logo
logo

Zdjęcie: E. Sądej/ Nasz Dziennik

Proces za obronę Ojca Świętego

Wtorek, 5 lutego 2013 (02:10)

Po 12 latach od zdarzenia w warszawskiej Zachęcie były poseł Witold Tomczak ma odpowiadać przed sądem za uszkodzenie obiektu przedstawiającego powaloną na ziemię i przygniecioną meteorytem postać Ojca Świętego Jana Pawła II.

Instalację prezentowała galeria narodowa Zachęta w Warszawie. Obiekt autorstwa włoskiego skandalisty Maurizio Cattelana miał uświetnić obchody stulecia istnienia galerii. A sama wystawa prezentowana była w roku 2000, gdy Jan Paweł II przeprowadzał Kościół w Trzecie Tysiąclecie.

– Ta upokarzająca prezentacja leżącej, białej sylwetki Papieża Polaka trzymającego w ręku pastorał z ukrzyżowanym Chrystusem, na biało-czerwonym tle podłogi i ścian, z leżącymi obok odłamkami szkła, została nazwana „La Nona Ora”, czyli „Dziewiąta Godzina”. Jest to biblijna godzina śmierci naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa. W ten sposób perfidnie zakpiono sobie z nas, Polaków i katolików, obrażono nasze uczucia religijne, w państwowej galerii utrzymywanej z publicznych środków – podkreśla Witold Tomczak, w latach 1997-2009 zasiadający w Sejmie RP, a następnie w Parlamencie Europejskim.

Skandaliczna i bluźniercza instalacja wywołała wielkie oburzenie wśród Polaków, także ówczesnych parlamentarzystów. Jednak – jak przypomina były poseł – mimo całej masy pism, apeli i protestów kierowanych do najwyższych władz państwowych w sprawie przerwania ekspozycji obrażającej Ojca Świętego i uczucia religijne osób wierzących rząd wybrał wtedy postawę bierną.

– Nie godząc się na dalsze, publiczne uwłaczanie godności Ojca Świętego, jako poseł Rzeczypospolitej Polskiej, w towarzystwie pani poseł Haliny Nowina Konopki, 21 grudnia 2000 roku przybyłem do Zachęty i w sposób czynny, osobiście usunąłem ponad 60-kilogramowy głaz z postaci Jana Pawła II, co spowodowało zamknięcie Sali Matejkowskiej, w której prezentowano obrazoburczą ekspozycję – przypomina Tomczak.

Jak wyjaśnia były parlamentarzysta w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”, jego interwencja – wobec szargania osoby Ojca Świętego przy bezczynności władz – była koniecznością.

Działanie byłego posła poddawane było już kontroli sejmowej Komisji Etyki Poselskiej oraz sejmowej Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich. Posłowie w 2004 roku nie podjęli jednak decyzji o uchyleniu Tomczakowi immunitetu, o co wnioskowała prokuratura. Obecnie sprawa trafiła do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia. Pierwsza rozprawa została wyznaczona na 11 lutego br.

– Prokuratura oskarża mnie o rzekome zniszczenie dzieła sztuki i żąda ode mnie odszkodowania w wysokości 40 tys. złotych. Po przedstawieniu mi aktu oskarżenia oświadczyłem, że jest on dla mnie niezrozumiały, biorąc pod uwagę to, kim był i nadal jest, oraz co uczynił dla Polski i świata bł. Jan Paweł II. Mimo to Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia wezwał mnie na rozprawę w dniu 11 lutego br. w charakterze oskarżonego o czyn z art. 288 § 1 kk [zniszczenie mienia – przyp. red.] zagrożony karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5 – podkreślił Tomczak. Rozprawa rozpocznie się o godzinie 12.00 w sali nr 475 (wejście od ul. Żurawiej). Sprawa toczy się z zawiadomienia towarzystwa, które ubezpieczało eksponat.


Jak zauważa Tomczak, dzieje się to po tym, jak autor instalacji uniknął jakiejkolwiek odpowiedzialności za obrazę uczuć religijnych, i po sprzedaży rzekomo zniszczonej rzeźby za sumę 886 tys. dolarów. Równocześnie, jak zauważył Tomczak, włoski skandalista ponownie obraża Polaków i katolików. Tym razem dzieje się to w warszawskim Centrum Sztuki Współczesnej, gdzie pokazywana jest jego wystawa pod tytułem „Amen”. – Prezentuje tam swoje chore dzieła, m.in. ukrzyżowaną postać kobiety czy leżącego konia z zatkniętą w jego bok tablicą z napisem „INRI”. Nikt z osób publicznych dotąd nie zareagował… Niestety, dziś polska władza i organy ścigania nie występują przeciw bluźniercom, stawiają raczej przed sądami obrońców porządku moralnego – konstatuje Tomczak.


Były parlamentarzysta zachęca, by kierować do sądu protesty i opinie w sprawie wydarzeń z Zachęty z 2000 roku.
– Nasza bierność wobec zła i nieprawości rozzuchwala naszych wrogów. Nie wolno nam milczeć, gdy uderzają w nasze narodowe świętości – zaznacza Tomczak.

Marcin Austyn

Nasz Dziennik