Polska ma wesprzeć logistycznie francuski kontyngent wojskowy w Republice Środkowoafrykańskiej – ta informacja podana przez polskie władze nie zrobiła w kraju wielkiego wrażenia. Bo Republika Środkowoafrykańska to kraj od nas odległy, a trafi tam tylko kilkudziesięciu żołnierzy i jeden samolot Hercules.
To nic w porównaniu z udziałem polskich Sił Zbrojnych w wojnie w Iraku i Afganistanie. Premier Donald Tusk dużo mówi o tym, że decyzja rządu to element budowania dobrych relacji z Francją i rozwijania unijnej strategii bezpieczeństwa międzynarodowego.
Tymczasem sami Francuzi sugerują, że za decyzją Warszawy stoją zwykłe kalkulacje polityczne. Pojawiły się bowiem w mediach nad Sekwaną doniesienia o tym, że polski rząd chce wysłać do serca Afryki żołnierzy w zamian za poparcie Paryża dla Radosława Sikorskiego w jego zabiegach o objęcie funkcji szefa unijnej dyplomacji w nowej Komisji Europejskiej, jaka zostanie wybrana w przyszłym roku przez kraje członkowskie UE.
Czy to możliwe? Nie wiadomo, ale to bardzo prawdopodobne. Radosław Sikorski sprawy nie komentuje, podobnie jak premier Donald Tusk. Być może jednak jest coś na rzeczy, bo przecież nie od dziś wiadomo, że Sikorski ma wybujałe ambicje polityczne, czego egzemplifikacją jest przekonanie, iż na taką funkcję jak najbardziej się nadaje. Wiadomo zarazem, że bez poparcia Francji żaden polityk nie ma szans na objęcie stanowiska, które zwolni Catherine Ashton, więc cena za to poparcie w postaci wysłania za granicę kilkudziesięciu żołnierzy nie jest zbyt wysoka.
Być może francuskie dywagacje nie mają żadnych podstaw, może to tylko spekulacje, ale ta historia pokazuje, jak we Francji, a zapewne i w innych krajach, postrzega się Polskę. Dla nich tak ważna decyzja naszego rządu nie ma żadnego związku z politycznymi czy ekonomicznymi interesami kraju, ale z doraźnymi interesami polityków, w tym przypadku ministra Radosława Sikorskiego.
Czy w tej sytuacji warto pchać się do Republiki Środkowoafrykańskiej, bez względu na to, jak mały będzie nasz kontyngent? Na pewno taki gest Sikorskiemu nie pomoże – bo dzielenie stanowisk unijnych to bardziej skomplikowana sprawa. A innych korzyści na horyzoncie nie widać.

