Manewry DRAGON-2017 odbywają się na lądzie, morzu i w powietrzu. Jest to odpowiedź na Zapad-17? Kto, kogo bardziej może odstraszyć?
– Manewry DRAGON-2017 z udziałem wojsk sojuszniczych NATO są bez wątpienia reakcją na rosyjsko-białoruskie ćwiczenia Zapad-17. Nie sądzę jednak, aby miały walor odstraszający Rosjan, którzy są odporni na tego typu działania. Warto dodać, że to właśnie Moskwa je inicjuje a NATO odpowiada, nie chcąc pozostawać w tyle. Tyle tylko że ćwiczenia NATO mają charakter defensywny w przeciwieństwie do działań Rosji. Nie przypuszczam też, aby manewry sił Sojuszu Północnoatlantyckiego skłoniły Rosję do wycofania się z Ukrainy i rezygnacji z działań mocno konfrontacyjnych. Wszystko zatem wskazuje na to, że w tej materii będziemy mieli status quo.
Proszę powiedzieć, jakie znaczenie mają tego typu manewry?
– Przede wszystkim ich celem jest ćwiczenie i współdziałanie wojsk NATO, a jednocześnie pokazanie przeciwnikowi ze wschodu, że pod względem wojskowym jesteśmy zwarci i gotowi. NATO demonstruje Rosji, że dysponuje siłami zdolnymi przeciwstawić się ewentualnej agresji z kierunku wschodniego.
Na ile realne jest zagrożenie ze strony Moskwy – zwłaszcza po wystąpieniu prezydenta Andrzeja Dudy w West Point, który wyraźnie wskazał na Rosję jako agresora…?
– Niestety, realne zagrożenie istnieje. Co więcej, ma ono już pewną – nazwijmy to „wartość stałą”. Należy przyjąć, że Kreml trzyma w gotowości bojowej swoje wojska i skorzysta z każdej możliwości, aby ich użyć. Jak to może wyglądać, wiemy, bogatsi o doświadczenia zaangażowania Rosji na Kaukazie i na wschodzie Ukrainy. Wszystko wskazuje, że będzie ciąg dalszy takich działań, a więc prężenie muskułów i czekanie na dogodną okazję do ataku.
Wprawdzie skromny, ale zawsze udział obserwatorów NATO na ćwiczeniach Zapad i obecność ekspertów rosyjskich na manewrach DRAGON-2017. Czemu to służy, skoro można monitorować niemal wszystko np. przez satelity?
– Satelity we współczesnym świecie mają duże znaczenie i z całą pewnością są wartością także w sferze militarnej. Jednak za pomocą satelitów nie można zajrzeć do scenariusza tego typu manewrów, a tym bardziej odczytać rozkazy wydawane ćwiczącym wojskom. A tylko wtedy można ustalić, jaki charakter mają przeprowadzane manewry, czy są ćwiczone działania obronne, czy jednak ofensywne. Z tego, co wiadome, obserwatorzy NATO też nie mieli dostępu do danych ćwiczeń Zapad-17. Nie mogli więc sprawdzić, czy zgodne z prawdą są zapewnienia i deklaracje Rosjan, że ćwiczą tylko obronę.
Jakie znaczenie ma wizyta ministra Antoniego Macierewicza w Pentagonie?
– Minister Macierewicz – jak podaje MON – spotkał się z sekretarzem obrony Stanów Zjednoczonych Jamesem Mattisem. Z tego, co powszechnie wiadomo, rozmowa dotyczyła kwestii związanych z rozwojem współpracy polsko-amerykańskiej, w tym obecności wojsk amerykańskich na flance wschodniej, czyli również zwiększenia liczebności Amerykanów w Polsce. Natomiast co do szczegółów są to już kwestie owiane tajemnicą.
Polska wydaje 2 proc. PKB na obronność, a docelowo ma to być 2,5 proc. Zgodnie z zapowiedzią ministra obrony „budujemy armię do 200 tysięcy żołnierzy i wyposażamy ją w najnowocześniejszą broń, wyprodukowaną zarówno w Polsce, jak i w Stanach Zjednoczonych”. Potrzebna nam aż tak liczna armia…?
– Liczebność armii powinna wynikać z przyjętej koncepcji obrony kraju, którą określa strategia obronna. Innymi słowy, nie chodzi o to, żeby było więcej żołnierzy, ale o ustalenie, ilu tych żołnierzy potrzebujemy do zrealizowania obrony kraju. W MON – jak dotąd – nie wypracowano nowej strategii obronności. Nie wiadomo więc, do jakich wymogów strategicznych jest dedykowany zakładany wzrost stanów liczebnych Sił Zbrojnych RP.
Które obszary naszej obronności są na zadowalającym poziomie, a gdzie są największe braki?
– Trudno odpowiedzieć na tak postawione pytanie, skoro tak naprawdę nie wiadomo, według jakiej strategii mamy zamiar konstruować naszą obronę. Wprawdzie w jednym z programów TVP minister Antoni Macierewicz zapewnił, że MON ma taką strategię, tylko jest ona tajna. Tymczasem na oficjalnych stronach resortu jako aktualne są ciągle wskazywane dokumenty strategiczne przyjęte w okresie rządów PO – PSL i nic ponadto.
Jaki sprzęt możemy wyprodukować sami, w Polsce, a czego musimy szukać za granicą?
– Przede wszystkim mamy w Polsce ośrodki badawcze, wysoko wykwalifikowanych konstruktorów, zakłady zbrojeniowe zdolne dostarczyć wojsku różnorodne uzbrojenie. Szczególnie jest to widoczne w obszarze elektroniki. Na niedawnym 25. Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego w Kielcach można było obejrzeć wiele polskich konstrukcji. Jednak co mamy konkretnie pozyskać dla armii, jest uzależnione od tego, jaką armię budujemy, np. innego sprzętu potrzebujemy, gdy chcemy mieć zdolności ekspedycyjne, a innego, gdy mamy bronić naszych granic.
Po 2020 r. mają się w Polsce pojawić pierwsze baterie rakiet Patriot. Co do tego czasu z obroną przeciwrakietową, przez dwa i pół roku dużo może się wydarzyć?
– W 1998 roku przeprowadziliśmy modernizację odziedziczonych po PRL przeciwlotniczych systemów rakietowych i już wtedy było wiadome, że kolejny raz nie da się ich zmodernizować. Kiedy w 2001 r. usuwano mnie z MON ze stanowiska sekretarza stanu odpowiadającego za techniczną modernizację armii, zostawiłem zalecenie, aby w 2004 roku rozpocząć proces pozyskania nowych rakiet przeciwlotniczych. Z niezrozumiałych dla mnie powodów moi następcy w kolejnych rządach niestety nic w tym zakresie nie zrobili. Skutek jest taki, że dziś w obronie przestrzeni powietrznej mamy sytuację dramatyczną. Decyzja obecnego rządu o zakupie zestawów obrony powietrznej to z całą pewnością ważny krok na drodze do tego, by Polska stała się bodajże szóstym państwem NATO, który na wyposażeniu ma system Patriot. Minister Macierewicz zapowiada, że w tym roku podpisze z Amerykanami umowę na zakup zestawów obrony powietrznej Patriot, ale nawet jeśli do tego dojdzie, to, jak pan zauważa, pierwsze rakiety pojawią się dopiero po 2020 roku. Nie zapominajmy też, że właśnie w 2020 roku Rosja zakończy program modernizacji i rozbudowy swojej armii. Jak widać, Kreml też nie zasypia gruszek w popiele i cały czas działa na rzecz wzmocnienia swojego potencjału militarnego.

