logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Kosztowny związek Platformy z Wałęsą

Czwartek, 27 października 2016 (03:36)

Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, historykiem i wykładowcą akademickim oraz członkiem Kapituły Orderu Odrodzenia Polski, rozmawia Rafał Stefaniuk.

Lech Wałęsa nie daje o sobie zapomnieć. Były prezydent stwierdził, że Radio Maryja należałoby uczyć porządku młotkiem. Tego typu stwierdzenia mieszczą się w przestrzeni publicznej?

– Lech Wałęsa, jego otoczenie i ludzie, którzy go popierają, mają usta pełne frazesów wzywających do tzw. wolności słowa. Ta retoryka niejako temu przeczy. Według nich, wolność słowa jest tylko wtedy, kiedy ktoś mówi coś, co się im podoba. Natomiast gdy mamy do czynienia z krytyką osoby Lecha Wałęsy czy jego zaplecza, to obserwujemy ostry sprzeciw. To jest dość charakterystyczne dla środowiska, które dzisiaj Lech Wałęsa reprezentuje.

Podpiąłby Pan to stwierdzenie pod „mowę nienawiści”?

– Samo pojęcie „mowa nienawiści” zostało wymyślone przez środowiska lewicowe i miało na celu zamknięcie ust wszystkim tym, którzy chcieli nazywać po imieniu różne zjawiska, a zwłaszcza zboczenia, które są promowane. Sam nie chciałbym używać pojęć, które zostały wymyślone w innym kontekście ideowym czy też filozoficznym. Na pewno jest to język, który nie przystoi tak ważnej osobie w przestrzeni życia publicznego. Ponieważ nie wnosi on nic wartościowego, a jedynie rodzaj prymitywnej brutalności.

Lech Wałęsa i Platforma Obywatelska ogłosili zacieśnienie współpracy celem odsunięcia PiS od władzy. Jak traktuje Pan te zapowiedzi?

– Związek tej pary trwa nie od dzisiaj. Był on wielokrotnie używany do tego, żeby atakować wówczas opozycję prawicową, a dzisiaj rządzącą większość. To nie jest nic dziwnego. Sądzę jednak, że Lech Wałęsa od momentu, w którym wybuchła „szafa Kiszczaka”, przestał być wartościowym koalicjantem. W moim przekonaniu staje się on już obciążeniem dla samej Platformy i spycha ją w kierunku brutalności i histerii politycznej. Dlatego nie uważam, żeby ten zabieg był skuteczny z punktu widzenia samej Platformy.

Grzegorz Schetyna zapowiada ogłoszenie w połowie listopada gabinetu cieni. Jest to dobry pomysł na prowadzenie walki politycznej?  

– Pod warunkiem, że znajdzie ludzi, którzy są w stanie recenzować to, co robi rząd. Jeżeli będą to jedynie figury woskowe, które jedynie będą symbolicznie tworzyć gabinet cieni, a sądzę, że tak będzie, no to nic to nie da. To są pewne ruchy PR. Nie tak dawno Schetyna mówił, że trzeba zlikwidować IPN i CBA, teraz będzie gabinet cieni, później padnie nowe hasło. Za kolejny miesiąc trzeba będzie wymyślić coś nowego. Pamiętajmy, że tam się dzieją sprawy dla nich dziwne. Środowisko liberalnej opozycji jest coraz bardziej skonfliktowane i ma coraz mniej przestrzeni do odbicia się i wygrania rywalizacji. Obserwujemy więc wrzutki, które mają pokazywać: „Jesteśmy merytoryczni”. Proszę zwrócić uwagę, że Platforma i Nowoczesna poza hasłem „Trybunał Konstytucyjny” nie wniosła nic nowego. Nawet wnosi pewne rzeczy sprzeczne. Początkowo politycy PO twierdzili, że nie stać nas na program „Rodzina 500+”, teraz postulują 500 zł dla każdego dziecka. To jest dowód na chaos i brak pozytywnego programu.

Platforma wyruszyła na poszukiwanie manipulacji smoleńskich. Swoje prace zainaugurował zespół parlamentarny Platformy Obywatelskiej w sprawie wydarzeń z 10 kwietnia 2010 r. Kieruje nim poseł Marcin Kierwiński. To kolejna wrzutka?

– Platforma żywi obawy, że praca podkomisji, która realnie wzięła się za wyjaśnianie kulis katastrofy smoleńskiej, może przynieść nowe rewelacje. To jest więc strategia obronna – jest zespół, jest grono osób, które będą na bieżąco reagować na to, co podkomisja Antoniego Macierewicza ogłosi. Pamiętajmy, że sprawa ta jest cały czas na topie. Czy to będzie skuteczne? To jest już kwestia nie merytoryki, a propagandy. I szkoda. Bo tak naprawdę sens tego wszystkiego byłby wtedy, gdybyśmy mieli do czynienia z profesjonalną, merytoryczną debatą rozjaśniającą zwykłym ludziom wszystkie niuanse związane z katastrofą.  

Dziękuję za rozmowę.     

Rafał Stefaniuk

NaszDziennik.pl