Rada Mediów Narodowych wczoraj przeprowadzała trzeci i zarazem ostatni etap wyboru nowego prezesa TVP. Jak ocenia Pan obecną formę konkursu?
– Opinia publiczna poświęca dużo uwagi sposobowi wyboru nowego prezesa TVP i wskazuje na elementy konkursu, do których można mieć pewne uwagi. Jako pierwszy odpowiadał na pytania Jacek Kurski, który sam zwrócił uwagę, że może być w gorszej sytuacji, gdyż przy tych samych pytaniach jego rywale będą mieć więcej czasu na lepsze przygotowanie. Trudno jest jednoznacznie ocenić, czy taka forma jest odpowiednia, gdyż jesteśmy w trakcie konkursu. Z tego, co wiemy, to Rada Mediów Narodowych podejmie decyzję 12 października i wtedy analizowanie obecnego systemu będzie łatwiejsze.
Kto pokieruje TVP? Ma Pan swojego faworyta?
– Moja osobista opinia nie ma nic do rzeczy, ponieważ wyboru dokonuje Rada Mediów Narodowych. Jako były, wieloletni dziennikarz Telewizji Polskiej wiem, że potrzebna jest osoba, która posiada doświadczenie medialne i umiejętności zarządzające. Musi to być ktoś, kto rozumie wszelkie aspekty technologiczne współczesnej telewizji, a równocześnie zna się na skomplikowanych kwestiach związanych z prawami autorskimi oraz licencji na programy i audycje. Chciałbym, żeby nowy prezes potrafił wykorzystać unikalny zasób, jakim jest archiwum Telewizji Polskiej, które ma bezcenną wartość dla całego Narodu. Przypomnę, że materiały te były gromadzone od początku istnienia Telewizji. Osoba, która zostanie wybrana, będzie odpowiadać nie tylko za gigantyczny majątek jednej z największych spółek Skarbu Państwa, ale także za bezcenne materiały. Telewizja ma jeszcze jedno ważne zadanie, a więc dbałość o jakość debaty o sprawach publicznych, a to ma istotne znaczenie dla demokracji w Polsce. To tylko obrazuje, jak odpowiedzialne zadanie spoczywa na członkach RMN.
Jak ocenia Pan szansę prezesa Jacka Kurskiego?
– Nie znam szczegółów programów ostatniej czwórki konkursu. W tej sytuacji wszelkie dywagacje zamieniają się we wróżenie z fusów.
Prezes Kurski już raz został odwołany ze swojej funkcji, a Rada twierdziła, że jest niezadowolona z jego poczynań. To będzie mieć znaczenie w konkursie?
– Niezręczność, którą popełniła Rada, inaugurując swoją działalność, z pewnością zaciążyła na konkursie. Członkowie Rady zachowali się wtedy nieprofesjonalnie, a to wynikło z tego, że nie przemyśleli swoich decyzji. Tak otworzono drogę do wszelkich spekulacji o relacjach między prezesem Kurskim a niektórymi członkami RMN. Jak to wpłynie na decyzję Rady? Nie wiem. Chciałbym, żeby wybór prezesa był merytoryczny i jak najbardziej obiektywny.
Obecnie TVP określane jest jako medium stronnicze, uzależnione od Prawa i Sprawiedliwości. Zerwanie z tą opinią jest możliwe?
– Telewizja Polska miała różne etapy w swojej działalności. Twórcy ustawy o radiofonii i telewizji z 1993 r. zawarli w niej takie mechanizmy, które umożliwiały – w majestacie prawa – podporządkowanie jakiejś opcji politycznej Telewizji Polskiej. Nasze działania ukierunkowane są na to, żeby przerwać tę tendencję. Dlatego opracowaliśmy nowe elementy powoływania władz spółki i pracujemy nad innowacyjnymi formami zarządzania nią. Z pewnością nowy prezes będzie musiał przekonać opinię publiczną do tego, że te założenia ustawowe, które zostały poczynione w parlamencie, są realizowane. To jest możliwe, ale nie ukrywam, że wymagać to będzie dużego wysiłku.
Nie jest tajemnicą, że finansowo TVP nie stoi najlepiej. Kiedy poznamy nowy model finansowania Telewizji?
– Uważam, że media narodowe powinny mieć stabilne finansowanie. Tak w spokoju będą mogły realizować swoją misję. Czekam więc na propozycję rządu, w jaki sposób poprawić kondycję finansową mediów publicznych. Telewizja Polska w mniejszym stopniu korzysta z abonamentu, gdyż jej głównym środkiem utrzymania jest działalność własna, w tym wpływy z reklam. Z kolei w rozgłośniach radiowych – w Polskim Radiu i jego filiach regionalnych – sytuacja jest odwrotna. Tam wpływy z abonamentu są kluczowe. Jako że sytuacja finansowa mediów publicznych jest trudna, potrzebne są szybkie działania. Pan minister Krzysztof Czabański na początku roku zapowiadał nowy, rewolucyjny system poboru abonamentu. Jak wiadomo, do tego nie doszło, ponieważ nowe rozwiązanie wymagałoby notyfikacji Unii Europejskiej. W tej chwili jesteśmy w sytuacji próżni, w której mamy jedynie zapowiedzi, bez konkretnych propozycji legislacyjnych. Dlatego tym bardziej oczekuję, że rząd weźmie na siebie odpowiedzialność i opracuje nowe rozwiązania.
Obecnie mówi się dużo o misji TVP jako nadrzędnym motorze jej działalności. Nie byłoby korzystniej oprzeć jej funkcjonowanie na zasadach rynkowych?
– To jest jeden z elementów sporu o funkcjonowanie mediów w naszym kraju. Od lat twierdzę, że powinniśmy mieć w Polsce silne media publiczne, które będą realizować precyzyjnie opisaną misję i będą wyznaczać standard. Jeżeli stworzymy rynek tylko i wyłącznie dla podmiotów komercyjnych, to państwo polskie straci suwerenność informacyjną. Rozumiem, że ta we współczesnym, zglobalizowanym świecie jest ograniczona, ale gdy obywatele posiadają media publiczne, to mają możliwość tworzenia standardów debaty publicznej. To niejako zmusza media komercyjne do uwzględnienia tego, że na rynku działają silne podmioty, które określają pewne wzorce. Jeżeli z tego zrezygnujemy, to sami skażemy się na totalną komercjalizację, a taką sytuację mamy na rynku prasy.

