logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Premiera filmu „Zerwany Kłos”

Wtorek, 15 listopada 2016 (09:51)

W warszawskiej Kinotece odbyła się wczoraj premiera filmu fabularnego „Zerwany Kłos” zrealizowanego przez studentów Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu przy współpracy pracowników Telewizji Trwam. Produkcja sfinansowana z 1 procenta podatku dochodowego przekazanego na Fundację Nasza Przyszłość mówi o życiu i męczeńskiej śmierci błogosławionej Karoliny Kózkówny.

Wybór daty premiery nie jest przypadkowy. Twórcy przewidzieli ją na zakończenie obchodów 100. rocznicy śmierci bł. Karoliny Kózkówny.

– Premiera była zarazem wotum wdzięczności za dar spotkania z Ojcem Świętym Franciszkiem w Polsce podczas Światowych Dni Młodzieży – mówi Witold Ludwig, reżyser filmu.

– W obliczu prześladowania katolików w całym świecie bł. Karolina pozostaje szlachetnym wzorem do naśladowania dla każdego z nas. Ta prosta, wiejska dziewczyna w heroiczny sposób ustrzegła swej dziewczęcej godności, a także dochowała wiary w Jezusa Chrystusa. 
Jest drogowskazem dla świata, w którym Boga próbuje zatrzeć się w ludzkim sercu, a samego człowieka odrzeć z jego godności – dodaje reżyser.

Gra postaci błogosławionej dla odtwórczyni tej roli była wielką przygodą.

– Bardziej zwróciłam uwagę na samą postać Karoliny, o której słyszałam, ale dopiero gdy zaczęłam grać ją w filmie, rozczytałam jej losy, poznałam dogłębnie, jak żyła, traktowała tych, którzy ją otaczali – stwierdza Aleksandra Hejda.

Jak mówi, najbardziej zapadła jej w serce  scena, w której ekipa grała pojmanie i śmierć błogosławionej Karoliny.

– To scena, kiedy żołdak uprowadza Karolinę  z domu wraz z jej ojcem. Wydaje mi się, że to było najtrudniejsze, bo staraliśmy się jak nalepiej, jak najwierniej odzwierciedlić  to, co Karolinę spotkało. Warto, żeby widzowie, którzy zechcą zobaczyć nasz film, zwrócili uwagę na to, jak straszną Karolina poniosła śmierć. To była naprawdę śmierć męczeńska, jak głębokie miała rany w swoim ciele, ile ich  miała – wskazuje Aleksandra.

– Jej postać pokazała mi, ile dziewczyna miała odwagi i przekazuje to nam, dziejsiejszej młodzieży. Karolina była bardzo młodą dziewczyną. W wieku 16 lat potrafiła oddać życie za czystość. To jest wartość, która powinna dotrzeć do dziejszej młodzieży – dodaje odtwórczyni głównej roli.

Jednak postać Karoliny, choć kluczowa, nie jest jedyną osią filmu. Oglądając film, poznamy także historię Teresy, rówieśnicy głównej bohaterki. Kluczową postacią dramatu jest również ojciec Karoliny, w którego wcielił się Dariusz Kowalski.

Zamysł powstania tego dramatu powstał już, kiedy studenci kończyli pracę nad sztuką filmową poświęconą świętemu Albertowi Chmielowskiemu.

– Już wtedy myśleliśmy, by zacząć prace nad czymś nowym, może nad fabułą, do czego nas zachęcali wybitni twórcy, choćby Michał Lorenc – mówi Karol Niechciał, kierownik produkcji na planie „Zerwanego Kłosa”. Jak dodaje, od początku twórcy czuli pomoc i prowadzenie błogosławionej Karoliny.

– Kilka lat temu Ola Hejda, odtwórczyni roli Karoliny, i Magda Michalik, grająca Teresę, poszły na adorację zorganizowaną przez duszpasterstwo akademickie WSKSiM. Tam w modlitwie pomagały rozważania Karoliny Kózkówny i o niej. Ola je wówczas czytała, a obrazek świętej niosła i złożyła w darze ołtarza właśnia Magda. Dziewczyny o tym zapomniały, dopiero kiedy obie zostały zaangażowane do filmu, przypomniały sobie o tym – podkreśla Karol Niechciał.

Młodzi twórcy z WSKSiM na planie filmu „Zerwany Kłos” współpracowali z wybitnymi artystami z całej Polski: aktorami, tancerzami, kaskaderami, kompozytorami, którzy swoim doświadczeniem bardzo pomogli młodszym kolegom.

– Wszystkich nas łączy pragnienie nowej nowej ewangelizacji świata poprzez kulturę, w tym także poprzez film. Ufamy, że owoce naszej pracy staną się dla widzów duchową ucztą, a zarazem zaczynem głębokiej odnowy każdego z nas – podkreśla Witold Ludwig. 

Katarzyna Cegielska

NaszDziennik.pl