logo
logo

Zdjęcie: M.Marek/ Nasz Dziennik

To jest ogromna szansa

Piątek, 14 lutego 2014 (02:00)

Z o. dr. Tadeuszem Rydzykiem CSsR, dyrektorem Radia Maryja, rozmawia Beata Falkowska

Z czym stanie Ojciec przed Matką Bożą na Jasnej Górze w pierwszych minutach nadawania Telewizji Trwam na multipleksie?

– Matka Najświętsza jest naszą Matką, lepszą od każdej ziemskiej matki. Zawsze przed oczyma, w swojej myśli i w sercu, mam tę prawdę, że Ona jest dana przez naszego Pana, Odkupiciela, wtedy, gdy umierał na krzyżu i patrzył na nas w strasznej męce. Boży Syn w ludzkim ciele, wisząc tam na krzyżu, widział nas i w tym momencie pomyślał o Niej i o nas. Powiedział bardzo wyraźnie do ucznia, a każdy z nas jest Jego uczniem: „Oto Matka twoja”. I do Matki Najświętszej: „Oto syn Twój”. I dlatego idę do Niej w każdej chwili. Tego nauczyła mnie moja rodzona mama. Gdy byłem dzieckiem, powtarzała mi: „Matka Najświętsza kocha ciebie o wiele więcej niż ja”. A kiedyś powiedziała: „Pamiętaj, synu, ofiaruj się Matce Najświętszej, bądź z Nią, a Ona będzie w tobie i przez ciebie zwyciężała”.

To także lekcja dla Polski?

– To droga dla naszej Ojczyzny, na którą wskazuje nam Kościół i sam Pan Bóg. Matka Najświętsza jest dana ku obronie naszego Narodu i w Znaku Jasnogórskim wyraźnie działa. Jest obecna w całej naszej historii, także w ostatnich wiekach i latach. To, co w ostatnim wieku przeżyliśmy jako Naród, mówi nam o tym: maryjna droga św. Maksymiliana Kolbego, ks. kard. Augusta Hlonda, ks. kard. Stefana Wyszyńskiego i wreszcie „Totus Tuus” Jana Pawła II. I dlatego idziemy do Niej. To, że Telewizja Trwam otrzymuje możliwość docierania do mieszkańców całej Ojczyzny, jest czymś niepowtarzalnym…

Dawid wygrał z Goliatem?

– Gdy popatrzymy na to według reguł demokracji, mamy nadal do czynienia z dyskryminacją. Na 56 kanałów, które będą obecne na multipleksie, katolicy dostają tylko jeden. Ale dostajemy. I to jest ogromna szansa. W nas – posługujących w tych mediach z Torunia, od razu zrodziło się pragnienie, by pójść dziękować Panu Bogu przez Matkę Najświętszą. Bo wszystko, co robimy od początku tych dzieł, robimy w imię Pana Boga i Maryi. Od początku istnienia Radia Maryja we wszystkich radościach i smutkach idziemy zawsze do Matki Najświętszej. Jej to ofiarujemy. Z Nią chcemy działać, a Ona w nas i przez nas zwycięża. Ona prowadzi to wszystko. Przed nami ogromne zadanie, ale dziękujemy za to zadanie. Chcemy podziękować także wszystkim ludziom, których może nawet nie znamy, ale Pan Bóg i Maryja znają ich i widzą. Jakże lepiej mamy wyrazić im wdzięczność za tę walkę o miejsce na multipleksie jak nie przed Cudownym Obrazem Matki Bożej na Jasnej Górze? Niech Ona to weźmie, niech nam błogosławi, niech nas prowadzi tak jak matka dziecko za rękę. Oddajemy Matce Najświętszej wszystko. Także wszystkie trudne historie, problemy, które były i mogą się jeszcze pojawić.

Nie będzie łatwo? Miejsce na multipleksie to nie koniec zmagań?

– Nie wiem, jakie jeszcze będą pułapki. To, że jakichś kłopotów można się spodziewać, pokazują działania KRRiT. Na sejmowej Komisji Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii w zeszłym tygodniu pani Lidia Kochanowicz, dyrektor finansowy Fundacji Lux Veritatis, wyraźnie dowiodła, że 1 mln 750 tys. zapłaciliśmy za nic. Tyle wyniosła pierwsza rata opłaty koncesyjnej, którą wpłaciliśmy już w październiku 2013 roku. Jak wiemy, miejsca na multipleksie dla nas wtedy nie było, nie mo- gliśmy zacząć nadawania. Ale gdybyśmy nie zapłacili, to byśmy po prostu nie dostali tej koncesji. Pytam się: co to znaczy? Mówią, że takie są przepisy. Przecież przepis, który jest niesprawiedliwy, jest bezprawny. Cała ta droga, która prowadziła nas do otrzymania miejsca na multipleksie, pokazuje sytuację, w której żyjemy. Być może będą usiłowali wykańczać nas finansowo.

Apeluje Ojciec do katolików o finansową odpowiedzialność za to dzieło. Losy Telewizji Trwam są w rękach każdego z nas?

– Samo utrzymanie telewizji to olbrzymie koszty. Modlę się o to, żeby Polacy poczuli tę odpowiedzialność, tak aby nikt nie mówił: „Nie ja, ale ktoś inny”. Jeśli solidarnie wszyscy zechcemy tę telewizję utrzymać, to będzie sukces. Sam pobyt w eterze Radia Maryja i Telewizji Trwam, bez wszystkich kosztów funkcjonowania, będzie kosztował ponad 2,5 mln zł miesięcznie. To są ogromne pieniądze nawet dla grupy ludzi, ale dla milionów, gdy każdy złoży systematycznie mały datek, będzie to możliwe, np. palący papierosy niech zrezygnują dla ewangelizacji, dla Chrystusa, z jednej paczki papierosów miesięcznie. Trzeba powiedzieć, że wielu ma telewizję kablową. Teraz będą mieli na multipleksie lepszą jakość i bezpłatnie. Zdobądźmy się więc na wspólny wysiłek – systematyczne wsparcie, gdyż chodzi o wielką sprawę dla Polski i dla świata, bo Polacy umocnieni będą umacniać innych.

Kapitał społeczny, który powstał podczas walki o multipleks, pozwala mieć nadzieję, że się uda.

– Trudności oczywiście są. Zresztą, jeśli Kościół nie miałby trudności od tego świata, to byłoby to dziwne. Nie mówię o nich, ale proszę mi wierzyć, że jest to walka ze złym, z uzbrojonym po zęby Goliatem. To są wręcz szatańskie metody. Dlatego liczę na Pana Boga i ludzi. Tylko Pan Bóg i ludzie mogą pomóc. I dlatego idziemy do Matki Najświętszej prosić o wstawiennictwo. Jak Ona nas nie uratuje, to nic nas nie uratuje. Wielu ludzi chciało poznać naszą telewizję, a nie miało możliwości odbioru. Teraz ma szansę, telewizja będzie przecież bezpłatna.

Także ci, którzy dotąd płacili za możliwość odbioru, zaoszczędzą. Te środki każdy może przeznaczyć na utrzymanie i rozwój Telewizji Trwam.

– Telewizja cyfrowa to oszczędność dla każdego widza. A wszystko, co robimy, jest z myślą o człowieku i dla człowieka, dla całych rodzin. W tej telewizji jest i będzie to, czego nie ma w innych stacjach, które są jak orkiestra, która gra unisono. Niby jest wiele instrumentów, ale wszyscy grają to samo. My chcemy pokazać całą prawdę, a więc także drugą stronę medalu, m.in. poprzez wiadomości, serwisy informacyjne, których w ciągu dnia emitujemy coraz więcej. Poruszamy tematy, sprawy, których nikt nie porusza albo gdy porusza, to często manipulując. Zapraszamy ludzi kompetentnych i świadków prawdy. I to jest bardzo ważne – poznać prawdę. Liczę, że ludzie zechcą poznać tę drugą stronę medalu, a nie poddawać się manipulacji i propagandzie. Jeżeli zaczynamy prawidłowo myśleć, to i serce, i wola będą poruszone. Człowieka porusza Prawda. Tylko prawda prowadzi do prawdziwej wolności, a wolność to jest szczęście.

Dziękuję za rozmowę.

Beata Falkowska

Aktualizacja 14 lutego 2014 (15:35)

Nasz Dziennik