– I kiedy doszło do epicentrum działań, do sytuacji, w których wszelkie granice kultury i przyzwoitości zostały przekroczone, posłowie Platformy wycofali się i zostawili samą Nowoczesną. Oczywiście posłowie PO byli cały czas blisko, ale nie uczestniczyli w najgorszym etapie zajść – relacjonuje poseł Rzymkowski.
Zauważa, że najbardziej ostre wydarzenia zawdzięczamy głównie posłom Nowoczesnej.
– Gdy to wszystko obserwowałem, zrozumiałem, co oznacza ten „podział ról”. Oni dobrze wiedzieli, kto ma zabierać mikrofon, kto ma przestawiać krzesła, kto ma rzucać papierem w członków prezydium komisji. Były wyznaczone osoby do krzyków i do składania wniosków. To było wyreżyserowane, aby sparaliżować pracę komisji. Dla własnych interesów postanowili uwłaczać godności państwa polskiego. I to mnie najbardziej boli. Zostało mi wpojone to, że Polak całym swoim życiem powinien świadczyć o honorze Rzeczypospolitej Polskiej, bronić tego honoru – stwierdza poseł Rzymkowski w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.
– Taka banda, bo inaczej nie da się ich nazwać, robi wszystko, żeby godność państwa i Narodu sponiewierać. Tamta noc była czarnym wydarzeniem w historii naszego parlamentaryzmu i dużym dramatem dla wizerunku Polski. To są standardy, które ludziom Zachodu są obce – podkreśla poseł.
Cała rozmowa w dzisiejszym „Naszym Dzienniku”.

