logo
logo

Zdjęcie: R.Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Eksperyment na radiofonii publicznej

Czwartek, 23 stycznia 2014 (02:09)

Platforma Obywatelska nie dopuściła do kontroli NIK w Polskim Radiu, które prowadzi cyfryzację na koszt podatnika.

Problem w tym, że wciąż nikt nie zna odpowiedzi na pytanie, czy radiofonia cyfrowa będzie technologią przyszłości, czy też skończy jako rynkowy niewypał.

Platforma Obywatelska sprzeciwiła się skontrolowaniu przez Najwyższą Izbę Kontroli procesu cyfryzacji Polskiego Radia pod kątem celowości, gospodarności i rzetelności wydawania publicznych pieniędzy z abonamentu. Wniosek o taką kontrolę, złożony przez poseł Elżbietę Kruk (PiS) na posiedzeniu sejmowej Komisji Administracji i Cyfryzacji, został odrzucony przewagą jednego głosu. Wcześniej przewodnicząca komisji Julia Pitera próbowała w ogóle nie dopuścić do głosowania, przekonując, niezgodnie ze stanem faktycznym, że komisja nie ma prawa zwracać się do NIK o dostarczenie posłom informacji.

W roli królika

Opozycja chciała wyjaśnić, dlaczego Polskie Radio przystąpiło do cyfryzacji mimo braku strategii i ustawy o cyfryzacji radiofonii, negatywnego wyniku konsultacji społecznych, braku zainteresowania cyfryzacją ze strony nadawców komercyjnych oraz złych doświadczeń innych krajów europejskich, które od kilkunastu lat nie mogą uporać się z cyfryzacją radia. Czy koszty cyfryzacji nadawcy publicznego nie przewyższą korzyści? Czy rola „królika doświadczalnego” nie przypadła nadawcy publicznemu dlatego, że – w przeciwieństwie do nadawców prywatnych – jest finansowany z publicznych pieniędzy? Powołując się na publikacje prasowe, posłowie opozycji podejrzewają, że jedynym beneficjentem cyfryzacji Polskiego Radia jest zagraniczna spółka Emitel o niejasnej strukturze kapitałowej.

– Media doniosły, że Emitel jest jedynym oferentem, który startuje w przetargu na świadczenie usług emisji programów Polskiego Radia w systemie DAB+ przez najbliższe 3 lata – zwróciła uwagę poseł Kruk. – Cyfryzacja ma potrwać 10 lat. Przez cały ten czas Polskie Radio będzie musiało podwójnie nadawać za środki z abonamentu. Jedynym beneficjentem podwójnego nadawania za 26 mln zł będzie Emitel – oceniła była przewodnicząca KRRiT.

Skorzysta monopolista

Emitel jest w Polsce jedynym podmiotem, który posiada odpowiednią infrastrukturę do świadczenia usług w zakresie emisji sygnału cyfrowego. Kiedyś był spółką Telekomunikacji Polskiej, powstałą na bazie dawnego Zakładu Radiokomunikacji i Teletransmisji. Obecnie jest w rękach zagranicznych funduszy inwestycyjnych.

– Żadne państwo europejskie nie posunęło się do tego, aby sprzedać sieć nadawczą na rzecz podmiotu niewiadomego pochodzenia – wytknęła Elżbieta Kruk.

Nadawca publiczny – Polskie Radio SA – został pierwszą i jedyną stacją w Polsce, która rozpoczęła nadawanie cyfrowe, na razie w Warszawie i Katowicach. Jednocześnie Polskie Radio nadaje analogowo. Nadawcy komercyjni nie przystąpili do cyfryzacji ze względu na wysokie koszty podwójnej emisji. Konieczność jednoczesnego nadawania programów radiowych w systemie cyfrowym i analogowym wynika z obawy przed utratą słuchaczy i reklamodawców w wypadku rezygnacji z nadawania drogą analogową. Przytłaczająca większość odbiorców nie posiada radiowych odbiorników cyfrowych i nie widzi potrzeby ich zakupu, ponieważ nie została wyznaczona przez rząd data wyłączenia sygnału analogowego. W systemie cyfrowym DAB+ nadawane są: Jedynka, Dwójka, Trójka, Czwórka, Zagranica, Radio Rytm, informacyjne Polskie Radio 24 oraz dwie rozgłośnie regionalne – Radio Katowice oraz RDC.

Zachęcają bonusami

Pomimo wątpliwości, czy cyfrowa radiofonia ma przed sobą przyszłość, urzędy państwowe – Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, Urząd Komunikacji Elektronicznej oraz Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji – przekonują, że powszechne radio cyfrowe jest tylko kwestią czasu.

Członek KRRiT Witold Graboś poinformował, że dla nadawców, którzy zdecydują się na cyfryzację, przewidziany jest bonus w postaci przyznania częstotliwości na emisję drugiego programu. Ponadto każdy, kto zdecyduje się na cyfrowe nadawanie przed 2018 r., będzie mógł skorzystać z promocyjnej opłaty za częstotliwości, która jest kilkakrotnie niższa od docelowej.

Rozpatrywany jest też pomysł zamrożenia rynku radiowego: koncesje cyfrowe mogliby otrzymać tylko nadawcy analogowi, co pozwoliłoby uniknąć presji konkurencyjnej zupełnie nowych nadawców cyfrowych. Graboś zapytany przez poseł Annę Sobecką (PiS), czy bonus odnosi się także do Radia Maryja, zapewnił, że – po rozmowie z przedstawicielami katolickiej rozgłośni – widzi w tym nadawcy partnera w procesie cyfryzacji radiofonii. Graboś spotyka się z nadawcami jako przewodniczący zespołu ds. cyfryzacji radiofonii. – Ten nadawca prezentuje racjonalne podejście, dostrzega plusy cyfryzacji – ocenił.

Nadawcy komercyjni sprzeciwiają się cyfryzacji ze względu na wysokie koszty i wiele niewiadomych, które utrudniają im sporządzenie biznesplanów.

– Czy cyfryzacja radiofonii na pewno będzie kontynuowana i czy obligatoryjnie włączeni zostaną w nią nadawcy komercyjni? Jak długo będzie konieczne podwójne nadawanie sygnału? Jakie będą koszty nadawców? – to pytania, które w imieniu komercyjnych rozgłośni postawił na posiedzeniu komisji Kazimierz Grudek z grupy RMF.

Także posłowie domagali się od przedstawicieli rządu zaprezentowania strategii i ustawy, która uregulowałaby radiową przestrzeń cyfrową. – Cyfryzacja radiofonii stanowi okazję do repolonizacji radiofonii, która obecnie w 80 proc. kontrolowana jest przez kapitał zagraniczny – postulowała poseł Sobecka. Według wiceminister Małgorzaty Olszewskiej z MAC, wystarczające podstawy do przyznawania koncesji cyfrowych daje ustawa Prawo telekomunikacyjne. Także zdaniem Grabosia, państwowa regulacja w zakresie cyfryzacji przestrzeni radiowej jest zbędna. – Rola państwa despoty w systemie liberalnym nie obowiązuje – oświadczył Witold Graboś.

Małgorzata Goss

Nasz Dziennik