Troje sędziów Trybunału Konstytucyjnego: Julia Przyłębska, Piotr Pszczółkowski i Zbigniew Jędrzejewski, odmówili udziału w dzisiejszej rozprawie Trybunału. Tłumaczą to niedopuszczeniem do orzekania sędziów: Mariusza Muszyńskiego, Lecha Morawskiego i Henryka Ciocha. Mamy do czynienia z buntem sędziów w Trybunale?
– Sędziowie, którzy odmówili orzekania, w mojej ocenie, podjęli bardzo dobrą decyzję. Zwróćmy uwagę, jakie motywy im towarzyszyły, a więc troska o przestrzeganie Konstytucji i ustaw. To, co robi prezes Andrzej Rzepliński, to naruszanie obowiązującego w Polsce prawa w celu osiągnięcia założonych celów politycznych. Postawa prezesa doprowadziła do narodzin trwającego konfliktu wokół Trybunału. Nie da się zapomnieć jego zaangażowania w uchwalenie przez koalicję PO i PSL ustawy z czerwca 2015 r., która posłużyła do niezgodnego z prawem wyboru sędziów. Teraz, gdy Prawo i Sprawiedliwość próbuje naprawić sytuację, to prezes Rzepliński, nie dopuszczając prawidłowo wybranych sędziów do orzekania, robi wszystko, żeby podsycać kryzys. W związku z tym decyzja odmowy orzekania w składzie, który nie znajduje oparcia ani w ustawie, ani w Konstytucji, jest jak najbardziej zasadna, merytoryczna i dowodzi odpowiedzialności za państwo.
Tylko do tej pory sędziowie ci uczestniczyli w rozprawach.
– Ich dotychczasowy udział w pracach Trybunału odbywał się w dobrej wierze i nadziei, że prace Trybunału wrócą na właściwe tory. Przypomnę też, że podczas orzekania Trybunału składali zdania odrębne. Teraz już widzimy, że prezes Rzepliński z naruszania prawa zrobił recydywę, a więc nie mogli zgodzić się na firmowanie swoimi nazwiskami działań, które nie mają oparcia w przepisach.
Mimo nieobecności sędziów prezes Andrzej Rzepliński podjął decyzję o orzekaniu w składzie 5-osobowym. Panie Senatorze, pięć osób to nie pełny skład. Z jaką sytuacją mamy więc do czynienia?
– Mamy do czynienia z sytuacją pełzającego zamachu stanu i próbą przekształcenia konstytucyjnego ustroju Polski w „trybunałokrację”, a więc w taki system, w którym najwyższą władzą sądowniczą, wykonawczą i ustawodawczą jest Trybunał Konstytucyjny.
I jak rozumiem, orzeczenie Trybunału nie zostanie opublikowane.
– Oczywiście, że nie, bo to nie jest orzeczenie, a opinia pięciu osób posiadających status sędziów Trybunału.
Obie strony sporu o Trybunał zarzucają sobie łamanie Konstytucji. Wobec tego, czy jakiekolwiek porozumienie jest możliwe?
– Nie jest możliwe. Strona, która zainicjowała cały konflikt, czyli prezes Rzepliński i sędziowie go popierający są zainteresowani tylko jego eskalacją. Tym samym liczą na to, że to, co robią, przyniesie im korzyści.
A kolejną okazją do „dolewania oliwy do ognia” będzie grudniowy bój o fotel prezesa Trybunału.
– W dniu 19 grudnia 2016 r. skończy się kadencja prezesa Rzeplińskiego, ale to nie oznacza zakończenia konfliktu. Wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego sędzia Stanisław Biernat stwierdził, że prezes Rzepliński jest „nieśmiertelny” i „nigdy nie skończy kadencji”. Tę zapowiedź interpretuję tak, że duch prezesa Rzeplińskiego będzie unosił się nad Trybunałem jeszcze przez długie miesiące, a on będzie nieformalnie inspirował sędziów do konkretnego działania. Nie łudźmy się, że to będzie coś pozytywnego i budującego. To będzie kolejne pasmo konfliktów, które tylko szkodzą Trybunałowi.

