Dzisiaj obchodzimy 75. rocznicę utworzenia Armii Krajowej. Jaką rolę odegrała w historii II wojny światowej?
– To największa armia podziemna w państwach okupowanych przez III Rzeszę Niemiecką i Związek Sowiecki w czasie II wojny światowej. Trzeba pamiętać, że była jednocześnie integralną częścią Polskich Sił Zbrojnych oraz Polskiego Państwa Podziemnego. Jej działania bojowe odegrały ogromną rolę militarną i polityczną, dobrze zapisując się w pamięci rodaków. Właśnie dlatego była po 1945 roku tak znienawidzona przez komunistyczny reżim PRL.
Jak to możliwe, że tak mocno rozbudowana formacja zbrojna funkcjonowała w warunkach całkowitej konspiracji mimo walki z dwoma totalitaryzmami?
– My, Polacy, mamy wrodzone zdolności w tej materii, bo tak układała się nasza historia, że często byliśmy zmuszeni toczyć walkę partyzancką z wrogami. Armią Krajową kierowali ludzie, którzy mieli ogromne doświadczenie konspiracyjne z okresu I wojny światowej, głównie z Polskiej Organizacji Wojskowej. Umieli oni skutecznie tworzyć podziemne struktury i znakomicie nimi kierować, wykorzystując niegasnący nawet w najtrudniejszych okolicznościach zapał rodaków do kontynuowania wojny aż do zwycięstwa, które jednak nie nastąpiło w 1945 roku. Zasiane wówczas ziarno wydało jednak obfite, chociaż krwawe plony w późniejszych latach, a część pokolenia AK dożyła początków odradzania się niepodległej Polski.
Podczas II wojny światowej Niemcom udało się zająć prawie całą Europę. Jak Armia Krajowa wypadała na tle innych podziemnych organizacji?
– Była ona z pewnością najważniejszą podziemną strukturą zbrojną na opanowanych przez Niemców i Sowietów ziemiach. W jej szeregach spotkali się ludzie o różnych poglądach politycznych, ale zjednoczeni troską o narodowe imponderabilia i bez wahania gotowi oddać dla nich życie.
Armię Krajową rozwiązano na początku 1945 r. Mimo że fizycznie nie istniała, władze PRL uważały ją za śmiertelnego wroga. Dlaczego?
– Komuniści bali się każdego, kto przedkłada miłość Ojczyzny ponad własny interes, a dla jej niepodległości zapomina o swoim bezpieczeństwie i karierze. Etos Armii Krajowej stanowił więc poważne zagrożenie dla tych zdrajców polskiej racji stanu, którzy chcieli łamać charaktery rodaków i czynić z nich bezwolne narzędzia w służbie sowieckiej idei zawładnięcia światem. Dlatego starali się marginalizować rolę AK, usiłując kłamliwie wyolbrzymiać działania marginalnych ugrupować partyzanckich podległych Moskwie, jak Gwardia i Armia Ludowa. Ten zabieg nie powiódł się jednak na żadnym etapie budowy socjalizmu nad Wisłą.
Żołnierze AK byli brutalnie mordowani w czasach PRL bądź poddawani szykanom. Wielu z nich ciągle jest wśród nas. Poniesionych krzywd nie jesteśmy w stanie im wynagrodzić. A co z pamięcią? Jak ocenia Pan proces odkłamywania historii?
– Ten proces nabrał ostatnio tempa i wyrazistości, o czym świadczy choćby dynamiczny rozwój wielu różnych grup rekonstrukcyjnych. Jako instruktora harcerskiego szczególnie cieszy mnie, że liczny udział bierze w nich patriotyczna młodzież. Odkłamywaniu historii sprzyjają także obecne władze państwowe wszystkich szczebli.
Co z postawy żołnierzy Armii Krajowej mogą wynieść współczesne pokolenia? Czy mimo upływu lat ideały AK są jeszcze aktualne?
– Wysokie ideały są zawsze aktualne, a pokolenie „Solidarności” wychowywało się na przykładzie generacji Armii Krajowej, podobnie jak tamto ukształtowały elity II Rzeczypospolitej. Oby ta sztafeta pokoleń nigdy się nie skończyła.

