logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: arch/ Inne

Wojciech Kilar nie żyje

Poniedziałek, 30 grudnia 2013 (02:00)

Aktualizacja: Poniedziałek, 30 grudnia 2013 (02:00)

Wojciech Kilar, najwybitniejszy współczesny polski kompozytor, subtelny gigant muzyki, nie żyje.

Po długiej chorobie, w wieku 81 lat zmarł wczoraj Wojciech Kilar. Nie ma wątpliwości, że odszedł najwybitniejszy współczesny kompozytor i ceniony twórca muzyki filmowej. Jego muzyka trafiła pod strzechy. Miliony Polaków znają doskonałe, piękne i charakterystyczne motywy z takich filmów, jak: „Rodzina Połanieckich”, „Ziemia Obiecana”, „Trędowata”, „Hubal” czy „Sami swoi”. W sumie Kilar skomponował muzykę do ponad 130 obrazów.

– Uniósł na swoich barkach chyba ponad jedną czwartą polskiej kinematografii. Wszyscy najwybitniejsi twórcy polskiego kina korzystali z jego wyobraźni muzycznej. To, co im dawał, było najwyższej próby. Proste, ale przeszywające serce, pełne patosu motywy były bardzo polskie – wspomina aktor Olgierd Łukaszewicz. Podkreśla, że Wojciech Kilar był subtelny i delikatny, a zarazem mocno osadzony w polskiej tradycji.

– Był w stanie z tych powtarzających się motywów i pulsacji stworzyć niesamowitą atmosferę. Sam pamiętam taką scenę rozstrzeliwania uciekających powstańców w filmie, w którym grałem, a więc „Sól ziemi czarnej”. Jego muzyka dopełnia tę scenę, gdy przenosi ich już w inny wymiar – mówi Łukaszewicz.

Wojciech Kilar nie krył swojej dumy z polskości i patriotyzmu, podkreślając, że esencją polskiego kodu kulturowego są słowa: Bóg – Honor – Ojczyzna. Odważnie świadczył również o swojej wierze i przywiązaniu do Kościoła katolickiego. Lwowiak z urodzenia, nigdy nie wrócił do swojego miasta.

Miał świadomość, jak zdewastowane zostało przez komunistów. Dlatego „swój Lwów” chciał zostawić w pamięci takim, jakim znał go z dzieciństwa. Nigdy nie zdecydował się na wyjazd na stałe z Polski do Hollywood, choć z pewnością zrobiłby tam światową karierę, zdobywając sławę i pieniądze. Dwa lata temu otrzymał nagrodę im. Lecha Kaczyńskiego.

Nie ma chyba w Polsce takiej osoby, która nie potrafiłaby zaintonować motywu „Pieśni o małym rycerzu” („W stepie szerokim”) z „Przygód pana Michała” lub zanucić poloneza z „Pana Tadeusza”, który na wielu studniówkach grany jest obok polonezów Ogińskiego, Chopina czy Moniuszki.

Ale to i tak tylko namiastka przebogatego dorobku kompozytorskiego tego twórcy.

„Próbowałem wiele razy napisać piosenkę czy pieśń. Jedno, co mi się w miarę udało, z czego jestem bardzo dumny, weszło w repertuar fantastycznych meczów siatkówki w katowickim Spodku, mianowicie wstęp do ’Przygód pana Michała’, pieśń ’W stepie szerokim’. To niezwykła satysfakcja – czuję się trochę autorem tych zwycięstw siatkarzy” – wspominał Kilar kilka lat temu.

– Mówienie „wielka strata” jest często nadużywane. Ale w tym przypadku jest naprawdę bardzo wielka strata dla świata kultury i filmu. Pan Wojciech był człowiekiem niezastąpionym – wspomina aktor Jerzy Zelnik. Podkreśla, że Kilar był ceniony nie tylko w kraju, ale na całym świecie.

– Współpracował z wybitnymi reżyserami z całego świata. Należał do najlepszych kompozytorów na świecie. Tworzył nie tylko muzykę ilustracyjną, ale również symfoniczną. Kilar często towarzyszył mi w drodze, bo jadąc samochodem, słuchałem jego utworów. Był niepowtarzalny i rozpoznawalny, bo miał wyjątkową osobowość – dodaje Zelnik.

Wojciech Kilar urodził się 17 lipca 1932 r. we Lwowie. W 1955 r. ukończył studia w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Katowicach, gdzie studiował grę na fortepianie i kompozycję w klasie Bolesława Woytowicza. Karierę rozpoczął pod koniec lat 50. na festiwalu Warszawska Jesień. Od początku lat 60. współtworzył wraz z Krzysztofem Pendereckim i Henrykiem Mikołajem Góreckim polską szkołę awangardową oraz nowy kierunek we współczesnej muzyce, zwany sonoryzmem. W 1974 r. skomponował swój słynny poemat symfoniczny „Krzesany”. Od tamtego czasu uchodził za czołowego przedstawiciela polskiej awangardy muzycznej. Na jego wczesne kompozycje miały wpływ m.in. twórczość Igora Strawińskiego i Béli Bartóka oraz jazz. – „Krzesany” dawał tancerzom możliwość tworzenia naprawdę bardzo ciekawych choreografii – tłumaczy Łukaszewicz.

Do najważniejszych utworów Kilara oprócz „Krzesanego” należą „Riff 62” na orkiestrę (1962), „Generique” na orkiestrę (1963), „Diphtongos” na chór mieszany i orkiestrę (1964), „Training 68” na klarnet, puzon, wiolonczelę i fortepian (1968), „Przygrywka i kolęda” na cztery oboje i smyczki (1972), „Kościelec 1909” – poemat symfoniczny poświęcony Mieczysławowi Karłowiczowi, wybitnemu kompozytorowi, który w 1909 r. w wieku 33 lat zginął pod lawiną pod Kościelcem (1976), „Angelus” na sopran, chór mieszany i orkiestrę symfoniczną (1982-1984), „Orawa” na kameralną orkiestrę smyczkową (1986) oraz „Missa pro pace” na sopran, alt, tenor, bas, chór mieszany i orkiestrę symfoniczną (1999-2000).

W latach 1979-1981 Wojciech Kilar był wiceprezesem Związku Kompozytorów Polskich. Jako kompozytor muzyki filmowej współpracował z wieloma sławnymi reżyserami, m.in. z Francisem Fordem Coppolą, Jane Campion, Romanem Polańskim, Kazimierzem Kutzem, Krzysztofem Zanussim, Andrzejem Wajdą i Krzysztofem Kieślowskim. Skomponował muzykę do wielu ważnych polskich filmów, takich jak: „Sól ziemi czarnej” (1969), „Perła w koronie” (1971), „Paciorki jednego różańca” (1979) i „Śmierć jak kromka chleba” (1994) Kazimierza Kutza, „Giuseppe w Warszawie” (1964) Stanisława Lenartowicza, „Późne popołudnie” (1964) i „Morderca zostawia ślad” (1967) Aleksandra Ścibora-Rylskiego, „Salto” (1965) Tadeusza Konwickiego, „Chudy i inni” (1966) Henryka Kluby, „Marysia i Napoleon” (1966) Leonarda Buczkowskiego, „Sami swoi” (1967) Sylwestra Chęcińskiego, „Westerplatte” Stanisława Różewicza (1967), „Lalka” Wojciecha Jerzego Hasa (1968), „Struktura kryształu” (1969), „Iluminacja” (1972), „Bilans kwartalny” (1974), „Barwy ochronne” (1976), „Spirala” (1978), „Kontrakt” (1980), „Cwał” (1995) i „Persona non grata” (2005) Krzysztofa Zanussiego, „Rejs” (1970) Marka Piwowskiego, „Ziemia Obiecana” (1974), „Kronika wypadków miłosnych” (1985) i „Pan Tadeusz” (1999) Andrzeja Wajdy, „Trędowata” (1976) Jerzego Hoffmana, „Przypadek” (1981) Krzysztofa Kieślowskiego, „Pianista” (2002) Romana Polańskiego, oraz do seriali: „Przygody pana Michała” (1969) Pawła Komorowskiego i „Rodzina Połanieckich” (1978) Jana Rybkowskiego.

Krzesimir Dębski powiedział, że Kilar niesłusznie mniej doceniał twórczość filmową. – Zmarł człowiek bardzo ważny, który szukał własnej drogi twórczej. Czasem z dystansem wypowiadał się na temat swojej muzyki filmowej, uznając ją może za trochę mniej ważną od pozostałej. Człowiek bezcenny, który wniósł wiele do naszej kultury – wspomina kompozytor.

Kilar nigdy nie ukrywał swojej religijności. Od wielu lat z okazji swoich kolejnych urodzin przyjeżdżał na Jasną Górę. Podczas Mszy św. w jego intencji gospodarze sanktuarium – Ojcowie Paulini – często podkreślali, że swoją postawą Kilar „daje przykład wiary – osobistej, głębokiej, religijnej”.

Był m.in. laureatem nagrody metropolity katowickiego „Lux ex Silesia” (Światło ze Śląska). Otrzymał też medal Papieskiej Rady ds. Kultury „Per artem ad Deum” (Przez sztukę do Boga) oraz nagrodę Totus 2009, przyznawaną przez Fundację Konferencji Episkopatu Polski „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Wyróżniono go wówczas za „wytrwałe otwieranie dróg piękna, wiodących ku wierze, nadziei i miłości, dokonywanego przez wiele lat i w wielu wymiarach życia”. Wśród wielu innych nagród i odznaczeń, którymi został uhonorowany, są m.in.: Nagroda Artystyczna Komitetu Kultury Niezależnej NSZZ „Solidarność” (1989), Złote Berło Fundacji Kultury Polskiej (2000) oraz Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski „w uznaniu wybitnych zasług dla kultury narodowej, za osiągnięcia w pracy twórczej” (2002). W 2012 r. otrzymał najwyższe polskie odznaczenie – Order Orła Białego.

Maciej Walaszczyk

Nasz Dziennik