Za nami pierwsze otwarte posiedzenie komisji śledczej ds. afery Amber Gold. Wcześniej odbywały się spotkania organizacyjne. Po tych pierwszych jaskółkach patrzy Pan na jej prace z optymizmem?
– Oczywiście. Pani przewodnicząca Małgorzata Wassermann jest doświadczonym prawnikiem i doskonale wie, jak prowadzić prace komisji. Myślę, że plan, który nakreśliła, zostanie w pełni zrealizowany. Dotychczas podejmowane działania idą w dobrym kierunku. Komisja nie jest nastawiona na błysk i fajerwerki, tylko na rzetelną i merytoryczną pracę. Kwestią czasu jest, jak dowiemy się, gdzie pojawiły się nieszczelności w systemie funkcjonowania państwa i dlaczego udało się je wykorzystać do popełnienia przestępstwa.
Podczas posiedzenia dochodziło do wielu utarczek słownych. Atmosfera wokół sprawy jest tak gorąca czy może kamery niejako wymuszają taką formę pracy komisji?
– Atmosfera jest gorąca, ponieważ Platforma Obywatelska próbuje minimalizować straty związane z tą aferą, a niewątpliwie wszystko, co się działo wokół sprawy Amber Gold jest obciążeniem dla tego ugrupowania. Dlatego też obserwujemy działania, które mają odwrócić uwagę opinii publicznej od istoty sprawy. A jak wiemy, lista zarzutów jest duża. Państwo Tuska było „teoretyczne” i w związku z tym instytucje państwa, które miały chronić obywateli, nie zadziałały. To wiemy na pewno. Dodatkowo rodzi się wiele pytań. Nie wiemy, czy nad działalnością Amber Gold był rozłożony parasol ochronny. Co właściwe działo się przez czas działalności państwa P.? To była suma niedopatrzeń po stronie urzędników czy celowe działanie? Stąd te słowne utarczki. Dodatkowo obecność kamer mogła być katalizatorem tego rodzaju zachowań.
Donald Tusk już zadeklarował, że jest gotów zjawić się w Sejmie na zaproszenie Małgorzaty Wassermann. Bo – jak stwierdził – „zależy mu na wyjaśnieniu sprawy”.
– Sądzę, że do czasu jego stawienia się przed komisją ta będzie mieć już dużą wiedzę na ten temat. Członkowie komisji poznają część materiału, a także przesłuchają wielu świadków. Dlatego uważam, że przewodnicząca Wassermann dobrze dobrała kolejność prowadzenia przesłuchań. W tej chwili nie chcę przesądzać, czy Tusk będzie kluczowym świadkiem i kiedy będzie przesłuchiwany. Może się okazać, że do czasu jego przesłuchania zgromadzi się tyle materiału, że opinia publiczna będzie mieć jednoznaczne zdanie na temat tego, co się stało.
W opinii Tuska, komisja ma charakter czysto polityczny. Co pozwala nam myśleć, że jest inaczej?
– Były premier stosuje taką, a nie inną formę obrony. W końcu to jego syn jest powiązany z interesami, które prowadził Marcin P. Tusk jest stroną całej sprawy, dlatego twierdzenia, które wysuwa, są niewiarygodne. Ponadto samo istnienie komisji jest dla niego niewygodne. Gdyby mu zależało na wyjaśnieniu sprawy, to powołałby zespół parlamentarzystów w czasach, kiedy to on kierował Radą Ministrów.
Presja na komisję jest duża. Poseł Wassermann stwierdziła, że pojawiają się kłamliwe artykuły uderzające w jej osobę. Wystarczy jej determinacji, która pomimo negatywnej kampanii pozwoli jej dokończyć powierzone zadanie?
– Pani poseł Wassermann jest osobą o twardym kręgosłupie, więc znalazła się na odpowiednim miejscu. Jest rzetelna i ma mocny charakter, a to sprawia, że nie poddaje się żadnym naciskom. Ta negatywna kampania medialna, która ma ją zmiękczyć, się nie uda. Komisja doprowadzi sprawę do końca, a jej przewodnicząca będzie mieć w tym duży udział.

