logo
logo

Zdjęcie: / -

Są Polakami i chcą nimi być – pomóżmy im

Poniedziałek, 19 września 2016 (12:36)

Z Karolem Walasem, koordynatorem akcji „Nie ma jak w domu” mającej na celu wsparcie Liceum Polonijnego Kolegium św. Stanisława Kostki w Warszawie, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Jaki jest cel akcji „Nie ma jak w domu” i do kogo jest ona adresowana?

– Nie tak dawno rozpoczął się nowy rok szkolny. We wszystkich szkołach w Polsce uczniowie każdego dnia otwierają zeszyty i książki, uczą się, rozwiązują zadania, a potem wracają do swojego domu, do rodziców, do rodzeństwa… Jest jednak liceum, w którym to wszystko wygląda zupełnie inaczej. Po wyjściu ze szkoły uczniowie nie wracają do swoich domów, bo od tych domów dzielą ich często nawet tysiące kilometrów. Nie wracają do swoich rodzin, bo te zostały w innym kraju, np. na Ukrainie, Białorusi, Mołdawii, Gruzji, Kazachstanie, Uzbekistanie, Rosji czy Armenii. Ale tak naprawdę ci młodzi ludzie są wreszcie w tym miejscu, w którym zawsze powinni być. Są u siebie, są w domu – w kraju swoich dziadków, w Ojczyźnie swoich przodków. I chcemy, by właśnie czuli się tu jak w domu. To potomkowie deportowanych, wypędzonych, zesłanych brutalnie na Wschód, Kresowiaków… Wszystkich tych, którzy musieli opuścić własny kraj i znaleźć się poza granicami swojej ukochanej Ojczyzny. Większość po to, by już nigdy stamtąd nie wrócić. Teraz pomagamy ich wnukom, by ci mogli dokończyć historię swoich dziadków, rozpoczętą wiele lat temu, aby mogli spełnić ich największe marzenie o powrocie do domu, aby mogli zamieszkać w Polsce. Celem akcji „Nie ma jak w domu” jest zakup najpotrzebniejszego wyposażenia do internatu, w którym przebywają młodzi Polacy ze Wschodu – 130 uczniów Liceum Polonijnego Kolegium św. Stanisława Kostki. Chcemy zebrać sto tysięcy złotych, aby kupić niezbędne rzeczy: łóżka, wykładziny, farby do ścian, żelazka, czajniki itp., a więc wszystko to, czego potrzeba do życia w każdym, zwyczajnym domu.

Do Liceum Polonijnego Kolegium św. Stanisława Kostki w Warszawie uczęszczają wyjątkowi, młodzi ludzie…

– Tak, to prawda. Łączy ich tragiczna historia, która – jak wspomniałem – się wydarzyła, a która nigdy nie powinna się wydarzyć. Ale to właśnie ta historia, która tak boleśnie naznaczyła ich rodziny, dała jednocześnie początek niezwykłej miłości i wielkiej tęsknoty. Marzenie o powrocie do Polski było w tych rodzinach przekazywane z pokolenia na pokolenie. I to da się odczuć. Trzeba usłyszeć, z jaką pasją śpiewają pieśni patriotyczne, z jakim zaangażowaniem recytują wiersze o Polsce, z jaką dumą mówią o byciu Polką czy Polakiem. Ich miłość do Ojczyzny pełna jest szacunku i oddania. Tego powinniśmy się od nich uczyć. I jest jeszcze coś, co odróżnia ich od innych uczniów – wyjątkowy rodzaj motywacji, bo ci ludzie chcą przede wszystkim, aby ich dziadkowie, patrząc na nich z góry, mogli być z nich dumni.

Co sprawia, że ci młodzi ludzie garną się do Polski?

– Tam, gdzie się urodzili, mieli przyjaciół, bliskich, znajomych i otoczenie, do którego przywykli. Jednak dziadkowie opowiadali im nieustannie o Polsce, o kraju, który przed laty bestialsko im zabrano, by już nigdy nie zwrócić. To właśnie oni rozpalili w ich młodych sercach wielką miłość do Ojczyzny i równie wielką tęsknotę. W tych domach bardzo często mówi się wciąż po polsku, kultywuje się polskie tradycje i zwyczaje. Opowiada się o trudnej historii naszego Narodu. Ci młodzi ludzie wiedzą, że wkraczając w dorosłość, muszą dokonać wyboru. Oni czują, że powinni wrócić. Chcą tu przyjechać, chodzić do szkoły, pójść na studia, pracować i tu założyć rodzinę. Chcą żyć w Polsce, bo to jest miejsce, w którym zawsze powinni być. Urodziliby się tutaj, gdyby bieg historii nie odebrał im tej szansy.

W jakich warunkach ta młodzież uczy się i mieszka w Polsce?

– Staramy się zapewnić im jak najlepsze warunki do nauki i mieszkania, ale nie jest to proste. Od wielu lat niestety nieskutecznie dobijamy się u władz Warszawy o miejsce, w którym szkoła mogłaby funkcjonować. Stąd zmuszeni jesteśmy wynajmować budynek na prywatnych warunkach, co miesięcznie pochłania duże środki. W tym roku musieliśmy przenieść nasz internat do innego miejsca, gdyż poprzednie było już zdecydowanie za małe i w bardzo złym stanie. Przyjmujemy rokrocznie coraz więcej uczniów, a to oznacza, że koszty z roku na rok również rosną. Subwencje i dotacje państwowe zabezpieczają tylko część potrzebnej kwoty. Rodzice uczniów także pomagają, ale niejednokrotnie są to bardzo ubogie rodziny. Dlatego cały czas szukamy kolejnych osób, którym los Polaków na Wschodzie nie jest obojętny, które wiedzą, że naszym obowiązkiem jest im pomóc tu wrócić. To właśnie dzięki pomocy darczyńców możemy zapewnić uczniom miejsce do mieszkania i nauki oraz przyjmować kolejne osoby chętne uczyć się i żyć w Polsce.

Jakie są najważniejsze potrzeby, aby tej młodzieży polonijnej stworzyć prawdziwy dom w Polsce?

– W internacie brakuje wielu rzeczy codziennego użytku, a te, które są, bardzo często są już zużyte, zniszczone i utrudniają zwyczajne, codzienne życie. Potrzebujemy pralek, odkurzaczy, lodówek czy chociażby czajników. Nasze łóżka i materace są już stare, zużyte i po prostu nie nadają się do spania. Brakuje też kołder, pościeli i koców. Wykładzina lata świetności też ma już dawno za sobą. Przydałyby się dodatkowe żelazka i deski do prasowania. Jak widać, potrzeb jest wiele, dlatego każda pomoc ma dla nas ogromne znaczenie.

Dlaczego tak ważne jest, aby ci młodzi ludzie czuli się w Polsce jak u siebie, co zresztą zawarte jest w nazwie akcji „Nie ma jak w domu”?

– Polska jest ich Ojczyzną, w pełnym tego słowa znaczeniu. Nie tylko miejscem, w którym mieszkają i się uczą, ale jest miejscem, które kochają, darzą szacunkiem i z którym czują się związani. To dla Polski opuszczają kraj, w którym się urodzili, swoich bliskich, rodzinę i przyjaciół. Zostawiają wszystko, co znają, aby tu przyjechać. Zostawiają swój dom i przyjeżdżają do Polski. Tu, w Liceum Polonijnym, tworzą razem z innymi uczniami, nauczycielami, pracownikami, przyjaciółmi szkoły i darczyńcami szczególną wspólnotę – rodzinę. Tworzą szczególny, zupełnie nowy dom i chcemy, aby tak się tutaj czuli.

Jak można wesprzeć akcję? Czy może to być również pomoc w formie rzeczowej: meble, sprzęt AGD itd.?

– Pomóc można, przekazując dowolną kwotę bezpośrednio na konto Fundacji dla Polonii lub poprzez stronę internetową www.jakwdomu.info. Oczywiście chętnie przyjmiemy również darowizny rzeczowe, jednak w tej sytuacji prosilibyśmy o wcześniejszy kontakt e-mailowy: biuro@fundacjadlapolonii.pl, gdyż nie każdą rzecz będziemy mogli wykorzystać. Nasze pomieszczenia mają swoje ograniczenia, ponadto jesteśmy związani pewnymi wymogami i wytycznymi.

Z tego, co wiem, liceum otrzymuje dotację od polskiego MSZ. Za poprzednich rządów ta pomoc – delikatnie mówiąc – mogłaby być większa. A jak to wygląda dzisiaj?

– Nasze Liceum Polonijne Kolegium św. Stanisława Kostki otrzymuje dotacje na naukę, jednak wsparcie na wyżywienie i pobyt uczniów w internacie jest symboliczny. Wynika to z prawa, które – oględnie mówiąc – nie jest sprzyjające dla młodzieży polskiego pochodzenia. Od miesięcy staramy się rozmawiać w różnych instytucjach na temat zmian legislacyjnych i mamy wielką nadzieję, że wreszcie się tego doczekamy.

Proszę powiedzieć, od kiedy funkcjonuje Liceum Polonijne w Warszawie i na co kładzie nacisk?

– Liceum funkcjonuje od 2003 r. Od tego czasu stale się rozwijamy i przyjmujemy coraz więcej uczniów. Szczególny nacisk kładziemy na wysoki poziom nauczania. Chcemy, aby nasi uczniowie jak najlepiej zdali maturę i dostali się na wymarzone studia. Ale równie istotne jest dla nas odbudowanie ich więzi z Ojczyzną. Dlatego nasi uczniowie mają więcej godzin nauki języka polskiego, uczą się też intensywnie historii i kultury Polski. Stawiamy akcent na wartości chrześcijańskie i patriotyczne.

Ilu absolwentów ukończyło szkołę i jakie są ich losy? Czy są związane z Polską?

– Jak już wspominałem, z roku na rok liczba uczniów jest coraz większa. W pierwszych latach naszej działalności mieliśmy garstkę uczniów, w tym roku mamy ich w szkole 130. Dotychczas Liceum Polonijne Kolegium św. Stanisława Kostki w Warszawie ukończyło ponad tysiąc młodych Polaków ze Wschodu. Nie mamy informacji o wszystkich z nich, nie są bowiem zobowiązani do utrzymywania kontaktu z nami po opuszczeniu szkoły. Jednak zdecydowana większość pisze czy dzwoni do nas po maturze, chwalą się, na jakie studia się dostali. I faktycznie – zdecydowana większość zostaje w Polsce, tu podejmuje dalszą naukę i szuka pracy. Tu chcą realizować swoje marzenia.

Jak ta młodzież z Kresów traktuje Polskę, której ich przodkowie poprzez zsyłki zostali pozbawieni? Czym dla nich jest patriotyzm, Ojczyzna i czy są dumni z bycia Polakami?

– Nic lepiej nie opisze tego, czym dla tych ludzi jest Ojczyzna, niż słowa jednej z naszych absolwentek Heleny Gałgan, która powróciła do Polski z Kazachstanu: „Jestem Polką z krwi i kości i jestem z tego niezmiernie dumna. Dzięki moim dziadkom cała nasza rodzina zachowała polskość, wiarę, miłość do Ojczyzny, tradycji i kultury, które pozostały w ich sercach. Głęboko wierzyli, że uda im się zachować to, co najważniejsze i przekazać dalej swoim dzieciom i następnym pokoleniom. Udało się i za to z całego serca im dziękuję”.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl