logo
logo

Zdjęcie: Andrzej Kulesza/ Nasz Dziennik

FSB blokuje badania

Wtorek, 28 listopada 2017 (20:41)

Zdr. Jarosławem Szarkiem, prezesem Instytutu Pamięci Narodowej, rozmawia Małgorzata Rutkowska.

Pracownik IPN dr hab. Henryk Głębocki został zatrzymany w Moskwie przez Federalną Służbę Bezpieczeństwa i w trybie natychmiastowym wydalony z Rosji. W komunikacie IPN podkreśla brak merytorycznego powodu tej zaskakującej decyzji.

– Natychmiast gdy dotarła do nas informacja o kłopotach prof. Głębockiego w Rosji, zawiadomiliśmy MSZ, które podjęło odpowiednie działania. Gdy naukowiec znalazł się już w Polsce, wydaliśmy komunikat na podstawie informacji, jakie otrzymaliśmy od dr. hab. Henryka Głębockiego. Odczytano mu decyzję FSB z 21 listopada nakazującą opuszczenie Rosji w ciągu 24 godzin pod groźbą przymusowej deportacji. Usłyszał też, że nie wjedzie więcej do Rosji. Dla takiej osoby jak Henryk Głębocki, który jest jednym z najwybitniejszych znawców historii Rosji, to jest osobisty dramat. Jego książki, jak choćby „Kresy Imperium. Szkice i materiały do dziejów polityki Rosji wobec jej peryferii (XVIII-XXI wiek)” czy biografia hrabiego Adama Gurowskiego, to prace wybitne, nagradzane. To nie przypadek ani nie przesada, że jeden z recenzentów napisał, że Głębocki to historyk tej miary co Władysław Konopczyński.

Czyli najwybitniejszy historyk dziejów Polski nowożytnej i słynny „archiwożerca”.

– Henryk Głębocki od ćwierćwiecza prowadzi badania w najważniejszych archiwach Rosji, Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii… Nie korzysta z pośrednich źródeł, tylko sam rzetelnie bada interesujący go temat. Cechuje go niesłychana erudycja, rzetelność, charakter, a także jakże potrzebna odwaga, i to nie tylko w podejmowaniu tematów badawczych. Jak widać, jest niezbędna w wykonywanej przez niego profesji. Wydawcy mają z nim kłopot, bo nigdy jego książki nie są skończone, ciągle dociera do nowych źródeł, i to daleko poza granicami Polski. Blokada pracy w archiwach rosyjskich utrudni mu pracę.

Tuż przed zatrzymaniem przez FSB historyk IPN wygłosił dwa wykłady w Petersburgu o tzw. Operacji Polskiej NKWD w latach 1937-1938. To mogło mieć jakiś związek z akcją rosyjskich służb?

– To raczej pytanie do strony rosyjskiej. Henryk Głębocki wprawdzie pisał o losach Polaków w Leningradzie, ale jego tematem badawczym jest głównie wiek XIX, kwestie po 1917 roku były pobocznym nurtem badań. Ostatnio wydał pod swoją redakcją bardzo obszerny tom – ponad tysiąc stron – dokumentów dotyczących Niezależnego Zrzeszenia Studentów w Krakowie w latach 1980-1981. To był jakby na chwilę powrót do jego pierwotnych zainteresowań, bo pierwszym jego tematem – nagrodzonej pracy magisterskiej – był Studencki Komitet Solidarności, czyli dzieje opozycji w PRL. Ale jego prawdziwą pasją i obszarem badań historycznych jest Rosja i relacje polsko-rosyjskie.

Jakie więc były motywy wydalenia Henryka Głębockiego?

– Dla nas jest to decyzja zupełnie niezrozumiała, bo przede wszystkim uderza w wolność badań naukowych. Na początku listopada mieliśmy bardzo dużą międzynarodową konferencję naukową w Łodzi „Zwycięzcy i zwyciężeni. Więźniowie obozów sowieckich”. Przyjechali na nią naukowcy z całej Rosji, od Swierdłowska po Samarę, Archangielsk, Moskwę i z obszarów posowieckich – z Gruzji, Ukrainy, Białorusi. Podczas konferencji pojawiły się wprawdzie pojedyncze głosy – powtarzające tezy sowieckiej propagandy – ale nikomu do głowy nie przyszło, aby tych ludzi odsyłać do domu. Przecież fundamentem badań naukowych jest wolność i dochodzenie do prawdy.

Jeżeli ta decyzja FSB zostanie podtrzymana, to będzie to ogromna strata dla nauki polskiej. Warto przypomnieć, że to właśnie Henryk Głębocki odnalazł w Rosyjskiej Bibliotece Państwowej w Moskwie rękopis Juliusza Słowackiego – słynny „Dziennik podróży na Wschód”, 74-stronicowy raptularz zawierający notatki z podróży do Egiptu, Libanu i Syrii, szkice „Anhellego” i rysunki Słowackiego. Rękopis uchodził za zaginiony od 1939 roku.

Polscy historycy mają od dawna bardzo ograniczony dostęp do rosyjskich archiwów. Teraz będzie jeszcze gorzej?

– Myślę, że wyjeżdżający do Rosji historycy z Polski teraz mogą postawić sobie pytanie: Jechać, nie jechać? Badać, nie badać? Jakimi tematami się zajmować, jeżeli Henryk Głębocki spotkał się z taką reakcją?

To decyzja polityczna? FSB nie działa w oderwaniu od polityki.

– Realia rosyjskie są nieco inne niż w Polsce i innych krajach Europy. Ale to są kwestie polityczne, problem, jak zmienić tę decyzję, jest poza nami. Nas przede wszystkim niepokoi ograniczanie wolności badań naukowych. Teraz jest czas na działania innych instytucji państwowych, żeby wyjaśnić tę sprawę. Henryk Głębocki jest też pracownikiem naukowym Uniwersytetu Jagiellońskiego, którego zdanie w tej sprawie, mam nadzieję, wkrótce poznamy.

Dziękuję za rozmowę.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Małgorzata Rutkowska

Nasz Dziennik