logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Polacy zdali egzamin

Poniedziałek, 10 kwietnia 2017 (20:43)

Siedem lat temu świat się zawalił, bo nagle okazało się, że tej najbliższej osoby, która miała wykonać zadanie w duchu odpowiedzialności i służby Polsce, nie ma wśród żywych – powiedział prezydent Andrzej Duda podczas poniedziałkowych obchodów 7. rocznicy katastrofy smoleńskiej.

W poniedziałkowych państwowych uroczystościach przed Pałacem Prezydenckim wzięli również udział: premier Beata Szydło, prezes PiS Jarosław Kaczyński, córka zmarłej w katastrofie smoleńskiej pary prezydenckiej Marii i Lecha Kaczyńskich, Marta Kaczyńska wraz z córkami, a także marszałkowie Sejmu Marek Kuchciński i Senatu Stanisław Karczewski.

– Siedem lat od tamtego szokującego, dramatycznego dnia, w którym w jakimś sensie, a czasem bardzo głębokim sensie, zwłaszcza dla państwa, najbliższych, żon, mężów, rodziców, dzieci, wnuków, świat się zawalił, bo nagle okazało się, że ta najbliższa osoba, ten ukochany, który miał wrócić przecież za kilka godzin, który miał wykonać zadanie, które na siebie przyjął w duchu odpowiedzialności i służby Polsce, że nie wróci, że nie ma go między żywymi, że stało się coś, co w ogóle trudno było sobie nawet wyobrazić, a co dopiero przetrwać, przeżyć – mówił prezydent w czasie uroczystości przed Pałacem Prezydenckim. 

– To są takie wyrwy, puste miejsca, których nie da się zapełnić w żaden sposób i one zawsze pozostają jak wypalona polana w lesie, jak miejsce, w którym nic nie chce urosnąć, i dopiero czas czasem jest w stanie zatrzeć, zmniejszyć, ten ból – podkreślał Duda. 

Jak zauważył prezydent Andrzej Duda, przed siedmiu laty, po katastrofie smoleńskiej zwykli obywatele, Polacy zdali wielki historyczny egzamin.

– Rzeczpospolita jest wam za to wdzięczna – podkreślił.

Prezydent wspominał, że 7 lat temu, po katastrofie smoleńskiej, był m.in. przed Pałacem Prezydenckim.

– Stałem tutaj, na Krakowskim Przedmieściu ze łzami w oczach, paliłem świece. Stałem wśród 200 tys. moich rodaków, którzy przyszli pokłonić się parze prezydenckiej w tym ostatnim pokłonie, którzy przyszli pokłonić się ludziom służby, ludziom wierności Rzeczypospolitej tu, w Pałacu Prezydenckim, czy na warszawskim Torwarze – mówił Duda podczas uroczystości przed Pałacem Prezydenckim.

Podkreślał, że nigdy nie zapomni tych gestów.

– Nigdy nie zapomnę tego, że byliście tutaj wtedy, także z nami, którzy staraliśmy się, jak umieliśmy najlepiej, pełnić tutaj nadal swoją służbę, chociaż w świecie wielkiej pustki – powiedział prezydent.

– Rzeczpospolita jest wam za to wdzięczna, że wtedy wy, którzy tu jesteście z nami, czy to ciałem, czy to duchem, przyszliście tu, na Krakowskie Przedmieście, służyć Ojczyźnie, bo to była wielka służba Ojczyźnie, tamto pokazanie, że mimo tragedii Polacy są razem – podkreślił prezydent.

– W tamtych dniach, wtedy zwykli obywatele, Polacy, wy wszyscy zdaliście wielki, historyczny egzamin, że byliście tutaj, że oddaliście hołd tym, którym po sprawiedliwości ten wielki hołd należał się i się należy – powiedział Duda.

Na zakończenie prezydent zaapelował „o wzajemny szacunek, bo przez jego brak łamiecie szacunek dla ofiar katastrofy smoleńskiej”. 

– Była prośba w zeszłym roku o wybaczenie, bardzo trudna. Kochani, trudna również dla mnie. Jeżeli ktoś myśli, że to dla mnie kwestia mało istotna – to, co przeżyłem, to, co widziałem, to jeśli jest trudna dla mnie, to jakże trudna musi być dla tych, którym pustki nikt nigdy nie zapełni – mówił prezydent.

– Mam prośbę o szacunek wzajemny; mam przede wszystkim prośbę o szacunek dla ich pamięci, a przecież byli wśród nich różni tak, jak powiedziałem: i żołnierze, i wielcy inteligenci, i wielcy politycy, i naukowcy i adwokaci, i działacze społeczni, i historycy. Różni – i o prawicowych, i o lewicowych poglądach. I konserwatywni, i bardziej liberalni, różni – wskazywał Duda.

Dziś jednak – podkreślił – wszyscy oni leżą razem.  

– I wszędzie, gdzie spojrzycie na grób, to obok tego grobu jest kolejny i jest ich razem 96 i są w różnych miejscach Rzeczypospolitej. I każdy z nich zasługuje na jednakowy szacunek – podkreślał.

Duda powiedział, że jednakowy szacunek należy się też tym, którzy gromadzą się przy grobach ofiar katastrofy smoleńskiej, po to, „żeby oddać hołd, oddać myśl, żeby wspomnieć i żeby się pomodlić w zależności od tego, jak komu każe serce”.

– Ale przecież nikt nie przychodzi na grób, żeby urągać, tylko człowiek przychodzi na grób po to, żeby się nad tym grobem pochylić. Tak samo jest z grobem, tak samo jest z pomnikiem. I ja – jako prezydent Rzeczypospolitej – apeluję i błagam was o ten szacunek, bo przez brak szacunku wzajemnego łamiecie szacunek dla nich – podkreślał prezydent. 

RP, PAP

NaszDziennik.pl