Niemieckie media poinformowały, że sekcja zwłok Polaka, który był ofiarą zamachu w Berlinie, dowiodła, że nasz rodak został zastrzelony w momencie, gdy ciężarówka już się zatrzymała, a więc po morderczej jeździe. Pomimo że Polak został wielokrotnie raniony nożem, cały czas walczył z zamachowcem, a jego postawa mogła wpłynąć na to, że ofiar nie było więcej.
Śmierć każdej osoby sprawia ból. A jeżeli ktoś umarł, a mógł żyć nadal, to taka śmierć boli podwójnie. Gdyby informacja podana przez niemieckie media została potwierdzona przez instytucje państwowe, byłoby to coś wyjątkowego. Mamy do czynienia z najwyższym przejawem bohaterstwa. Człowiek ten, mimo odniesionych ran, walczył o życie innych. Niewielu ludzi potrafiło by zachować się równie przytomnie i bohatersko.
Angela Merkel ma ogromny problem. Wydaje się jednak, że kanclerz go nie zauważa. Od dawna w Europie dochodzi do zamachów, w których ginął ludzie, a Merkel nie potrafi wykonać skutecznych ruchów. Taką samą nieporadność wykazują inni prominentni politycy UE: Donald Tusk, Franςois Hollande czy Jean-Claude Juncker.
Ginął chrześcijanie, giną Europejczycy. Wygłasza się płomienne przemówienia, a na ulicach Europy nie jest bezpieczniej. Każdego miesiąca na terytorium Unii Europejskiej przybywają tysiące islamskich migrantów. Nie mówię, że trzeba się przed nimi całkowicie zamknąć. Uważam, że powinniśmy okazać pomoc wszystkim tym, którzy tego potrzebują. Ale w tym muzułmańskim marszu na Europę ile jest kobiet i dzieci? Dlaczego uchodźcami są mężczyźni w sile wieku? Dlaczego nie bronią swoich ojczyzn? Europa ich przyjmuje, a między nimi ukrywają się terroryści.
Nie można też zapominać o tysiącach chrześcijan, którzy cierpią prześladowania. Europa nie słyszy ich głosu. Wyznawcy Chrystusa umierają na Bliskim Wschodzie, a jedyne, co słyszymy, to „otwórzmy się na islamskich gości”. To przeraża. Tak nie powinno być.
W przyszłym roku odbędą się wybory parlamentarne w Niemczech. Liczę, że Angela Merkel będzie musiała zmienić swoją politykę. Popularność zyskują partie opozycyjne, które wprost mówią o fiasku polityki multikulti. Niemcy nie chcą żyć w atmosferze strachu i oglądać policjantów na każdym rogu ulic. Chcą wreszcie czuć się domownikami we własnym kraju. Merkel, choć ignoruje pragnienia swoich obywateli, w końcu będzie musiała ich usłyszeć, bo jej oponenci polityczni mocno zyskują w sondażach. I tak od jej decyzji zależy życie i zdrowie milionów Europejczyków.
Chwała Bogu, że żyjemy w Polsce. Udało się nam obronić przed zalewem islamistów, a policja i służby specjalne dobrze wykonują swoje obowiązki. Dzięki temu jesteśmy jednym z najbezpieczniejszych krajów Europy. I choć śmieją się z nas na Zachodzie, że jesteśmy „zacofani”, że jesteśmy „zaściankiem Europy”, że z nas „katole”, to ja jednak wolę żyć tutaj, nad Wisłą. Bo tu się szanuje kulturę, historię, religię i naszą ziemię. Bo na tej ziemi przez 1050 lat wyrosło wielu bohaterów i jak pokazują współczesne wydarzenia, ciągle pojawiają się nowi.

