Według ustaleń portalu tvp.info jednym z najbardziej aktywnych działaczy warszawskiego KOD jest Tadeusz Korablin, były oficer Wojskowych Służb Informacyjnych. Mateusz Kijowski nie widzi nic niepokojącego w tej sprawie. Pan również?
– Od początku pojawiały się przypuszczenia, że byli funkcjonariusze służb mających swe korzenie w czasach totalitarnych mogą animować działania KOD-u. Z tego punktu widzenia mnie ta informacja nie zaskoczyła. Natomiast pojawienie się tej wiadomości potwierdziło obiegową opinię o Komitecie, że jest to produkt polityczny, wymyślony przez specjalistów, w celu szkodzenia demokratycznie wybranemu rządowi, który zwalcza patologiczne układy i powiązania, typowa dla III RP i aktywizował środowiska, które swoje korzenie miały w PRL.
I w tym można znaleźć problem KOD? Odgórne polityczne sterowanie pozbawia ich autentyczności i odcina od ludzi młodych?
– To, że udało się zmobilizować tylko pokolenie średnie i starsze, to jedna część sprawy. Drugą, równie istotną, jest to, że jest to struktura polityczna, która od samego początku była oparta o fałszywą tezę – bronienia rzekomo zagrożonej praworządności w Polsce. Równocześnie lider KOD Mateusz Kijowski sam miał problemy z praworządnością, bo jak powszechnie wiadomo, nie płacił alimentów. Także demokracja i praworządność nie są w Polsce zagrożone. Tak udało się im zaktywizować jedynie środowiska, które czuły się właścicielami III RP, a miały swoje korzenie w PRL. Osoby te chciały traktować Polskę jako swoją własność i korzystać z przywilejów, które utraciły. Postanowiły też walczyć z każdą reformą, którą przeprowadzał rząd Prawa i Sprawiedliwości.
Problem z funkcjonowaniem KOD dostrzega też Grzegorz Schetyna. Rozstanie Platformy i KOD przyśpieszy zmierzch formacji Kijowskiego?
– Niewątpliwie to uderzy w zaufanie do KOD i osłabi jego pozycję wśród opozycji. Zobaczmy, jak niektórzy politycy traktują Komitet. Początkowo ogrzewali się w światłach kamer i fleszach aparatów, a teraz próbują cichaczem wycofać się z tego projektu. Być może wiedzą dużo więcej, np. że wkrótce zostaną ujawnione nowe bulwersujące szczegóły z życia liderów i sposobu funkcjonowania KOD.
Póki co KOD trwa. 11 listopada ma stworzyć kontrmanifestację do Marszu Niepodległości. Wszyscy pamiętamy prowokację KOD podczas pogrzebu „Inki” i „Zagończyka”. Obawia się Pan, że narodowcy mogą dać się sprowokować?
– Organizatorzy Marszu Niepodległości mają ogromne doświadczenie w przeprowadzaniu tak masowego przedsięwzięcia i nie sądzę, że dadzą się sprowokować. Muszą jednak uważać, żeby wybryki nieodpowiedzialnych grup nie dały pożywki do stworzenia wrażenia, że znowu marsz był niebezpiecznym wydarzeniem. To jest także zadanie, które stoi przed służbami porządkowymi i policją. Minister Mariusz Błaszczak zapewniał, że policja jest w pełni przygotowana i będzie czuwała nad bezpieczeństwem oraz nad tym, żeby nie dochodziło do jakichkolwiek incydentów.

