logo
logo

Zdjęcie: M.Borawski/ Nasz Dziennik

Proces za „czerwoną zarazę”

Poniedziałek, 10 lutego 2014 (02:07)

Pomniki gloryfikujące komunizm nie powinny stać w suwerennej Polsce – zwracają uwagę obaj oskarżeni o znieważenie dwóch pomników upamiętniających Armię Czerwoną w Warszawie. Ich ponowny proces rozpoczął się przed warszawskim sądem Praga Południe.

Obaj młodzi ludzie, obecnie studenci, nie przyznają się do zarzutów znieważenia pomników. Jak podkreślają, swoim czynem chcieli zaprotestować przeciwko obecności upamiętnień Armii Radzieckiej.

– W nocy z 16 na 17 września 2011 r. razem z moim kolegą udaliśmy się do parku Skaryszewskiego i na plac Wileński. Umieściliśmy na dwóch obiektach – pomniku wdzięczności oraz braterstwa broni – napis „czerwona zaraza” – relacjonował jeden z młodych ludzi Wojciech B. – Był to z naszej strony idealistyczny czyn, którym chcieliśmy pokazać, zaprotestować przeciwko publicznej gloryfikacji systemu totalitarnego, a jednocześnie zakłamywaniu prawdy historycznej – podkreślił.

– Napis, który umieściliśmy, chcieliśmy, aby był odczytywany w związku z tytułem wiersza Józefa Szczepańskiego, jednego z powstańców warszawskich. Jako młodzi ludzie, którzy niedawno skończyli edukację w liceum, mamy świadomość, jaki stosunek ma dzisiaj młodzież do historii. Chcieliśmy przypomnieć prawdę, jaka wiąże się z tymi obiektami – stwierdził Wojciech B.

Fałszywe braterstwo

Pomnik „Czterech Śpiących” znajduje się obecnie w renowacji. – Wiem, że był to element propagandy, że lokalizacja tego obiektu nie była przypadkowa, gdyż w jego okolicy znajdowało się wiele katowni, w których męczeni na śmierć byli polscy patrioci, że był to element rusyfikacji przez ustawienie tego obiektu w reprezentacyjnym miejscu Warszawy – powiedział Wojciech B.

– Nie rozumiem, na jakiej zasadzie ze strony polskiego Narodu należna jest wdzięczność Armii Radzieckiej i o jakim braterstwie broni mówimy. Uważam, że tytuły tych obiektów są jedynie wyrazem cynizmu – podkreślił oskarżony, dodając, że był to tylko przejaw propagandy.

Drugi z młodzieńców Daniel L. podkreśla, że namalowania napisów dokonali z kolegą ze względów ideologicznych. – Komunistyczne pomniki nie powinny stać w suwerennej Polsce – podkreśla.

Obaj młodzi ludzie są skłonni naprawić szkodę, ale nie zgadzają się z wyliczeniem podanym przez Zarząd Praskich Terenów Publicznych w Dzielnicy Warszawa-Praga Południe. Według prokuratury, czyszczenie obu pomników miało kosztować ponad 12 tys. złotych. Tymczasem sąd zamówił ocenę kosztów, z której wynika, że czyszczenie pomnika „Czterech Śpiących” powinno kosztować 5,5 tys. zł, a nie jak podaje faktura – ponad 11 tys. złotych.

Sędzia prowadzący Dariusz Leszczyński chciał zrezygnować z przesłuchania świadków, stwierdzając, że oskarżeni nie kwestionują tego, że dokonali pomalowania obu pomników. – Czemu te dowody miałyby służyć, biorąc pod uwagę stanowisko oskarżonych? – zastanawiał się sędzia. Sprzeciwili się temu obaj obrońcy oskarżonych.

– Ingerencja policji i wpływ na zatrzymanych była duża, było kilka protokołów przesłuchań. Zostali wywleczeni z tzw. dołka o dziewiątej rano tylko po to, żeby fotoreporterzy mogli zrobić zdjęcia – argumentował mec. Krzysztof Wąsowski, jeden z obrońców. – Zeznania policjantów są tak ogólne, dlatego chciałbym tych ludzi posłuchać w sądzie – dodał.

Sędzia Leszczyński poinformował strony, że wystosował pisma do Instytutu Pamięci Narodowej w sprawie statusu prawnego tych pomników, dokumentów historycznych, które to opisują. – IPN odpowiedział, że wymaga to przeprowadzenia około dwumiesięcznej kwerendy – poinformował sędzia.

– Co to za pomnik? – odezwały się głosy z sali. – Bandytów! Ten młody człowiek powinien być nagrodzony za ten wspaniały patriotyczny czyn – ocenił jeden z mężczyzn obecny na sali, a jego słowa zostały skwitowane oklaskami pozostałych zgromadzonych.

Według aktu oskarżenia Prokuratury Warszawa-Praga Północ, obaj młodzi ludzi mieli w nocy z 16 na 17 września 2011 r. znieważyć pomnik Braterstwa Broni poprzez namalowanie na nim napisu „czerwona zaraza”, a także pomnik wdzięczności Armii Radzieckiej, na którym namalowali identyczny napis.

W oczekiwaniu na materiały z IPN rozprawa została odroczona do 21 maja.

Zenon Baranowski

Nasz Dziennik