logo
logo

Zdjęcie: M.Marek/ Nasz Dziennik

Medyczny unik

Piątek, 15 listopada 2013 (02:00)

Biegły wyklucza udział w procesie gen. Henryka K., byłego naczelnego prokuratora wojskowego oskarżonego o zbrodnie komunistyczne.

– W zakresie opinii onkologicznej biegły onkolog nie wykluczył udziału pana K. w procesie, natomiast biegły kardiolog kategorycznie się sprzeciwił prowadzeniu rozprawy z uwagi na fakt, że to może skutkować nawet zejściem śmiertelnym pana K. – mówi ppłk Tomasz Krajewski, rzecznik Wojskowego Sądu Garnizonowego w Warszawie.

Oznacza to, że sąd może zawiesić proces, w trakcie którego odbyła się zaledwie jedna rozprawa we wrześniu. – Przy tego typu opinii można się spodziewać zawieszenia – uważa Krajewski. – Na 18 listopada jest wyznaczone posiedzenie w przedmiocie zawieszenia tego postępowania przed sądem garnizonowym – dodaje.

– Sąd nie ma pola manewru, o ile rzetelność i miarodajność zaświadczeń lekarskich nie budzi wątpliwości – podkreśla mec. Piotr Andrzejewski, który był pełnomocnikiem m.in. w procesie Grudnia ’70.

Prawnik jest zdania, że należy dążyć do tego, żeby jednak prowadzić tego typu procesy i nie umarzać spraw. – Stoję na stanowisku, że w pierwszym rzędzie powinny być dokumentowane stany faktyczne wskazujące na popełnienie takich przestępstw jak zbrodnie komunistyczne. Kwestia odpowiedzialności personalnej pozostaje sprawą otwartą do oceny dla sądu – uważa sędzia Trybunału Stanu, były senator.

– Rozliczenie zbrodni komunistycznych jest ciągle stojącym przed nami zadaniem. System prawa daje do tego instrumenty. Problem tkwi w woli rozwiązywania tych spraw – dodaje nasz rozmówca. Jednocześnie wskazuje na pewną nierówność praw oskarżonych i pokrzywdzonych, czego nie uregulowano skutecznie w III Rzeczypospolitej.

Druga krzywda

– Prawo do rzetelnego procesu dotyczy zarówno oskarżonych, jak i pokrzywdzonych. Prawa pokrzywdzonych dotkniętych zbrodniami komunistycznymi nie są należycie realizowane – uważa Andrzejewski. Jak dodaje, przestępstwa z okresu funkcjonowania systemu komunistycznego bardzo często nie są traktowane jako zbrodnie komunistyczne (uznawane za przedawnione). – W ten sposób ofiary są pozbawiane instrumentów prowadzących do uzyskania wyroku w rzetelnym procesie – podkreśla adwokat.

Prawnicy już od dawna postulują wprowadzenie takich rozwiązań, które umożliwiłyby osądzenie zbrodniarzy komunistycznych zasłaniających się zaświadczeniami lekarskimi. Sztandarowym przykładem jest gen. Czesław Kiszczak, uznany za niezdolnego do procesu, a wypoczywający na działce i z uśmiechem na ustach robiący zakupy na targu, czy gen. Wojciech Jaruzelski przemawiający czterdzieści minut na swoich urodzinach.

Na procesie u kolegi

Co ciekawe, Henryk K. nie stawił się miesiąc temu na własny proces, ale w październiku przyszedł jako świadek na proces kolegi byłego prokuratora komunistycznego Mariana R. Zeznawał bez wyraźniejszych problemów przez kilkadziesiąt minut w Wojskowym Sądzie Okręgowym w Warszawie.

Można np. wzorem rozwiązań z procesu cywilnego wprowadzić kuratora dla oskarżonego czy też szerzej – korzystać z możliwości przesłuchania oskarżonego przez sędziego u niego w domu. Należałoby także rozszerzyć możliwość prowadzenia procesu bez udziału oskarżonego. W obecnym stanie prawnym może się on na to nie zgodzić, ale bez problemu czuwaniem nad respektowaniem jego praw na procesie może zająć się obrońca lub nawet sztab obrońców, jak w procesach Jaruzelskiego czy Kiszczaka.

Pion śledczy IPN, który skierował akt oskarżenia wobec byłego komunistycznego sędziego, zwraca uwagę, że podczas śledztwa mężczyzna nie podnosił kwestii zdrowotnych. – Jeśli chodzi o osobę generała K., prokurator na etapie śledztwa nie miał żadnych perturbacji z zapewnieniem obecności do czynności procesowych – podkreśla p.o. naczelnik warszawskiego pionu śledczego prok. Marcin Gołębiewicz. – Henryk K. stawił się w prokuraturze, nie było też żadnych innych przeciwwskazań do skierowania sprawy do sądu, także w kwestii stanu zdrowia oskarżonego – dodaje.

Kwestie zdrowotne podniósł dopiero obrońca Henryka K. na pierwszej rozprawie. Dlatego sąd postanowił zlecić sporządzenie dwóch opinii biegłych – onkologicznej i kardiologicznej. Według obrony, były stalinowski sędzia ma arytmię i chorobę nowotworową.

Zenon Baranowski

Nasz Dziennik