logo
logo

Zdjęcie: http://stanislawozog.pl/ Inne

W polityce nie ma miejsca na nienawiść

Środa, 15 lutego 2017 (05:24)

Ze Stanisławem Ożogiem, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Komisja Europejska opublikowała prognozy gospodarcze dla Unii Europejskiej na lata 2017-2018. Co mówią nam te najnowsze prognozy?

– W odniesieniu do prognoz gospodarczych formułowanych przez unijnych ekspertów osobiście zachowuję pewną rezerwę. Proszę pamiętać, że Komisja Europejska oraz agendy szeroko pojętej Unii Europejskiej są mocno upolitycznione. Jeśli chodzi o bieżący rok, to wiemy, że będzie to rok szczególny, rok trudnych wyborów i być może też zmian we władzach w Niemczech, we Francji, w Holandii czy we Włoszech. Niestety nie ma stabilizacji w takich obszarach jak gospodarka, brak też poczucia bezpieczeństwa wśród mieszkańców większości krajów unijnych. Nie wykluczam, że również prognozy gospodarcze dla Unii Europejskiej na 2017 i 2018 r.  wynikają właśnie z tych obaw. Przedwczoraj również przewodniczący KE Jean-Claude Junkers w wywiadzie dla radia Deutschlandfunk krytycznie wypowiedział się co do przyszłości UE. Wyraził ponadto wątpliwości, czy 27 krajom Unii uda się zachować jedność w czasie negocjacji secesyjnych z Wielką Brytanią. Zapowiedział też, że nie będzie kandydował na kolejną kadencję, czym osobiście specjalnie się nie smucę. Oczywiście nie chcę przez to powiedzieć, że odrzucam z góry wszystkie te prognozy gospodarcze dla UE. Do sformułowania takiej czy innej prognozy dla konkretnego kraju służyły dane wyjściowe stanowiące pewną bazę – chociażby dane Eurostatu czy też sprawozdania i raporty KE, czy też Parlamentu Europejskiego.

Proszę powiedzieć, jak te prognozy wyglądają, jeśli chodzi o Polskę?

– Prognozy gospodarcze dla Polski na lata 2017 i 2018 są dla nas korzystne. To, że są one optymistyczne, nie jest dla mnie zaskoczeniem. W Polsce jest prognozowany wzrost PKB, który zdaniem KE spowodowany jest zwiększoną konsumpcją. To oznacza, że Polacy wydają więcej pieniędzy, co jest uzasadniane przez unijnych ekspertów wdrażanym konsekwentnie od ponad roku przez rząd Prawa i Sprawiedliwości programem „Rodzina 500+”. Wpływ na korzystne prognozy dla Polski mają także działania zmierzające do poprawy systemu prawnego. Dajmy na to, ustawa o zamówieniach publicznych w przypadku Polski powoduje absorbcję środków przede wszystkim z funduszu spójności, co sprawia, że już jesteśmy w ścisłej czołówce europejskiej. Nakłady inwestycyjne, które mają różne źródła finansowania, czy to krajowe czy też źródła zewnętrzne w postaci inwestycji zagranicznych, już w ubiegłym roku były optymistyczne, a począwszy od tego roku, będą nadal rosły. To dobrze.

Jak do tych unijnych prognoz gospodarczych ma się Brexit?

– O Brexicie, czyli formalnym wyjściu Wielkiej Brytanii z UE, będziemy mogli mówić dopiero za trzy lata. W tej chwili Brytyjczycy się przygotowują do rozbratu z Unią. Natomiast sytuacja Wielkiej Brytanii nie pozostaje bez wpływu na inwestycje przede wszystkim zagraniczne. Nie jest już żadną tajemnicą, że część biznesu czy centrum finansowego okołobiznesowego z londyńskiego City szuka nowych miejsc lokalizacji np. w Polsce. Pierwsze wyniki tego procesu już są i myślę, że wraz z upływem czasu będą coraz lepsze dla Polski.

Tym, co niepokoi Komisję Europejską, a co może mieć wpływ na gospodarkę europejską, jest polityka Stanów Zjednoczonych, która zdaniem autorów prognozy, może zdestabilizować gospodarkę europejską. Skąd bierze się ten niepokój?

– Ten niepokój wynika m.in. z relacji dolara do euro. Nigdy dotąd nie było tak wyraźnego umacniania się amerykańskiej waluty do euro. Jest to konsekwencją wyników wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych i zwycięstwa Donalda Trumpa. Ten wybór i sam prezydent Trump – w rozumieniu szeroko pojętego biznesu – daje gwarancję na szybki rozwój Stanów Zjednoczonych. Dolar się umacnia, dlatego że obietnice dotyczące dużych inwestycji, odbudowy zakładów przemysłowych, budowy dróg ekspresowych, linii kolejowych czy w ogóle budowy infrastruktury transportowej powoli stają się faktem. W ślad za tym można się spodziewać dużych zakupów sprzętu wojskowego przez amerykańską armię. To, co cechuje Amerykanów, to dokonywanie tego typu zakupów w tzw. układzie zamkniętym – czyli doposażanie własnej armii u podmiotów amerykańskich. To są główne podstawy polityki nowej administracji waszyngtońskiej, które powodują niepokój u ekspertów europejskich. Ale mówiąc o ekspertach europejskich, warto podkreślić jeszcze jedną kwestię, a mianowicie ci specjaliści obawiają się destabilizacji światowego systemu finansowego. Proszę pamiętać, że podczas kryzysu finansowego, którego początek w Europie jest datowany na rok 2008 czy 2009, a Stany Zjednoczone dotknął niemal dekadę wcześniej – podczas tego kryzysu podpisano cały szereg pakietów pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a państwami Unii odnośnie do działań stabilizujących waluty z podstawowego koszyka walutowego. Eksperci europejscy obawiają się zerwania tych porozumień, czyli niewywiązywania się przez ekipę prezydenta Trumpa z tych wcześniej zawartych pakietów umów finansowych, a co za tym idzie – kolejnych zakłóceń i fali osłabienia euro. Chociaż wydaje mi się, że do nadmiernego umocnienia się dolara wobec euro mimo wszystko nie dojdzie, bo w grę będą wchodzić także korzyści wynikające z nadwyżki eksportu gospodarki Stanów Zjednoczonych.   

A co z rynkiem dalekowschodnim?

– Wydaje się, że eksperci unijni zapomnieli o rynku wschodnim, który choć nie jest nowym rynkiem w finansowej i gospodarczej grze światowej, ale jest niezwykle ważnym, którego nie sposób lekceważyć. Gospodarka chińska i stan finansów w Chinach może być dodatkowym zagrożeniem, które póki co nie jest analizowane i dostrzegane tak, jak być powinno przez ekspertów europejskich.

Jak w tym kontekście, jeśli chodzi o Chiny, ocenia Pan stanowisko polskiej dyplomacji i min. Witolda Waszczykowskiego, który w ubiegłym tygodniu w Sejmie, mówiąc o priorytetach polskiej polityki zagranicznej w 2017 r., mówił nawet o „partnerstwie strategicznym” z Chińską Republiką Ludową?

– Biorąc pod uwagę priorytety naszej polityki zagranicznej, zwłaszcza w dziedzinie bezpieczeństwa, ogromnie ważny dla Polski jest sojusz ze Stanami Zjednoczonymi. Biorąc pod uwagę możliwe konflikty, niekoniecznie militarne, ale konflikty w sferze interesów Chin i Stanów Zjednoczonych, do których może dojść bardzo szybko, nie można wykluczyć, że Polska znajdzie się w bardzo trudnej sytuacji. Przypomnę, że w okresie ostatniego półtora roku mamy ożywione kontakty z Chinami, czego dowodem jest wizyta prezydenta Andrzeja Dudy w tym kraju w listopadzie 2015 r. Prezydent nie pojechał do Pekinu na wycieczkę, żeby zwiedzać Wielki Mur Chiński, ale zabrał ze sobą polskich przedsiębiorców. Pokłosiem tej wizyty jest podpisanie setek bardzo korzystnych umów gospodarczych. Biorąc pod uwagę napięte relacje między Chinami a Stanami Zjednoczonymi i nasze dobre relacje zarówno z Waszyngtonem, jak i Pekinem, możemy mieć problem. Mam jednak nadzieję, że polska polityka zagraniczna prowadzona w sposób odpowiedzialny i wywarzony pozwoli uniknąć, a przynajmniej zminimalizować te problemy gospodarcze.

Zmieniając temat – jak skomentuje Pan falę hejtu, która się rozlewa po wypadku samochodu z premier Beatą Szydło, uaktywnienie polityków tzw. opozycji totalnej i wykorzystywanie tej tragicznej sytuacji do politycznych rozgrywek?

– Trudno komentować to, czego ostatnio jesteśmy świadkami. Oby się nie okazało za jakiś czas, że te wszystkie działania tzw. opozycji totalnej, a więc Platformy tzw. Obywatelskiej i kropka Nowoczesna są inspirowane również przez siły zewnętrzne. Nie trzeba być przecież wnikliwym obserwatorem życia politycznego, żeby zauważyć, że w interesie kilku krajów, zwłaszcza ze wschodu, destabilizacja w Polsce jest jak najbardziej na rękę i cały ten klimat może być podsycany także z zewnątrz. Natomiast jeśli chodzi o tę falę hejtu, to wszystko to, co czytamy w internecie czy słyszymy z ust polityków tzw. totalnej opozycji, przechodzi wszelkie granice zwykłej przyzwoitości. Zawsze żyliśmy w przekonaniu, że kultura łacińska i korzenie, z których wyrastamy, są w nas trwałe i rzutują na nasze postępowanie. Wypadki drogowe się zdarzają, natomiast to, jak ten konkretny wypadek z udziałem jednej z najważniejszych osób w państwie jest traktowany, przeraża. To, co również słyszymy z ust i czytamy w komentarzach niektórych tzw. polityków, napawa przerażeniem i bulwersuje. Wypadek drogowy to nie jest kabaret, nie ma w tym nic śmiesznego. Jak dramatycznie ten przekaz musi brzmieć w uszach dzieci, które są prostolinijne, nieskażone niechęcią czy nienawiścią wobec innych? Czego uczymy młode pokolenie Polaków – skrajnej nienawiści…? Jak możemy mówić o przyszłości, o tworzeniu podstaw zdrowego państwa, jeśli nie ma wychowania, nie ma szacunku do drugiego człowieka i zdrowych relacji międzyludzkich…? To są trudne pytania i być może ostre słowa, ale jeśli sobie ich nie postawimy i nie odpowiemy, to nie pójdziemy dalej, tylko będziemy tkwić w nienawiści umiejętnie podsycanej przez wyrachowanych ludzi, którzy dla swoich interesów są w stanie poświęcić dobro Polski i Polaków. Kto będzie nas szanował, jeśli sami nie mamy szacunku wobec tych, którzy nas reprezentują, do władz i do samych siebie?

Jednak nie wszyscy politycy, także ci, którym nie po drodze z Prawem i Sprawiedliwością, potrafili się zachować godnie…

– W polityce można się różnić, jest też pole do polemiki, bo to jest istotą sporu politycznego. Ale w polityce nie ma miejsca na nienawiść, bo to rodzi jeszcze większą agresję. Cieszy fakt, że większość naszych przeciwników politycznych potrafi zachować umiar i kulturę. Ci politycy ograniczają się do złożenia życzeń zdrowia premier Beacie Szydło, aby możliwie szybko wyszła ze szpitala, bo jest potrzebna Polsce.

Z czego bierze się ta nienawiść?

– Sądzę, że wynika to z zagrożenia własnych interesów, które przez osiem lat były nadmiernie rozbudowane. Zawsze mówiłem, że w naszej, rodzaju ludzkiego rzeczywistości, są dwie najsilniejsze więzi: więź pozytywna i jedyna w swoim rodzaju matka – dziecko, dziecko – matka i druga więź dotycząca interesów grupy ludzi, którzy zaczynają panikować jeśli mają dużo do stracenia. Nie chcę tej drugiej więzi nazwać więzią przestępców, ale chyba tak właśnie należałoby to określić. Oderwanie od fruktów, do których się przyzwyczaili, sądząc, że nigdy się to nie skończy, powoduje panikę, swoisty bunt i zachowania – jakie – widzimy. Ostatnio, wprawdzie w innym kontekście, do natychmiastowego powstrzymania nienawiści, wrogości i odbudowywania braterstwa między ludźmi wezwał Ojciec Święty Franciszek podczas Mszy św. w Domu Świętej Marty. Musimy odbudować braterstwo i więzi międzyludzkie.

Dlaczego jest to tak trudne?

– To nie jest trudne, wystarczy, żeby w pewnych sytuacjach zachować się po prostu przyzwoicie – nic więcej. Tylko że tej zwyczajnej przyzwoitości niestety brakuje. Zastanawiam się, czy po takich wygłupach, po takich skrajnie nieodpowiedzialnych zachowaniach, czy to medialnych ,czy to na Twitterze, ich autorzy mogą sobie spojrzeć w lustro przy robieniu makijażu czy przy goleniu. Nigdy w sytuacjach nieszczęść losowych, wypadków czy ludzkich tragedii Polacy nie zniżali się do takiego poziomu jak obecnie. Co się z nami stało…?

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl