17 stycznia prezydent Przemyśla Robert Choma udawał się na zaproszenie konsula generalnego RP do Lwowa, gdzie miał uczestniczyć w opłatkowym spotkaniu świąteczno-noworocznym. Tymczasem po ukraińskiej stronie przejścia granicznego usłyszał, że wobec niego wydano zakaz wjazdu na Ukrainę.
O zaistniałej sytuacji została powiadomiona Straż Graniczna, a także konsul generalny RP we Lwowie. Ponadto prezydent Choma zwrócił się do polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych z prośbą o pomoc w wyjaśnieniu tej sprawy.
Z kolei Służby Bezpieczeństwa Ukrainy twierdzą, że decyzja o pięcioletnim zakazie wjazdu dla prezydenta Chomy na terytorium Ukrainy to efekt jego „antyukraińskiej działalności”. Zaś jako bezpośrednią przyczynę wskazują poparcie, jakiego prezydent miał udzielić „marszom antyukraińskim” w Przemyślu m.in. w grudniu 2016 r., kiedy poparł patriotyczną młodzież w Marszu Orląt Lwowskich i Przemyskich upamiętniającym 98. rocznicę bitwy pod Niżankowicami.
Ambasada RP w Kijowie wystosowała notę do MSZ Ukrainy o wyjaśnienie okoliczności wydania zakazu wjazdu do tego kraju dla prezydenta Roberta Chomy. Jednak to nie satysfakcjonuje przedstawicieli kilkudziesięciu środowisk patriotycznych i narodowych, stowarzyszeń, organizacji pozarządowych, dyrektorów placówek oświatowych z Przemyśla i powiatu przemyskiego, którzy domagają się od rządu RP stanowczej reakcji wobec decyzji Ukraińskiej Służby Bezpieczeństwa, zakazującej wjazdu na terytorium tego kraju prezydentowi Robertowi Chomie. Petycję w tej sprawie wystosowali też starostowie, wójtowie gmin powiatu przemyskiego oraz przemyscy radni. Ich zdaniem, niedopuszczalne jest tak lekceważące traktowanie przedstawiciela władz polskiego miasta graniczącego z Ukrainą.
– Chcemy wyrazić swoje oburzenie i dezaprobatę wobec decyzji ukraińskich władz, z którą się nie zgadzamy i żądamy wyjaśnienia zaistniałej sytuacji i podjęcia stosownych kroków wobec strony ukraińskiej – podkreśla jeden z sygnatariuszy petycji Mirosław Majkowski, założyciel i prezes Przemyskiego Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej „X D.O.K.”.
Jego zdaniem, akt, z którym mieliśmy do czynienia na granicy z Ukrainą, uderza nie tylko w prezydenta Przemyśla, mieszkańców kresowego miasta i powiatu, ale to także uderzenie w majestat Rzeczypospolitej.
Środowiska patriotyczne podkreślają, że podczas Marszu Orląt, po prowokacji, kiedy ktoś z boku krzyknął hasło antyukraińskie, ambasada Ukrainy w Polsce rozdmuchała ponad miarę incydent, domagając się konsekwencji, tymczasem gdy ukraińskie władze zakazują wjazdu do tego kraju prezydentowi Przemyśla, polskie MSZ zachowuje się bardzo powściągliwie.
– Jesteśmy oburzeni tym faktem i żądamy, aby polski rząd zajął stanowcze i zdecydowane stanowisko w tej sprawie. To nic innego jak skandal dyplomatyczny, kiedy nie wpuszcza się na terytorium sąsiedniego państwa, z którym Polska utrzymuje rzekomo partnerskie stosunki, prezydenta Przemyśla, który niejednokrotnie był rzecznikiem spraw ukraińskich – dodaje Mirosław Majkowski.
W ocenie środowisk patriotycznych Przemyśla, polska władza powinna mieć swoje zdanie i wyraźnie je artykułować, wzywając Ukraińców do wyjaśnienia zaistniałej sytuacji. Jeśli bowiem sami nie będziemy bronić własnych interesów, to nie ma co liczyć na to, że nasze słuszne racje będą respektować sąsiedzi ze wschodu.

