logo
logo

Zdjęcie: R.Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Dworak pod sąd

Piątek, 27 grudnia 2013 (02:00)

Fundacja Lux Veritatis zaskarżyła do sądu administracyjnego decyzję szefa KRRiT o wysokości opłaty koncesyjnej za MUX-1.

Fundacja Lux Veritatis wniosła skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie na decyzję przewodniczącego KRRiT w sprawie wysokości opłaty koncesyjnej za nadawanie na multipleksie 1 naziemnym. Przewodniczący Jan Dworak, w ocenie Fundacji, zawyżył kwotę nałożonej na Fundację opłaty.

Dworak naliczył Fundacji opłatę za pełny 10-letni okres ważności koncesji, mimo że przyznał jej koncesję na okres o kilka miesięcy krótszy. Ponadto przewodniczący KRRiT w chwili naliczania opłaty wiedział, że Fundacja będzie mogła korzystać z koncesji jeszcze krócej, praktycznie tylko przez niespełna 9 lat, ponieważ do 27 kwietnia przyszłego roku jej miejsce na MUX-1 zostało zarezerwowane dla TVP.

Przewodniczący KRRiT 22 listopada br. odrzucił odwołanie Fundacji w sprawie wysokości opłaty. Dlatego Fundacja 23 grudnia zaskarżyła decyzję Dworaka do WSA.

– Podnosimy w skardze, że opłata została wyliczona nieprawidłowo, ponieważ nie została obniżona proporcjonalnie do okresu ważności koncesji, jak nakazuje ustawa o radiofonii i telewizji. Prosimy też WSA, aby wystąpił do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie, czy rozporządzenie wydane przez Krajową Radę w sprawie wysokości opłat koncesyjnych jest zgodne z Konstytucją. Naszym zdaniem, jest niezgodne – mówi „Naszemu Dziennikowi” Lidia Kochanowicz-Mańk, dyrektor finansowy Fundacji Lux Veritatis.

Stanowisko Trybunału będzie miało decydujące znaczenie dla rozstrzygnięcia sporu pomiędzy Fundacją a Krajową Radą; od niego zależy, czy Fundacja ma obowiązek płacić Krajowej Radzie ponad 3,5 tys. zł dziennie za miesiące, w których nie posiadała lub nie mogła korzystać z koncesji z powodu okoliczności, za które odpowiada KRRiT.

Koncesja bez prawa emisji?

Fundacja zwraca uwagę w skardze, że opłata koncesyjna jest daniną publiczną o odmiennym charakterze niż zobowiązanie podatkowe, ponieważ musi jej towarzyszyć ekwiwalentne świadczenie. Tak orzekł Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 19 lipca 2011 roku. A to oznacza, że opłata koncesyjna nie może być naliczana za okres, w którym ekwiwalentne świadczenie wzajemne nie nastąpiło. Nie ma koncesji bez prawa do emisji programu.

– Krajowa Rada wiedziała, że do 27 kwietnia przyszłego roku nasze częstotliwości będą zajęte przez TVP, ponieważ sama to uzgodniła z UKE, wbrew ustawie o cyfryzacji. A mimo to naliczyła nam za ten okres, kiedy nie możemy nadawać, opłatę koncesyjną – zwraca uwagę Kochanowicz-Mańk.

Twierdzenie Krajowej Rady, że w momencie ogłoszenia konkursu na miejsca na MUX-1 aplikujący zostali poinformowani, że częstotliwości będą do końca kwietnia 2014 r. zajęte, jest nieprawdziwe, ponieważ Krajowa Rada w ogłoszeniu o konkursie określiła termin zwolnienia MUX-1 przez TVP, odwołując się do ustawy o cyfryzacji. Ta zaś określa ten termin jako moment, w którym sygnał TVP z MUX-3 dotrze do co najmniej 95 proc. populacji Polski, co nastąpiło 23 lipca.

Drugi termin z ustawy, 27 kwietnia 2014 r., ustanowiono jako ostateczny na wypadek, gdyby pokrycie sygnałem nie zostało do tego czasu osiągnięte. Skoro pierwszy warunek się ziścił, drugi termin stał się bezprzedmiotowy.

Przewodniczący wiedział

– Przewodniczący KRRiT w momencie wydawania nam koncesji wiedział, że warunek zasięgu MUX-3 został spełniony i TVP powinna natychmiast zwolnić częstotliwości na MUX-1. Co więcej, wiedział także, że TVP otrzymała prawo korzystania z częstotliwości do 27 kwietnia przyszłego roku, czyli przez okres o 9 miesięcy dłuższy, niż wynika z ustawy. On jeden miał tę wiedzę, my jej nie mieliśmy. Sądziliśmy, że obowiązuje termin ustawowy – punktuje Kochanowicz-Mańk. – Nie chcę zakładać, że ze strony przewodniczącego Krajowej Rady było to świadome wprowadzanie Fundacji w błąd – dodaje.

Fundacja przypomina, że to właśnie przewodniczący Dworak wraz z poprzednią szefową UKE Anną Streżyńską we wrześniu 2011 r. przekazali częstotliwości na MUX-1 TVP i ustalili w sposób sztywny, sprzeczny z ustawą, że TVP będzie je zajmować do 27 kwietnia 2014 roku. Koncesja naziemna Fundacji wygaśnie 12 marca 2023 r. wraz z koncesją satelitarną, którą otrzymała wcześniej (koncesję naziemną przyznano Fundacji w drodze rozszerzenia koncesji satelitarnej).

Łatwo zatem policzyć, że okres korzystania Fundacji z koncesji naziemnej wyniesie niespełna 9 lat (8 lat i 11 miesięcy). Mimo to Jan Dworak naliczył Fundacji pełną opłatę jak za 10-letnią koncesję, w kwocie 12 mln 945 tys. 500 złotych. Roczna rata od tej kwoty została ustalona na 1 mln 294 tys. 500 złotych. Fundacja wniosła pierwszą ratę za koncesję w październiku. Nie chce się jednak pogodzić z tym, że ma wnosić opłatę koncesyjną za okres dłuższy niż jej koncesja. Powołuje się na Ustawę o radiofonii i telewizji, która nakazuje w takim przypadku zmniejszyć opłatę proporcjonalnie do okresu ważności koncesji.

3,5 tys. dziennie

Jan Dworak 22 listopada br. odrzucił odwołanie Fundacji w tej sprawie. Szef KRRiT powołał się na przepisy rozporządzenia Krajowej Rady, które inaczej niż ustawa reguluje kwestie opłat koncesyjnych, a mianowicie pozwala Krajowej Radzie zaokrąglać opłaty do pełnych okresów rocznych. To oznacza, że za koncesję przyznaną na 9,5 roku oraz jeden dzień trzeba zapłacić jak za 10-letnią, a za koncesję wydaną na 9,5 roku minus jeden dzień płaci się jak za koncesję 9-letnią, tj. o ponad 1,2 mln zł mniej.

– Dlaczego Krajowa Rada zaokrągla do pełnego roku? Przecież najmniejszą jednostką kalendarzową jest jeden dzień – zwraca uwagę Kochanowicz-Mańk. W przeliczeniu na dni – opłata za telewizyjną koncesję cyfrową na multipleksie naziemnym wynosi dziennie 3,5 tys. złotych.

Według Fundacji, taki sposób liczenia jest sprzeczny z zasadą proporcjonalności wyrażoną w ustawie. Decyduje data przyznania koncesji. Praktycznie o tym, który nadawca zapłaci, a który nie, decyduje KRRiT, bo to od niej zależy, w którym dniu zapadnie decyzja o przyznaniu koncesji.

Małgorzata Goss

Nasz Dziennik