Koncentracja rosyjskich wojsk niepokoi Litwinów.
Chociaż spotkanie szefów resortów obrony było planowane od dawna, przypadło w wyjątkowym momencie – zauważył polski minister. Przez to tematyka rozmów koncentrowała się na sytuacji na Ukrainie. Stanowiska Polski i Litwy są w kwestii rosyjskiej ingerencji i aneksji Krymu przez Rosję identyczne. Oba kraje zdecydowanie potępiają działania Moskwy i uczestniczą w unijnych sankcjach. – Dziś, gdy widzimy, co się dzieje, jakich przestępstw dokonuje się w stosunku do Ukrainy, musimy tym bardziej intensyfikować naszą współpracę – stwierdził Olekas.
Relacje Polski z Litwą w dziedzinie bezpieczeństwa i obrony są znacznie lepsze niż polityczne, w których trudności wywołuje przede wszystkim litewska polityka wobec polskiej mniejszości. – Mamy piękne przykłady współpracy dwustronnej i w ramach NATO. Najczęściej nasze stanowiska są zgodne – stwierdził Olekas. Wciąż odbywają się wspólne ćwiczenia, Litwini szczególnie cenią sobie współpracę naszych oddziałów specjalnych. Nasi lotnicy regularnie biorą odpowiedzialność za obronę przestrzeni powietrznej Litwy, Łotwy i Estonii, operując z bazy w Szawlach na Żmudzi. Najbliższa taka misja (zwana Baltic Air Policing, a w Polsce Orlik) rozpoczyna się w maju i potrwa cztery miesiące. Oprócz żołnierzy z Mińska Mazowieckiego swój ponadplanowy udział zapowiedzieli już Amerykanie i Brytyjczycy.
– Jesteście oczekiwani w Szawlach, gdzie znacznie polepszyliśmy warunki przebywania żołnierzy – zapewnia szef litewskiego resortu obrony. To oczywiście skutek napiętej sytuacji w regionie, m.in. rosyjskich gróźb wobec Estonii i prowadzonych u jej granic rosyjskich manewrów. W podobnej sytuacji jest też Łotwa, gdzie znajduje się duża mniejszość rosyjska.
Koncentracja rosyjskich wojsk oczywiście również niepokoi Litwinów. W ich państwie Rosjan jest mniej. Ale to z kolei kraj tranzytowy z Białorusi do obwodu kaliningradzkiego. O konkretnych działaniach w naszych armiach publicznie nie mówiono. Siemoniak zapewnił, że obecne powołania rezerwistów na szkolenia to wcześniej zaplanowana rutynowa działalność resortu i nie ma to nic wspólnego z kryzysem na Ukrainie.
Litwini deklarują wspólne z Polską stanowisko na rzecz jak najbardziej zdecydowanej odpowiedzi UE i NATO na kryzys ukraiński.
– Działamy, żeby budować odpowiednią reakcję Zachodu na to, co się stało. Razem podkreśliliśmy znaczenie obecności Stanów Zjednoczonych w Europie – powiedział Siemoniak.
Amerykańskie gwarancje
W sytuacji, gdy podzielona rozbieżnymi interesami Europa nie jest w stanie zdobyć się na ostrzejsze kroki wobec Rosji, naturalne jest zwrócenie się przede wszystkim do USA. Sankcje Waszyngtonu okazały się równie symboliczne co europejskie, ale Ameryka zdecydowanie zapewnia o swoich gwarancjach w ramach NATO m.in. dla Polski i państw bałtyckich. We wtorek wiceprezydent Joe Biden był w Warszawie, a później w Wilnie na spotkaniu z przywódcami Litwy, Łotwy i Estonii. Oba kraje są zadowolone też z lądowania amerykańskich myśliwców w Polsce i na Litwie. Dziś podobną wizytę ma odbyć francuski minister obrony Jean-Yves Le Drian. Litewski minister cieszył się, że w przeciwieństwie do Ukrainy jego kraj jest członkiem paktu, który przewiduje solidarną obronę i rozwinął mechanizmy stałego skoordynowanego współdziałania. – Możemy powiedzieć, że dobrze wybraliśmy drogę, stając się członkami NATO – ocenia Olekas.
Sytuacja na Ukrainie skłania oba państwa do zacieśnienia współpracy politycznej i wojskowej, w tym przyspieszenia realizacji istniejących projektów. – Europa nie jest wolna od zagrożeń i NATO powinno być silne – podkreślił Siemoniak. Okazją do wyciągnięcia długofalowych wniosków będzie szczyt Sojuszu we wrześniu w Walii.
Polska i Litwa chcą też wzmocnić współpracę z Ukrainą. Gotowe są dokumenty konieczne do utworzenia wspólnej polsko-litewsko-ukraińskiej brygady. – Chodzi o to, żeby pomóc Ukraińcom nauczyć się, jak funkcjonują siły zbrojne w demokratycznym państwie. Możemy przekazać nasze doświadczenia ukraińskim przyjaciołom – tłumaczył Olekas. Armia Ukrainy, chociaż spora liczebnie, jest bardzo słaba, zorganizowana według przestarzałych wzorów sowieckich, niewydolna organizacyjnie i skorumpowana.
Ale wspólna brygada to raczej kwestia kilku lat. Obecnie Ukraina proponuje Polsce i Litwie wspólne manewry; Ukraińcy zresztą regularnie uczestniczą w ćwiczeniach natowskich jako członkowie programu Partnerstwo dla Pokoju. Oficjalnie jednak ani Warszawa, ani Wilno nie otrzymały zaproszenia. Decyzja zapadnie w ciągu kilku tygodni po spotkaniu komisji NATO – Ukraina.
Spotkanie odbyło się w bazie 18. Białostockiego Pułku Rozpoznawczego, jednej z największych jednostek polskiego wojska w pobliżu wschodniej granicy. Sformowano ją dopiero w 2008 roku w ramach ogólnego planu bardziej równomiernego rozmieszczenia sił zbrojnych na polskim terytorium, gdyż odziedziczone po PRL i Układzie Warszawskim zakładało jedynie zachodni kierunek uderzenia i obrony. Pułk dziedziczy m.in. tradycje 10. Pułku Ułanów Litewskich, w którego przedwojennych koszarach obecnie bazuje.

