logo
logo

Zdjęcie: M.Marek/ Nasz Dziennik

Wybuch wykluczony

Sobota, 28 grudnia 2013 (02:00)

Opracowane przez biegłych analizy badań próbek pobranych z wraku tupolewa trafiły w piątek na biurko prokuratora referenta śledztwa smoleńskiego. Jak dowiedział się „Nasz Dziennik”, badania nie potwierdzają eksplozji na pokładzie samolotu.

Prokuratura wojskowa dysponuje już ekspertyzami biegłych z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji w Warszawie dotyczącymi całego pakietu ponad 300 próbek pobranych w tym roku w Smoleńsku. W piątek analizy opracowane przez biegłych i przekazane przez CLK trafiły na biurko prokuratora referenta w śledztwie smoleńskim ppłk. Jarosława Seja.

– Tych ekspertyz jest kilka. To dobrych kilkaset kart. Będziemy potrzebowali trochę czasu, żeby się z nimi zapoznać, zanim cokolwiek będziemy w stanie na ich temat powiedzieć – mówi „Naszemu Dziennikowi” ppłk Jarosław Sej, referent śledztwa smoleńskiego. Informacje dotyczące ekspertyz z CLK prokuratura przedstawi w formie komunikatu w przyszłym tygodniu.

– CLK prace zakończyło, przedstawiło materiały prokuraturze, natomiast ich zawartość będzie ujawniona po zapoznaniu się z nimi prokuratorów referentów. Będzie to co najmniej komunikat – zapewnia z kolei ppłk Janusz Wójcik, p.o. rzecznik prasowy Naczelnego Prokuratora Wojskowego.

Wójcik nie potrafił odpowiedzieć na pytanie, kiedy dokładnie prace biegłych nad próbkami z tupolewa zostały ukończone. – Pełniejszą informację na ten temat prokuratura poda w przyszłym tygodniu – zapowiada prokurator.

Analizy biegłych dotyczą ponad 300 próbek zabezpieczonych na przełomie lipca i sierpnia br. przez polskich śledczych i biegłych w Smoleńsku. W drugiej połowie sierpnia w eskorcie Żandarmerii Wojskowej przetransportowano je do Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji w Warszawie. Materiał został poddany badaniom laboratoryjnym.

Próbki pobrano m.in. z foteli rządowego Tu-154M, pasów bezpieczeństwa, wózków na posiłki dla pasażerów oraz różnych drobnych przedmiotów będących na wyposażeniu samolotu.

Pobyt biegłych w Smoleńsku latem br. został poprzedzony skierowaniem w maju do strony rosyjskiej wniosku o pomoc prawną, w którym postulowano umożliwienie ponownego przebadania, przy użyciu przenośnych detektorów, elementów foteli samolotu oraz pobranie próbek w postaci wycinków i ekstraktów do dalszych badań laboratoryjnych w Polsce. Oprócz próbek z Rosji przewieziono też dokumentację fotograficzną i zapis wideo obrazujący prace biegłych.

Po raz pierwszy zabezpieczony przez stronę polską materiał został przekazany bezpośrednio polskim śledczym. Dotychczas droga, którą przebywały wszystkie materiały zebrane przez polskich biegłych w Smoleńsku (próbki z wraku, fotografie, nagrania, wyniki badań, protokoły przesłuchań itd.), była o wiele bardziej skomplikowana.

Najpierw trafiały one do Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej, który przekazywał je rosyjskiej Prokuraturze Generalnej. Ta dostarczała je polskiej Prokuraturze Generalnej, skąd trafiały do Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie prowadzącej śledztwo w sprawie katastrofy. Dopiero wtedy materiały przekazywane były polskim biegłym.

Było to bardzo czasochłonne – trwało nawet ponad pół roku. Tym razem Rosjanie po raz pierwszy zgodzili się ominąć opisaną wyżej procedurę i oddać materiał zebrany przez stronę polską bezpośrednio do ich dyspozycji. W ten sposób próbki miały szanse znaleźć się w CLK dużo szybciej niż pozostałe materiały zabezpieczone w Smoleńsku przez śledczych.

Bez sensacji

Najnowsze analizy CLK są analogiczne do tych, które dotyczyły próbek pobranych w Smoleńsku przez polskich biegłych jesienią ubiegłego roku. Pobrano wówczas 258 próbek (124 próbki gleby z miejsca katastrofy i 134 próbki z wraku; ze względu na warunki atmosferyczne panujące w Smoleńsku nie pobrano wtedy próbek z foteli wraku samolotu) – analizy wykazały jednak brak pozostałości materiałów wybuchowych na elementach wraku Tu-154M.

Próbki pobrane jesienią 2012 r. trafiły do kraju w grudniu, ich badanie również przeprowadziło Centralne Laboratorium Kryminalistyczne Policji w Warszawie.

W 16 próbkach znaleziono śladowe ilości difenyloaminy, a w czterech – paranitrodifenyloaminy. Te dwie substancje mają zastosowanie głównie w syntezie tworzyw sztucznych, ale zwrócono na nie uwagę, gdyż używa się ich również jako składników (stabilizatorów) w ładunkach prochu bezdymnego. Wówczas towarzyszyłyby im także inne substancje, których jednak nie stwierdzono. Na czterech prób- kach znajdowała się również siarka, a w jednej stwierdzono mieszaninę węglowodorów alifatycznych, prawdopodobnie jednej z cieczy eksploatacyjnej samolotu.

Zebranie na przełomie lipca i sierpnia br. w Smoleńsku materiału kończy proces pozyskiwania dowodów związanych z tzw. wątkiem wybuchowym śledztwa smoleńskiego. Przeprowadzone w Polsce szczegółowe badania laboratoryjne próbek – zarówno tych pobranych jesienią 2012 r., jak i latem tego roku – stanowić będą jeden z elementów opinii biegłych z Zakładu Fizykochemii CLK Policji.

Opinia ta – jak wcześniej informowała NPW – sporządzona będzie dodatkowo m.in. w oparciu o wyniki przeprowadzonych badań laboratoryjnych próbek zabezpieczonych z ekshumowanych dotychczas zwłok ofiar katastrofy, wyniki badań próbek z brzozy oraz wnioski płynące z oględzin wraku i miejsca katastrofy.

Anna Ambroziak

Nasz Dziennik