Zarzuty części mediów, jakoby główną przyczyną bierności zawodowej kobiet na poziomie 140 tys. był program „Rodzina 500+”, minister uznała za „nierzetelne, niesumienne analizowanie danych”.
– Uważam, że ferowanie takich wyroków, że ten program powoduje dezaktywizację kobiet i to w takiej skali, o której piszą media, jest nieuprawnione. Że trzeba poczekać ten pełen rok, mieć kompletne, co najmniej roczne dane i analizować je w powiązaniu z aktualną sytuacją na rynku pracy i umieć oddzielić wpływ samej „pięćsetki” na inne sytuacje, które decydują, że kobiety podejmują decyzje o niekontynuowaniu pracy, niepodejmowaniu pracy bądź odejściu z pracy – mówiła w „Sygnałach dnia” Polskiego Radia.
– Część ekspertów z góry założyła, że to spowoduje lawinowe [...] odejście kobiet z rynku pracy. A z naszych wszystkich absolutnie danych [wynika, że – PAP] żadnego aż tak niepokojącego zjawiska, takiego zjawiska nie obserwujemy – podkreśliła szefowa MRPiPS.
– Zwracam uwagę, że część pracodawców, obawiając się odejścia kobiet z pracy, sądząc, że może taka sytuacja zaistnieć, zaproponowała podwyżki kobietom – tak się stało w handlu. A więc tu też jest dobry kierunek, bo z pracy odchodzą najczęściej te kobiety, które bardzo mało zarabiają. One prowadzą swój domowy rachunek, one znają się na ekonomii, wiedzą, czy to jest dla nich opłacalne – wykonywać pracę za 1200, 1300 zł lub za stawkę godzinową 5 zł czy 7 zł – czy dopilnowanie dzieci, dzieci, które często chorują, chodziłyby na zwolnienia lekarskie; przypilnowanie tych dzieci, poprowadzenie domu – to jej się bardziej opłaca niż miotanie między obowiązkami rodzinnymi a obowiązkami zawodowymi – wyjaśniła.
Minister poinformowała, że żadnych poważnych zmian w programie „Rodzina 500+” w przyszłym roku nie będzie.
– Po rocznym okresie obowiązywania programu jesteśmy zobowiązani do jego oceny i ewentualnego zaproponowania zmian. Możemy powiedzieć z całą pewnością, że nie będzie zmiany kryterium dochodowego, nie będzie zmiany wysokości świadczenia, nie będzie zmiany kluczowych elementów programu – program został skalkulowany, policzony i zabezpieczony też w budżecie na nowy rok, więc takie jakieś poważne zmiany, które rodziłyby też skutki finansowe zmieniające koszty, nie są na pewno planowane – wyjaśniła. Rafalska nie wykluczyła jednak, że mogą się pojawić korekty.
Minister odniosła się także do danych dotyczących bezrobocia w Polsce.
– Prognoza bezrobocia na koniec 2017 roku mówi o 8-proc. bezrobociu. Dzisiaj mamy to bezrobocie na poziomie 8,2 punktu proc., a więc ten spadek nie będzie tak dynamiczny, jak w tym roku [...]. Bo rzeczywiście jest taki poziom bezrobocia, poniżej którego ono już nie spada. Ale jednak tu jeszcze możliwości są – zauważyła minister.
– Rzeczywiście mieliśmy znakomitą, bardzo dobrą sytuację na rynku pracy, nawet miesiące jesienne i te zimowe utrzymały poziom bezrobocia, nie spowodowały wzrostu tego bezrobocia, mimo że kończą się prace sezonowe – i tak zwykle bywało – oceniła.
– Więc mamy rynek pracownika, co się absolutnie już utrwala, rosną nam wynagrodzenia, to są bardzo korzystne zjawiska na rynku pracy. I one się składają też na taką lepszą sytuację właśnie polskich rodzin, bo dają im poczucie stabilności zatrudnienia, poczucie bezpieczeństwa materialnego i mam nadzieję, że to się właśnie przełoży na dzietność – zaznaczyła.

