logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

„Śmierć naszym wybawieniem”

Poniedziałek, 7 kwietnia 2014 (02:03)

To jedna z inskrypcji w piwnicy przy ul. Strzeleckiej 8 w Warszawie, gdzie mieściła się kwatera główna NKWD. Jutro w tym miejscu zostanie odsłonięta pamiątkowa tablica.

 

Sowieci zajęli budynek przy ul. Strzeleckiej 8 po zdobyciu przez nich Pragi we wrześniu 1944 roku. W zimie 1944/1945 obiekt stał się kwaterą główną NKWD na terenie Polski. Przez szereg tygodni urzędował tu stalinowski zbrodniarz gen. Iwan Sierow, który ponosi współodpowiedzialność za mord na polskich oficerach w Katyniu. Na Strzelecką zwożono aresztowanych żołnierzy podziemia niepodległościowego i w dawnych mieszkaniach, zamienionych na pokoje przesłuchań, prowadzono śledztwa. Przez zaadaptowane na podręczny areszt piwnice przewinęło się setki osób, stąd ofiary trafiały do obozu NKWD w Rembertowie. Latem 1945 r. budynek przejął WUBP w Warszawie, wykorzystując go jako jeden z „podręcznych” aresztów, najprawdopodobniej do 1948 r., później został przekazany resortowemu kwaterunkowi i zasiedlony przez funkcjonariuszy UB i ich rodziny.

Zachowały się wspomnienia więźniów, którzy tu trafili. Zygmunt Domański pisze: „Rozlokowano nas w małych piwniczkach na węgiel. Ja znalazłem się z jednym kolegą z Włoch, drugiego nie znałem. Klitka tak mała, że z trudem mogliśmy się koło siebie położyć, głowy dotykają jednej ściany, a od nóg do przeciwległej nie było nawet kroku. Słowem rozmiar grobu. Podłoga gliniana, pokryta grubą warstwą miału węglowego i cieniutką proszku z czegoś, co dawniej nazywało się zapewne słomą. Żadnego okienka. W kompletnej ciemności przesiedzieliśmy kilka dni, zatraciwszy zupełnie pojęcie czasu. Potem zainstalowano żarówkę, palącą się czerwonym nikłym światłem”.

Domański opisuje, jak jego współwięzień, który używał nazwiska lub pseudonimu Borowicz, był okrutnie torturowany. W śledztwie żądano, by wydał innych, mężczyzna jednak milczał. „Przez kilka dni, może nawet tydzień bito go prawie bez przerwy dzień i noc; na krótkie pauzy powracał do naszej piwnicy. Krew mu szła nie tylko z nosa, ust, uszu, ale po prostu ze wszystkich otworów ciała” – relacjonuje Domański.

Po jakimś czasie Borowicz zmarł w nocy w piwnicy. Ciała, jak wspomina Domański, nawet nie wyniesiono, zakopano je w głębi piwnicy.

Jerzy Skorupiński „Bem” wspomina, że przesłuchania odbywały się na Strzeleckiej nocą. „Nastawiano wtedy kilka odbiorników radiowych na głośną muzykę, żeby nie było słychać jęków, krzyków ludzi nieludzko katowanych”.

Raporty siatki wywiadowczej Obszaru Centralnego Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj z sierpnia 1945 r. potwierdziły fakt, że na Strzeleckiej dokonywane są egzekucje. „O godzinie 3-4 rano wiesza się 7-8 skazańców. Niezależnie od tego, tyluż więźniów rozstrzeliwuje się w piwnicach. Przed śmiercią stosowane są najpotworniejsze tortury. Wyrok wykonuje osobiście Żyd Falkensztajn – cywilny funkcjonariusz NKWD” – czytamy w jednym z raportów.

Przez areszt na Strzeleckiej przewinął się m.in.: August Michałowski „Roman”, jeden z głównych organizatorów Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, ppłk Zygmunt Marszewski „Kazimierz”, ostatni komendant Obszaru Warszawskiego AK, ppłk Lucjan A. Szymański „Janczar”, ostatni dowódca Podokręgu Wschodniego Obszaru Warszawskiego AK, mjr Jerzy Sasin „Rosa”, szef Kedywu Obwodu Siedlce i komendant Obwodu Sokołów Podlaski, ppłk Jan Szulc vel Janusz Szlaski „Prawdzic”, „Borsuk”, komendant Nowogródzkiego Okręgu AK oraz Jan W. Hoppe, poseł na Sejm RP i komendant organizacji konspiracyjnej „Warszawianka”.

Uroczystość odsłonięcia tablicy pamiątkowej oraz złożenia wieńców w asyście wojskowej, którą organizuje Instytut Pamięci Narodowej i Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, odbędzie się jutro o godzinie 13.00 przy ul. Strzeleckiej 8 w Warszawie.

Piotr Czartoryski-Sziler

Nasz Dziennik