Nie będzie referendum w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz. Inicjatorzy referendum zdecydowali, że nie złożą wniosku. To triumf prezydent czy porażka opozycji?
– Bez wątpienia jest to chwilowy sukces Hanny Gronkiewicz-Waltz przy jednoczesnej słabości jej oponentów, którzy nie potrafili odpowiednio zmobilizować warszawian, żeby wreszcie tę fatalną prezydent usunąć. Fotel prezydenta stolicy jest jednym z ostatnich i najważniejszych bastionów Platformy Obywatelskiej. Oczywiście zrozumiałe było to, że środowisko PO podejmie się wszystkich możliwych środków, aby obronić swoją wiceprzewodniczącą. Z drugiej strony, jest to tak skompromitowany prezydent, że nie trzeba było dokonywać nie wiadomo jak spektakularnych ruchów, żeby planowane referendum odniosło właściwy skutek. Na dzień dzisiejszy możemy wyciągnąć dwa wnioski: warszawska opozycja jest jeszcze za słaba, a Platforma w stolicy – jak na razie – trzyma się dość mocno.
Plan był taki, że warszawianie tłumnie będą składać podpisy pod wnioskiem o odwołanie. To może jednak Warszawa wcale nie jest rozczarowana swoją prezydent?
– Warszawa jest bardzo specyficznym miastem. Dużą część jej mieszkańców stanowią urzędnicy – rządowi i samorządowi, pracownicy zachodnich koncernów i międzynarodowych korporacji, a także tzw. lemingi – czyli osoby bezrefleksyjnie wsłuchane w mody płynące z UE oraz w to, co powiedzą im liberalne media. To jest ta część społeczeństwa, która miała się bardzo dobrze za rządów PO. Właśnie z tego względu nie jest łatwo innemu środowisku odbić Warszawę.
Prezydent Gronkiewicz-Waltz dokończy swoją kadencję?
– Bardzo trudno powiedzieć – trzeba brać pod uwagę wiele różnych scenariuszy. Wielce prawdopodobne jest to, że będą nas czekać przyspieszone wybory samorządowe – i to nie tylko w Warszawie, ale w całej Polsce. Być może w stolicy zostaną też podjęte zdecydowane ruchy związane z aferą reprywatyzacyjną. Żyjemy w takich czasach, że są możliwe bardzo różne opcje dotyczące przyszłości obecnych władz stolicy, dlatego nie chcę przesądzać. Ale czuję, że to nie będzie pełna kadencja pani prezydent.
Jak widzi Pan dalszą współpracę na linii prezydent Warszawy – opozycja? Dla dobra stolicy strony wzniosą się ponad podziały?
– To już by była totalna kompromitacja prezydent Gronkiewicz-Waltz, gdyby zdecydowała się na utrudnianie pracy czy to organom centralnym, czy przedstawicielom najwyższych władz państwowych. Oczywiście z całą pewnością to nie będzie tak, że pokornie schyli głowę i będzie współpracować z prezydentem Andrzejem Dudą czy Prawem i Sprawiedliwością na wszystkich szczeblach władzy. Nie widzę też jej chęci do budowania współpracy z wieloma bardzo aktywnymi stowarzyszeniami miejskimi. Sądzę, że zgrzyty pojawią się w sprawach mniej istotnych, a fundamentalne będą realizowane, choć w atmosferze wzajemnych niechęci.
I jest szansa na wyjaśnienie afery reprywatyzacyjnej w tym czasie?
– Zobaczymy, jak będzie działać komisja weryfikacyjna, choć nie ukrywam, że mam pewne wątpliwości co do tego organu. Z drugiej strony będzie mieć na tyle duże możliwości śledcze, że – mam nadzieję – dojdzie do ustalenia szczegółów choćby niektórych z istotnych wątków tej wielkiej i wielowymiarowej afery. To, co powinno bardzo wyraźnie wybrzmieć, to to, że – w mojej ocenie – wyjaśnianie całości tej afery nie będzie już raczej możliwe. Składa się na nią zbyt dużo większych i mniejszych spraw, a część z nich z pewnością została skutecznie zatarta – zwłaszcza pod względem dowodowym. Ale gdy tylko komisja wykaże pewne mechanizmy i zależności, będzie potrafiła wyjaśnić, na czym to wszystko polegało, to będzie to bardzo dobry wstęp do dalszych prac i otworzy nową dyskusję, i być może – drogę do dalszych adekwatnych decyzji. Myślę, że to akurat jest możliwe do zrealizowania.

