logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: E.Sądej/ Nasz Dziennik

Sejm nie darował dziś życia chorym dzieciom

Piątek, 27 września 2013 (18:34)

Najnowszy wpis prof. Krystyny Pawłowicz na blogAiD

 

Dzisiejszy dzień w Sejmie był bardzo smutny, a jednocześnie pokazał prawdziwe oblicze wielu ludzi kreujących się na wrażliwych; pokazał oblicze wielu lekarzy zasiadających w Sejmie, którzy przysięgą Hipokratesa składali przyrzeczenie ochrony życia, a nie dążenia w kierunku jego zabijania i niszczenia. Emocjonującym przedmiotem obrad w Sejmie był dzisiaj obywatelski projekt ustawy podpisany przez ponad 400 tys. osób. Projekt dotyczył ograniczenia aborcji w kierunku wyłączenia istniejącej dzisiaj możliwości zabicia dziecka z powodu podejrzenia u niego ciężkiej choroby. Wniosek przedstawiała pani Kaja Godek, która mimo swojego młodego wieku uzasadniła projekt w sposób dojrzały i godny.

    Dzisiejsze obrady wykazały chamstwo posłów lewej strony: Ruchu Palikota, SLD, jak również części posłów Platformy Obywatelskiej i PSL. Pani Godek spotkała się z wyzwiskami, posłowie Ruchu Palikota i SLD przezywali ją i kazali jej „się wynosić z sali”. Niestety, pani marszałek Kopacz nie reagowała odpowiednio, czym doprowadziła do zachowań absolutnie naruszających godność wnioskodawców i powagę miejsca. Pani Godek wyjaśniła w oparciu o orzeczenie Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości i art. 2 polskiej, obowiązującej ustawy o Rzeczniku Praw Dziecka definicję dziecka jako istoty od chwili poczęcia, co oczywiście spotykało się z barbarzyńskimi, ciągłymi atakami, chamskimi wyzwiskami z lewej strony sali, w czym celowali Armand Ryfiński i sam Palikot.

    Pani Kopacz nie tylko nie reagowała na to niegrzeczne, grubiańskie traktowanie przedstawicielki prawie pół miliona obywateli polskich pragnących skorzystać z możliwości wprowadzenia zmian ustawy, ale sama zwróciła pani Godek uwagę, aby nie używała sformułowania „zabijanie dzieci”. Bardzo asertywnie zachowała się pani Godek, która na głos poinformowała salę, czego pani Kopacz po cichu od niej zażądała. W dalszych ciągu swego wystąpienia używała tego zwrotu, który po prostu oddaje przecież stan faktyczny.

    Projekt poparty ponad 400 tys. podpisów, bez zagłębiania się w jego treść przez większość posłów, głosami PO, Ruchu Palikota, SLD i części PSL Sejm odrzucił, nie dopuszczając go do dalszych prac ustawodawczych.

    Jak zwykle rzecznik praw dziecka Marek Michalak ani nikt w jego imieniu nie zabierał w tej sprawie głosu.

    Obecna możliwość zabicia dzieci tylko ze względu na podejrzenie u nich choroby jest nieludzka. Warto przypomnieć sobie, jakie boje toczono w Sejmie przy projekcie ustawy zakazującej rytualnego uboju i ustawie o ochronie zwierząt. Dzisiaj Sejm pokazał większością lewackich głosów, że wyżej ceni sobie dobro i zdrowie zwierząt niż życie chorych, bezbronnych, ludzkich dzieci. Szczególnie naganna jest w tej sprawie rola ministra zdrowia, który nie udostępnia informacji o licznych aborcjach przeprowadzanych w polskich szpitalach.

    Przy wyborach musimy pamiętać nazwiska posłów, którzy dziś opowiedzieli się przeciwko życiu chorych dzieci. Przeciwko ofiarowaniu życia dzieciom chorym np. z zespołem Downa, które – jak wiemy – dochodzą niekiedy do sukcesów naukowych, startują na olimpiadach, są szczęśliwe i kochane przez swoich rodziców i bliskich, głosowało dziś wielu posłów czczonych na pierwszych stronach gazet.

Wśród posłów głosujących przeciwko obywatelskiemu projektowi byli np. z PO: sportowcy Leszek Blanik i Iwona Guzowska – wydawałoby się ludzie, którzy potrafią mieć większą wrażliwość, związkowiec Jerzy Borowczak, poseł Andrzej Halicki, który niedawno walczył z okrutnym ubojem zwierząt, ale – jak widać – nie ma wrażliwości dla chorych i bezbronnych dzieci, którym nie chce dać szansy na urodzenie się. To, co wzburzało szczególnie, to głosowanie przeciwko dalszemu procedowaniu tej ustawy przez lekarzy (!): przez panią marszałek Kopacz, a także panią poseł Halinę Szymiec-Raczyńską, która nawet przyznała się, że jest lekarzem ginekologiem.

    Przeciwko tej ustawie, co było dla mnie osobiście ogromnym szokiem, głosowały też dwie osoby niepełnosprawne z PO: pan Sławomir Piechota i poseł Marek Plura, obaj jeżdżący na wózkach inwalidzkich. Oni się urodzili, byli z pewnością kochanymi dziećmi, zrobili kariery w życiu publicznym, zostali posłami, a teraz sami odmawiają możliwości prawa urodzenia się innym niepełnosprawnym. Przeciwko dalszemu procedowaniu głosował też pan premier Tusk. Co było osobiście dla mnie zaskoczeniem, przeciwko głosował również członek Tatrzańskiego Pogotowia Górskiego pan Piotr van der Coghen.

Przywołuję te nazwiska, by pamiętać o nich przy wyborach. Podobnie z PSL, które mieni się jako tradycyjna partia ludowa, a której czołowi przedstawiciele także głosowali przeciwko prawu chorych dzieci do urodzenia się. Na przykład poseł Jan Bury czy poseł Stanisław Żelichowski. Pamiętajcie rolnicy, zapamiętajcie chłopi na wsi te nazwiska. Pamiętajcie też, że mimo iż na sali był prezes PSL pan Janusz Piechociński, to nie zagłosował, nie chciał poprzeć tej ustawy.

    Natomiast nie było tutaj zaskoczeniem, że nad dalszymi pracami zagłosowało całe Prawo i Sprawiedliwość oraz Solidarna Polska, a także kilka osób, które odeszły z PO, m.in. pan poseł John Godson.

    Dzień, w którym odrzucono projekt obywatelski, jest dniem kolejnej klęski Polaków, którzy mogą się przekonać, że deklaracje konstytucyjne o ich prawach do demokratycznego, bezpośredniego udziału w sprawowaniu władzy jako suwerena w państwie polskim są mitem, są jedynie papierowym zapisem konstytucyjnym. Skorzystanie z tego prawa uniemożliwia Polakom obecny układ władzy PO – PSL, SLD i cale lewactwo z Ruchu Palikota, które okopało się z pychą w polskim Sejmie.

    Pani Kai Godek należą się ogromne podziękowania za godne znoszenie w Sejmie wszystkich upokorzeń i Pan Bóg jej za to zapłaci.

Aktualizacja 27 września 2013 (21:52)

NaszDziennik.pl