Na polskim cmentarzu byli obecni weterani II Korpusu i członkowie ich rodzin, oraz kombatanci innych formacji zbrojnych z czasów II wojny światowej. W obchodach uczestniczyli też weterani, którzy w 1942 roku opuścili Związek Sowiecki z wojskami generała Władysława Andersa jako dzieci.
Uroczystości rozpoczęły się od Mszy św., której przewodniczył ks. bp Józef Guzdek, ordynariusz polowy Wojska Polskiego. W homilii biskup przypomniał, że zanim Polscy trafili do armii formowanej w Rosji, doznali wielu nieszczęść związanych z agresją Niemiec i Związku Sowieckiego na Polskę. Potem był Katyń, deportacje, zaplanowana eksterminacja Polaków, wywózki do Kazachstanu i na Syberię.
– Próba ratowania się z nieszczęścia wiązała się z koniecznością podjęcia obowiązków wojskowych – powiedział ks. bp Guzdek.
– Ratunku szukała także ludność cywilna, kobiety, dzieci i starcy – dodał biskup. I podkreślił, że krzyże stojące na cmentarzu w Monte Cassino nie są znakiem śmierci, ale znakiem życia i zwycięstwa.
Minister Jan Józef Kasprzyk, szef Urzędu do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, podkreślił to, że żołnierzy generała Andersa można porównać do krzyżowców.
– Tak jak ci ze średniowiecza, tak wy żołnierze polskiego korpusu wzięliście udział w wielkiej krucjacie, krucjacie przeciwko złu – stwierdził Jan Kasprzyk. – Daliście Europie i światu wolność, ale szliście z myślą, aby wolna była Polska – dodał Kasprzyk.
Minister Anna Maria Anders, córka generała Andersa, nie kryła, że dla niej jest to szczególna uroczystość. To jest bowiem także miejsce, gdzie są groby jej rodziców. I przypomniała, że gdy komunistyczne władze odwiedzały Monte Cassino, to odwracały się tyłem do grobu generała Andersa.
– Czasy się zmieniły, jestem tutaj nie tylko jako córka, ale jestem z rządem i reprezentuję premier Beatę Szydło w tym miejscu – powiedziała Anna Maria Anders.
List do weteranów i uczestników uroczystości wystosowała premier Beata Szydło. Przypomniała w nim, że polscy żołnierze walczyli o wolność Polski, ale przyszło im czekać na nią wiele lat. Ci, którzy wrócili do Polski, byli represjonowani, a wielu wybrało emigrację.

