Do Trybunału Konstytucyjnego trafi dziś wniosek Prawa i Sprawiedliwości o uznanie niekonstytucyjności zapisów znowelizowanej ustawy o lasach – dowiedział się „Nasz Dziennik”.
Szczegóły wniosku prof. Jan Szyszko przedstawi na dzisiejszej konferencji prasowej. Już blisko 1,3 miliona Polaków poparło wniosek o przeprowadzenie referendum w sprawie przyszłości Lasów Państwowych i wezwania rządu do renegocjacji zapisów traktatu akcesyjnego wprowadzających od 2016 roku możliwość nabycia polskiej ziemi przez obcokrajowców. Akcja zbierania podpisów trwa.
Aby zgłosić w Sejmie obywatelski wniosek o przeprowadzenie referendum, niezbędne jest zebranie przynajmniej pół miliona prawidłowo złożonych podpisów. Te, które do tej pory już przeliczono i sprawdzono poprawność numerów PESEL, znacznie przewyższają tę liczbę. – Efekty akcji zaskoczyły nawet nas jako organizatorów. Podpisy są zbierane wszędzie. Od małych miasteczek po duże miasta. Rząd PO – PSL błyskawicznie, w ciągu 26 godzin, przyjął poprawkę do ustawy o lasach, destabilizując ich system finansowy, ale i reakcja społeczeństwa była równie szybka – stwierdził poseł Jan Szyszko (PiS), były minister środowiska.
Wielki wstyd Tuska
Do wczoraj organizatorzy zweryfikowali dokładnie 1 mln 286 tys. 927 podpisów, a do przeliczenia są kolejne worki z listami poparcia dla przeprowadzenia referendum. Szyszko podkreślał, że akcja zbierania podpisów poparcia pod referendów jest ponadpartyjna, o czym świadczą przychylne głosy płynące od różnych środowisk politycznych. – Wszyscy są zaniepokojeni, że polski rząd postanowił zdestabilizować system finansowy polskich Lasów Państwowych i tym samym rozpocząć proces ich destrukcji. Rząd wstydzi się swojej decyzji, ale sprawy nie udało się zamieść pod dywan. W tej chwili mówi się, że te pieniądze z lasów przekaże albo na drogi, albo na niepełnosprawnych. Próbuje się skłócać społeczeństwo – ocenił Szyszko.
Wniosek o przeprowadzenie referendum zawiera dwa pytania. Pierwsze to pytanie o przyszłość Lasów Państwowych i zachowanie dotychczasowego systemu ich funkcjonowania. Drugie dotyczy zobowiązania rządu do podjęcia pilnej renegocjacji traktatu akcesyjnego w zakresie wolnego obrotu ziemią dla obcokrajowców w Polsce w celu wynegocjowania takich przepisów, by zakup polskiej ziemi przez obcokrajowców był możliwy dopiero od roku, w którym siła nabywcza średniej pensji Polaka będzie stanowiła minimum 90 proc. średniej siły nabyw- czej średniej pensji mieszkańców pięciu najbogatszych państw Unii Europejskiej.
Haracz rozbija plan
Według aktualnie obowiązujących przepisów obcokrajowcy będą mogli nabywać polską ziemię już w 2016 roku. Obie sprawy – przyszłość lasów i liberalizacja handlu polską ziemią – łączą się ze sobą. Dariusz Bąk, poseł PiS i były dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Toruniu, zwracał uwagę, że nałożony przez rząd i parlament styczniową nowelizacją ustawy o Lasach Państwowych haracz już spowodował, że w dalszym ciągu przedsiębiorstwo Lasy Państwowe nie ma zamkniętego planu finansowo-gospodarczego na ten rok, a dodatkowo zostanie zmuszone okolicznościami wycofać się z planowanych już inwestycji, np. budowy dróg leśnych.
– Ten haracz nałożony na Lasy Państwowe, które finansują swoje wydatki z własnych przychodów, doprowadzi do niewydolności finansowej tego przedsiębiorstwa. A jeżeli doprowadzi do niewydolności, to obawiamy się – a społeczeństwo przerabiało to wielokrotnie – że może dojść do tego, że zacznie się handel zasobami tego przedsiębiorstwa, czyli lasami znajdującymi się na jednej czwartej powierzchni kraju – ocenił Bąk.
Już dzisiaj zagraniczni inwestorzy zgłaszają chęć nabycia ziemi w naszym kraju, zwłaszcza że cena hektara polskiej ziemi jest dla inwestora z Europy Zachodniej bardzo atrakcyjna. – Na przykład w Holandii cena jednego hektara ziemi to 38 tys. euro, w Danii 36 tys. euro, a w Polsce – 6 tys. euro. Jest już blisko do maja 2016 r., kiedy będzie wolny obrót ziemią. Kto wie, czy ci, którzy mieli takie pomysły w sprawie lasów, nie współuczestniczą w tym, żeby udostępnić wielkie zasoby polskiej ziemi obcym kontrahentom. A to przecież jest nasze dobro – mówił Bąk. Jak zaznaczył, „chwilowy” rząd Donalda Tuska „nie może robić spustoszenia w majątku narodowym”. – Już to w minionym 25-leciu przeżywaliśmy. Świadomie doprowadzano różne przedsiębiorstwa do niewydolności, a następnie je prywatyzowano, i to niejednokrotnie za bezcen – dodał. Przeprowadzona na początku tego roku w błyskawicznym tempie przez Sejm rządowa nowelizacja ustawy o Lasach Państwowych przewiduje, że w tym i przyszłym roku Lasy Państwowe zobowiązane są wpłacić do budżetu państwa po 800 milionów złotych rocznie. Od 2016 r. mają wpłacać 2 proc. swoich przychodów.

