logo
logo

Zdjęcie: Andrzej Kulesza/ Nasz Dziennik

Paragraf zmarnowanych szans

Sobota, 27 kwietnia 2013 (02:15)

Z mec. Marcinem Madejem, byłym prokuratorem Wojskowej Prokuratury Garnizonowej w Warszawie, rozmawia Anna Ambroziak

Zaskoczył Pana rozmach współpracy rosyjskich służb z amerykańskim FBI w sprawie zamachu w Bostonie?

– We współczesnym świecie mamy do czynienia ze zdarzeniami, których wyjaśnienie wymaga międzynarodowej współpracy prokuratur czy też organów ścigania. W ostatnim czasie mogliśmy zaobserwować taką współpracę pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Federacją Rosyjską po zamachu dokonanym w Bostonie, o którego dokonanie podejrzewani są bracia Carnajewowie. Widzimy wręcz modelową współpracę między FBI i służbami Federacji Rosyjskiej. Bardzo szybko przesłuchano rodziców braci Carnajewów. Wstępnie wykluczono także dokonanie zamachu w ramach przynależności do organizacji uznanych za organizacje terrorystyczne.

Czytając informacje o pracy Amerykanów w Dagestanie, od razu nasuwa się obraz rachitycznych działań strony polskiej po 10 kwietnia 2010 r. i pytanie, czy można było zrobić wtedy więcej…

– Oczywiste jest to, że zasady międzynarodowej współpracy organów wymiaru sprawiedliwości i organów ścigania muszą określać umowy międzynarodowe. Innymi czynnikami, które mają zasadniczy wpływ na ustalenia przyczyn katastrofy smoleńskiej, jest zaangażowanie oraz determinacja strony rosyjskiej. Nie można bowiem doszukiwać się błędów i zaniedbań po jednej stronie, odmawiając współpracy lub czyniąc przeszkody w gromadzeniu dowodów, które świadczą o zaniedbaniach strony rosyjskiej. Mam tu na myśli przede wszystkim zachowanie kontrolerów lotów na wieży lotniska Siewiernyj.

To, że Carnajewowie byli obywatelami Federacji Rosyjskiej, ma znaczenie w zakresie możliwości operowania służb amerykańskich na terytorium Rosji?

– Ogromne znaczenie dla współpracy międzynarodowej w sprawach karnych mają relacje pomiędzy państwami. W mojej ocenie, nie bez znaczenia dla zaangażowania Federacji Rosyjskiej w pomoc udzielaną FBI była kwestia narodowości osób podejrzewanych o dokonanie zamachu w Bostonie. Nie zapominajmy, że bracia Carnajewowie przebywali na terytorium Stanów Zjednoczonych legalnie, dzisiaj zaś pod znakiem zapytania stoi jakakolwiek pomoc udzielana obywatelom Czeczenii przez USA.

Panie Mecenasie, jakie narzędzia prawne posiadała polska prokuratura 3 lata temu po katastrofie smoleńskiej?

– Współpracę ze stroną rosyjską w sprawach karnych regulują: Europejska konwencja o pomocy prawnej w sprawach karnych z dnia 20 kwietnia 1959 r. ratyfikowana przez obie strony oraz Umowa między Rzeczypospolitą Polską a Federacją Rosyjską o pomocy prawnej i stosunkach prawnych w sprawach cywilnych i karnych z dnia 16 września 1996 roku. Na mocy powołanych powyżej aktów prawnych odbywa się wykonywanie czynności procesowych w ramach tzw. międzynarodowej pomocy prawnej. Zasadnicza różnica pomiędzy postępowaniem w sprawie ustalenia przyczyn katastrofy smoleńskiej a zamachem dokonanym w Bostonie jest taka, że w sprawie dotyczącej katastrofy smoleńskiej prowadzone są równolegle dwa postępowania karne: przez prokuraturę rosyjską i prokuraturę polską.

To znaczy, że wariant powołania wspólnego, polsko-rosyjskiego zespołu był niemożliwy na gruncie prawa?

– Z punktu widzenia ekonomiki procesowej zasadne byłoby prowadzenie jednego postępowania przez zespół złożony z polskich i rosyjskich śledczych. Ponadto w przypadku odmiennych ustaleń polskich i rosyjskich śledczych powstanie chaos, jakie były rzeczywiste przyczyny katastrofy smoleńskiej. W tym miejscu nie mogę zgodzić się z prezentowanym stanowiskiem, że prowadzenie postępowania przez zespół złożony z polskich i rosyjskich śledczych było prawnie niedopuszczalne. Pragnę zwrócić uwagę, że jeszcze przed 10 kwietnia 2010 roku powoływane były zespoły złożone z przedstawicieli polskich i zagranicznych służb policyjnych, w ramach których były prowadzone czynności związane z przestępczością zorganizowaną o charakterze międzynarodowym. Przykładowo, polska policja tworzy takie zespoły na podstawie porozumień zawieranych w oparciu o art. 1 ust. 1 pkt. 7 Ustawy o Policji (do podstawowych zadań policji należy współdziałanie z policjami innych państw oraz ich organizacjami międzynarodowymi, a także z organami i instytucjami Unii Europejskiej na podstawie umów i porozumień międzynarodowych oraz odrębnych przepisów).

W przypadku prowadzonego „śledztwa smoleńskiego” podstawę do powołania zespołu śledczych stanowił przepis art. 589b kodeksu postępowania karnego. W mojej ocenie, z uwagi na fakt, że wszelkie ekspertyzy techniczne należało wykonać w oparciu o materiał dowodowy znajdujący się po stronie rosyjskiej, powołanie takiego zespołu było celowe. Dzisiaj widać, że współpraca pomiędzy stroną rosyjską a stroną polską w sprawie wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej nie układa się dobrze. Przede wszystkim obydwie strony zarzucają sobie opieszałość w realizacji czynności procesowych wykonywanych w drodze pomocy prawnej. W przypadku powołania wspólnego zespołu śledczych takie zarzuty nie mogłyby mieć miejsca.

Amerykańscy śledczy nie musieli wysyłać w związku z przesłuchaniem Carnajewów żadnego formalnego wniosku do Federacji Rosyjskiej?

– Nie chce mi się uwierzyć w to, że bez formalnego wniosku o pomoc prawną można realizować jakiekolwiek czynności procesowe. Jeśli mówimy o współpracy pomiędzy służbami, np. amerykańskimi i rosyjskimi, to – jeśli nie są to czynności procesowe, ale tylko pewne ustalenia operacyjne – jak najbardziej taka współpraca może występować pomiędzy samymi organami. Wtedy czynności te realizowane są na podstawie porozumień zawieranych na przykład przez komendantów danej służby. Jeżeli są to tylko ustalenia operacyjne, mające na celu np. sprawdzenie, czy pewne inne organizacje nie stoją za poczynaniami konkretnych osób, to jak najbardziej taka wymiana informacji może być prowadzona bez formalnych wniosków ze strony jednego państwa. Natomiast jeśli miałyby to być czynności procesowe wykorzystywane w toku postępowania sądowego, to uważam, że musiałyby zostać wysłane wnioski formalne w ramach międzynarodowej pomocy prawnej. Procedury muszą być przestrzegane. Czynności, o których mowa, zostały przeprowadzone na potrzeby Stanów Zjednoczonych, a więc kraju, w którym zasady procesowe są przestrzegane. W USA obowiązuje bowiem zasada, że nie można wykorzystywać dowodów pochodzących z zatrutego drzewa czy uzyskanych nielegalnie. Stąd wnoszę, że przesłuchanie rodziny Carnajewów przez FBI było czynnością, którą można nazwać operacyjną, mającą na celu ustalenie, czy za poczynaniami obu braci nie stoją jakieś organizacje terrorystyczne.

Dziękuję za rozmowę.

 

Anna Ambroziak

Nasz Dziennik