logo
logo
zdjęcie

Dr Zbigniew Kuźmiuk

Przywódcy Platformy i Nowoczesnej prą dalej do awantury

Czwartek, 29 grudnia 2016 (10:52)

Po kilkunastu dniach protestów w Sejmie i przed nim przywódcy opozycji Grzegorz Schetyna i Ryszard Petru publicznie oświadczają, że jeżeli Prawo i Sprawiedliwość nie dokona powtórzenia głosowania nad budżetem państwa na 2017 rok, to Sejm będzie blokowany także przy rozpoczęciu następnej sesji 11 stycznia. Co więcej, już teraz przed budynek parlamentu wzywani są protestujący z całej Polski.

Mimo że protest dyżurujących w Sejmie posłów staje się dosłownie kabaretem, niektórzy z nich prezentują prognozy pogody, inni deklamują wiersze i śpiewają piosenki, a nagrane filmiki z tymi występami „wrzucają” do internetu, to okazuje się, że są gotowi je kontynuować do następnego posiedzenia Sejmu, a nawet dłużej.

Ryszard Petru oświadczył nawet wczoraj wprost, że z posłami swojej partii rozważał wariant konfrontacji. Choć nie bardzo wiadomo, na czym miałaby polegać, to jednak już samo sformułowanie rodzi jak najgorsze skojarzenia.

Opozycja ciągle twierdzi, że chodzi jej o uchwalenie budżetu. A ten został uchwalony 16 grudnia i przesłany do Senatu, który zaczyna nad nim prace już w pierwszym tygodniu nowego roku.

Posłowie opozycji podnoszą, że chcą debaty nad budżetem, mimo że doskonale wiedzą, że omawianie budżetu rozpoczęło się 19 października i że trwało aż do 16 grudnia, a więc blisko dwa miesiące.

Przypomnijmy tylko, że czasu na debatę i zadawanie pytań w całej procedurze budżetowej było co niemiara.

Najpierw 19 października odbyło się I czytanie i w debacie długiej same wystąpienia klubowe trwały 6 godzin, z tego Platforma miała 1,5 godziny, a Nowoczesna 0,5 godziny. Później zaś posłowie opozycji zadali ministrowi finansów kilkaset pytań.

Następnie projekt ustawy budżetowej został odesłany do Komisji Finansów Publicznych jako wiodącej, a ta odpowiednie części budżetowe przekazała do komisji branżowych w celu ich zaopiniowania.

Komisje sejmowe to dziesiątki godzin obrad i rozbieranie dochodów i wydatków budżetowych wręcz na czynniki pierwsze, można wyjaśnić wszystkie wątpliwości u przedstawicieli ministra finansów i ministrów branżowych.

Później odbyło się II czytanie budżetu, tym razem debata średnia, trwające 4 godziny wystąpienia klubowe (w tym 66 minut dla PO i 18 minut dla Nowoczesnej) i znowu setki pytań ze strony posłów opozycji, a także składanie poprawek.

Po tym nastąpiły kolejne posiedzenia Komisji Finansów Publicznych, podczas których zostały omówione i zaopiniowane wszystkie poprawki i zgłoszone wnioski mniejszości. Następnie projekt budżetu został skierowany do III czytania, czyli do przegłosowania poprawek i wniosków mniejszości na posiedzeniu plenarnym.

W związku destabilizacją obrad Sejmu przez opozycję podczas III czytania przewodniczący Komisji Finansów Publicznych Jacek Sasin zwrócił się na piśmie do marszałka Kuchcińskiego o ujęcie poprawek i wniosków opozycji w jeden blok (264 poprawki i wnioski mniejszości) i drugi blok poprawek (12 poprawek) zgłoszonych przez obecną większość parlamentarną.

Taki wniosek jest zgodny z regulaminem obrad Sejmu i elementarną logiką, trudno sobie bowiem wyobrazić, żeby rządzący, którzy mają samodzielną większość, przyjmowali poprawki i wnioski mniejszości, które „rozsadzają” budżet.

Tak się ostatecznie stało – poprawki opozycji zostały odrzucone w jednym głosowaniu, poprawki większości parlamentarnej w drugim, a cały budżet przy obecności 236 posłów uzyskał 234 głosy za i 2 głosy przeciw.

Wszystko odbyło się więc zgodnie z regulaminem, a czasu na debatę nad budżetem opozycja miała aż nadto – zarówno podczas posiedzeń plenarnych, jak i na posiedzeniach komisji sejmowych.

Skierowanie tak uchwalonego budżetu przez marszałka Sejmu do Senatu i rozpoczęcie prac nad nim przez senackie komisje ostatecznie przekreśla wszelkie „bajania” opozycji o powtórzeniu sejmowego głosowania nad budżetem.

Ponadto nie pozwala na to regulamin Sejmu. I mimo że opozycja zrobiła sobie z tego dokumentu świstek papieru, blokując nie tylko sejmową mównicę, ale także fotel marszałka, to dla Prawa i Sprawiedliwości są to przepisy, których przestrzega i przestrzegać będzie.

Dr Zbigniew Kuźmiuk

Aktualizacja: Sobota, 26 sierpnia 2017 (18:38)

NaszDziennik.pl