logo
logo
zdjęcie

Stanisław Kogut

Naturalne przywracanie porządku

Czwartek, 13 października 2016 (03:22)

Marszałek Stanisław Karczewski zmienił decyzję wicemarszałka Bogdana Borusewicza o przerwie w obradach Senatu. Sprawa ma jednak drugie dno. 

Spór nie toczy się o cyfry i daty, ale o to, kto realnie kieruje pracami Senatu. To marszałek Stanisław Karczewski jest odpowiedzialny za to, jak funkcjonuje izba wyższa parlamentu, i wszelkie ważne decyzje powinny być z nim konsultowane. Wicemarszałek Borusewicz zachował się inaczej, nieprofesjonalnie.

Istotne stało się, aby wprowadzić sprawy na odpowiednie tory i przywrócić porządek. Dobrze się stało, że marszałek Karczewski zareagował szybko i zdecydowanie.

Tym bardziej że ruchy wicemarszałka Borusewicza były upolitycznione i robione pod publiczkę. Bo jak inaczej nazwać wręczenie medalu senackiego sędziemu Andrzejowi Rzeplińskiemu, bez wiedzy i zgody marszałka Senatu? Dlaczego wręczono to odznaczenie? Jak stwierdził pan Borusewicz, za to, że prezes TK „nie pozwala niszczyć praworządności w Polsce”. To była czysta manifestacja polityczna.

Nie można tym samym mówić o jakiejkolwiek niezależności Trybunału. Instytucja ta jest upolityczniona i funkcjonuje w ramach sojuszu z Platformą Obywatelską. Warto się zastanowić – po co to robią? Z pewnością sytuacja ta nie służy Polsce i Polakom.

Ciągle otwarta pozostaje kwestia przyszłości wicemarszałka Borusewicza. Marszałek Karczewski już zapowiedział, że nie dopuści do sytuacji, w której to pan Borusewicz prowadzi obrady. Przyszłość pokaże, czy senator PO zachowa swoje stanowisko.

Pan Stanisław Karczewski nie rzuca słów na wiatr, a znam go już bardzo długo. Po całym zajściu w Senacie jasno wskazywał, że decyzje pana Borusewicza „sparaliżowały” instytucję państwową. Skoro tak, to zaufanie marszałka do wicemarszałka zostało na zawsze utracone.

Dziwię się, że wicemarszałek Borusewicz dał się uwikłać w grę Platformy Trybunałem. W końcu to osoba o pięknej karcie w historii. Teraz jednak zdarza mu się zapomnieć, że to dzięki rekomendacji prezydenta śp. Lecha Kaczyńskiego był marszałkiem Senatu w latach 2005-2007, i mocno atakuje Prawo i Sprawiedliwość za chęć wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej.    

Niektórzy tego nie pamiętają, ale pan Bogdan Borusewicz był marszałkiem z nadania Prawa i Sprawiedliwości. A potem co się stało? Przeszedł do Platformy i razem z innym byłym politykiem PiS ministrem Radosławem Sikorskim krzyczał: Wyciąć watahy!

W swojej karierze parlamentarzysty nie pamiętam, aby kiedykolwiek doszło do sytuacji samowoli wicemarszałka. To jest tym bardziej smutne, że dotyczy to pana Borusewicza, który swego czasu odegrał znaczącą rolę we współczesnej historii Polski. 

Stanisław Kogut

Autor jest senatorem Prawa i Sprawiedliwości, członkiem senackiej Komisji Rodziny, Polityki Senioralnej i Społecznej.

NaszDziennik.pl