Prokuratura Okręgowa w Warszawie nie rozpocznie postepowania w sprawie skandalicznej reklamy z wizerunkiem Włodzimierza Lenina – jednego z największych zbrodniarzy ludzkości. Powód? Nikt nie złożył doniesienia. Tymczasem zdaniem prawników, w tej sprawie powinno zostać wszczęte postepowanie z urzędu.
Twórcy skandalicznej reklamy sieci telefonicznej Heyah, której operatorem jest Polska Telefonia Cyfrowa SA będąca własnością niemieckiej firmy Omega Telekommunikationsdienste GmbH, mogą - przynajmniej na razie - spać spokojnie. Ich wyczynem w postaci wykorzystania w materiałach marketingowych, m.in. na swojej witrynie, wizerunku sowieckiego przywódcy i zbrodniarza Lenina nie zajmie się prokuratura. Dariusz Ślepokura, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, zastrzega, że na razie nie ma żadnej wiedzy na temat tej reklamy. – Jeżeli wpłynie do nas zawiadomienie, to podejmiemy czynności w tej sprawie – twierdzi prokurator. Wskazuje, że z urzędu postępowanie nie zostanie wszczęte, ponieważ nie ma instytucji w prokuraturze, która zajmowałaby się monitoringiem mediów.
Ospałość działania prokuratury krytykuje Bogdan Świeczkowski, prokurator w stanie spoczynku, szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w latach 2006–2007. – Pan prokurator się myli. Przestępstwa dotyczące publicznego propagowania faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju państwa powinny być ścigane z urzędu – zaznacza Święczkowski.
Wygląda więc na to, że prokuratura będzie jednak czekać na doniesienie. Tymczasem, jak ustalił portal NaszDziennik.pl, skandaliczną reklamą zajmie się Związek Stowarzyszeń Rada Reklamy. Wpłynęła już do Rady skarga w tej sprawie. Zostanie ona następnie przekazana do reklamodawcy, żeby się ustosunkował do zarzutów, i wtedy Komisja Etyki Reklamy zajmie stanowisko.
Jak się okazuje, PTC nie widzi nic niewłaściwego w propagowaniu wizerunku twórcy systemu totalitarnego, jakim jest komunizm. - Jedynym celem reklamy jest poinformowanie konsumentów o najnowszej ofercie sieci Heyah, dzięki której użytkownicy mogą otrzymać 60 minut do wszystkich za 1 złoty. Kampania została przygotowana w wyraźnie żartobliwy sposób i próby rozważania spotu inaczej niż jako nawiązanie do słowa "rewolucja", oznaczającego zmianę, jest bezzasadne – konkluduje Agata Borowska z biura prasowego PTC.

