W Rzeszowie do niedzieli potrwają obchody 36. rocznicy podpisania Porozumień Rzeszowsko-Ustrzyckich. Co było największym sukcesem czy też osiągnięciem tej rolniczej walki z władzami komunistycznymi o przyszłość polskiej wsi?
– Zmuszenie ówczesnej władzy komunistycznej do ustępstw, do dialogu z rolnikami. Konsekwencją tego było zaś podpisanie porozumień w Rzeszowie w nocy z 18 na 19 lutego 1981 r. i w Ustrzykach Dolnych 20 lutego 1981 r. Komuniści, zasiadając do stołu i podpisując te porozumienia, musieli uznać za celowe „ustawowe wzmocnienie gwarancji nienaruszalności chłopskiej własności”, czyli ziemi, oraz uznać rolnictwo indywidualne za trwały i równoprawny element gospodarki narodowej. Co istotne, rolnicy, którzy postawili tamę złu i agresji, wymusili na władzy szereg ustępstw z zakresu rolnictwa. Upomnieli się też o prawa ludzi wierzących, o samorząd, o sprawy związane z edukacją i kulturą, a więc te dziedziny życia, które były zaniedbane. Ponadto efektem Porozumień Rzeszowsko-Ustrzyckich było np. uzyskanie zgody na budowę kościoła w Ustrzykach Dolnych. Wachlarz „zdobyczy” był zatem bardzo szeroki. Co ogromnie ważne – porozumienia te utorowały drogę do powstania NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych, jedynemu takiemu związkowi zawodowemu rolników w całym bloku państw pozostających pod dominacją sowiecką.
Jaki był wkład Kościoła w rodzący się społeczny, niezależny ruch chłopski?
– Porozumienia byłyby niemożliwe, gdyby nie poparcie Kościoła katolickiego, zarówno hierarchów, jak i kapłanów. Gdyby nie to, strajki chłopskie w Ustrzykach Dolnych i w Rzeszowie na przełomie 1980/1981 r. nie skończyłyby się powodzeniem w postaci podpisania stosownych porozumień. Szczególną rolę we wspieraniu i moderowaniu niezależnego ruchu chłopskiego odgrywał ks. bp Ignacy Tokarczuk. Można powiedzieć, że zaangażowanie ks. bp. Tokarczuka – syna rodziny chłopskiej osiadłej pod Zbarażem – jego wpływ na opozycyjnie nastawionych do komunizmu rolników były pochodną jego drogi życiowej i środowiska, z którego się wywodził – środowiska, o którym nigdy nie zapomniał.
Strajkujący rolnicy zyskali pełne poparcie Kościoła…
– Owszem, to fakt. 10 lutego 1981 r. komunikat popierający strajkujących rolników wydała Rada Główna Episkopatu Polski. Komunikat podpisali m.in. Prymas Polski ks. kard. Stefan Wyszyński, ks. kard. Franciszek Macharski i ks. bp Ignacy Tokarczuk. W komunikacie tym czytamy m.in.: „Wadliwa polityka rolna prowadzona przez wiele dziesięcioleci doprowadziła do niebezpieczeństwa głodu w naszym kraju. Kościół od dawna przestrzegał przed niebezpieczeństwem. Naprawa szkód wyrządzonych wsi polskiej będzie procesem długotrwałym i domaga się wysiłków zarówno ze strony rolników, jak i ze strony władz, a także mieszkańców miast. W pierwszym rzędzie trzeba rolnikom zagwarantować pewność własności uprawianej ziemi i uznać ich prawo do swobodnego zrzeszenia się zawodowego. Prawo rolników do swobodnego zrzeszania się zgodnie z ich wolą i potrzebami, niezależnie od istniejących zrzeszeń, jest prawem naturalnym. Istnienie takich zrzeszeń zawodowych rolników jest – jak uczy Ojciec Święty Jan XXIII w encyklice Mater et Magistra – wprost konieczne, gdyż ułatwiają one rolnikowi korzystanie z postępów nauki i techniki i walczą o właściwe kształtowanie się cen produktów rolnych”. W tych słowach zawiera się w zasadzie cała postawa Kościoła wobec komunistycznych władz i żądania praw dla rolniczej społeczności.
Również kapłani angażowali się w pomoc protestującym rolnikom. Jaka była skala tej pomocy?
– W czasie strajku posługę duszpasterską w Rzeszowie i Ustrzykach Dolnych pełniło 38 duchownych diecezji przemyskiej. 17 lutego 1981 r. do Rzeszowa, do strajkujących rolników, przybył ks. bp Tadeusz Błaszkiewicz, ówczesny biskup pomocniczy diecezji przemyskiej, który przekazał Komisji Rządowej postulaty Kościoła. Zawierały one żądania: wyrażenia zgody na wydrukowanie 180 tysięcy katechizmów, zaprzestania dyskryminowania dzieci na koloniach i umożliwienie im udziału we Mszach św. i nabożeństwach, zwrotu obiektów zabranych Kościołowi przez państwo, wycofania ze szkół przedmiotu „przysposobienie do życia w rodzinie”, a także umożliwienia żołnierzom służby zasadniczej oraz więźniom udziału w praktykach religijnych. Jeden z tajnych współpracowników SB o ps. „Walter” tak w swoim doniesieniu charakteryzował rolę Kościoła: „Na podstawie moich obserwacji oceniam, że strajk ten dawno by się rozleciał, gdyby nie dwa elementy w nim: religia (cała oprawa, msze, kazania, pieśni itp.) oraz nagromadzony gniew do przeszłości. Po zakończeniu strajku w Rzeszowie po porannej mszy św. rolnicy procesyjnie przeszli do kościoła farnego w Rzeszowie, gdzie odśpiewano hymn dziękczynny Ciebie Boga wysławiamy. Wśród przemawiających wówczas byli duchowni proboszcz parafii farnej ks. Jan Stączek oraz duszpasterz akademicki ks. Ireneusz Folcik”.
Ksiądz abp Tokarczuk znał realia wsi, w końcu – jak Pan wcześniej wspomniał – sam wywodził się z rodziny chłopskiej. Czy to miało wpływ na postrzeganie przez niego problemów rolników?
– Ten wpływ był bez wątpienia ogromy. Ksiądz abp Ignacy Tokarczuk znał dobrze trud pracy na roli. Zresztą nigdy się swojego pochodzenia nie wypierał. Jak sam wspominał w trakcie studiów w seminarium duchownym: „Interesowały mnie sprawy ludowe. Jako pochodzący ze wsi, marzyłem, że kiedyś stanę się po studiach przywódcą walki o prawa ludu, o możliwość kształcenia itd.”, Co ciekawe w okresie studiów seminaryjnych był on nawet nazywany „Witosem w sutannie”. Ksiądz abp Tokarczuk miał tę umiejętność, że potrafił rozmawiać zarówno z ludźmi wykształconymi, jak i z ludźmi prostymi – mieszkańcami wsi o sprawach im bliskich związanych z rolnictwem. Pomagało mu w tym także zdobyte wykształcenie na KUL-u w Lublinie, gdzie studiował m.in. w Studium Zagadnień Społecznych i Gospodarczych Wsi. Jak pisał w swoich wspomnieniach z lat 1918-1975, opracowanych i opublikowanych przez ks. prof. Józefa Wołczańskiego, studium to „dało mi bardzo dużo. […] Ono pogłębiło mi teologię, zwłaszcza pastoralną. Nauczyło mnie wielkiego realizmu w podchodzeniu do zagadnień wsi. Od dzieciństwa żyłem na wsi, obserwowałem wszystko”. W tych wspomnieniach pisze też: „Moim marzeniem było, że gdy zostanę duszpasterzem, zajmę się szerszą działalnością wśród ludności wiejskiej, która była niedoceniana i wyzyskiwana”.
Tegoroczne obchody 36. rocznicy Porozumień Rzeszowsko-Ustrzyckich koncentrują się właśnie wokół osoby śp. ks. abp. Ignacego Tokarczuka. Jaką rolę odegrał ksiądz arcybiskup w uformowaniu się ruchu chłopskiego?
– Rola ks. abp. Tokarczuka była nie do przecenienia. Arcypasterz wspierał niezależny ruch chłopski zarówno materialnie, jak też organizacyjnie i duchowo. Dla uzasadnienia tej tezy warto przytoczyć pewien fakt. Mianowicie w czasie obrad Konferencji Plenarnej Episkopatu Polski, która zebrała się w dniach 1-2 grudnia 1982 r., podjęto decyzję o utworzeniu Komisji ds. Duszpasterstwa Rolników. Na jej czele 23 lutego 1983 r. stanął śp. ks. bp Jan Gurda, biskup pomocniczy diecezji kieleckiej. Według SB, decydującą rolę odgrywał w niej jednak ks. bp Ignacy Tokarczuk, który formalnie nie był członkiem tej komisji.
Jak ks. abp Tokarczuk był postrzegany przez rolników i jak sam odnosił się do ich problemów?
– W opracowaniu dotyczącym przemian wsi polskiej opublikowanym w Paryżu, w książce „Wytrwać i zwyciężyć”, przemyski arcypasterz wymienił postulaty, jakie wieś polska kieruje pod adresem Kościoła. Są one poniekąd odpowiedzią na to pytanie. Może warto pokrótce je za ks. abp. Tokarczukiem przytoczyć. Pierwszy postulat to zbliżyć ołtarz do ludzi. Postulat drugi dotyczył ustrzeżenia ludności wiejskiej przed niebezpieczeństwem poddania się praktycznemu materializmowi. Postulat trzeci sprowadzał się do „ochrony wartości wypracowanych w ciągu wieków przez kulturę i tradycję wiejską”. Te wartości, takie jak np. rzetelność pracy, zakorzenione były w poczuciu więzi rodzinnej i ciągłości pokoleń. Rodzina wiejska dawała oparcie, poczucie solidarności, pozwalała kultywować wysokie wartości etyczne. Wszystko to dziś narażone jest na zgubę. W konkluzji ks. abp Tokarczuk zapisał: „Ostatni problem: potrzeba pogłębienia i przekształcenia dotychczasowego modelu religijności wiejskiej. Wieś potrzebuje pogłębionego obrazu Boga”. Przytoczone postulaty świadczą o dogłębnej znajomości potrzeb polskiej wsi przez przemyskiego hierarchę.
Jaką rolę w formowaniu się niezależnego ruchu chłopskiego odegrało kazanie ks. bp. Tokarczuka wygłoszone na Jasnej Górze 5 września 1982 r.?
– Było ono wyrazem troski o rolników, upomnieniem się o ich prawa. Ksiądz biskup Tokarczuk wygłosił je w trakcie uroczystości dożynkowych i ogólnopolskiej pielgrzymki rolników. Kazanie to w sposób druzgocący krytykujące działania reżimowej władzy wobec społeczeństwa, potępiające przemoc, przede wszystkim wlewało otuchę w prześladowanych związkowców, ale też resztę polskiego społeczeństwa, które nie godziło się z polityką ówczesnej władzy. Po zakończeniu tych uroczystości ks. bp Tokarczuk spotkał się w klasztorze jasnogórskim z przedstawicielami niezależnego ruchu chłopskiego. Podczas rozmów treść kazania ks. bp. Tokarczuka została uznana za tymczasowy program działalności związku zawodowego rolników do czasu jego reaktywowania. I nic dziwnego, ponieważ hierarcha zawarł w nim m.in. apel o udzielanie pomocy osobom represjonowanym przez komunistów. Ksiądz bp Ignacy Tokarczuk zwrócił też uwagę, że dobro Narodu – więcej, dobro państwa i samej dobrze pojętej władzy – wymaga przywrócenia działalności związków zawodowych, z „Solidarnością” na czele, wypuszczenia wszystkich internowanych – łącznie z Lechem Wałęsą, ogłoszenia amnestii dla wszystkich uwięzionych i zasądzonych, zaniechania brutalności i – co istotne – podjęcia dialogu z Narodem.

