Bardzo liczyłam na to, iż uchwała w sprawie kanonizacji Jana Pawła II zostanie przyjęta przez aklamację. Jednak już odesłanie jej do sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu nie za dobrze rokowało. I rzeczywiście, niezadowoleni byli przedstawiciele dwóch ugrupowań politycznych, którzy są w absolutnej mniejszości. Swoje poparcie społeczne budują na kontestowaniu Kościoła. Tak się też stało i tym razem. Przeszkadzała im uchwała dotycząca kanonizacji naszego Ojca Świętego Jana Pawła II.
Zabierałam głos w tej sprawie na komisji sejmowej, ponieważ argumentowano, że uchwała jest niekonstytucyjna. Nie przypominam sobie, żeby wcześniej uchwały trafiały do Trybunału Konstytucyjnego. Zwykle są one okazjonalne, czyli dotyczą jakiejś ważnej rocznicy, są podejmowane z jakiegoś ważnego powodu. W związku z tym legitymują się inną wartością niż ustawa. Natomiast miara, jaką przykładają kontestatorzy do tej uchwały, jest taka sama albo może i większa niż do ustawy.
Zwróciłam uwagę też na to, że nie ma zapisów w Konstytucji o rozdzielności państwa od Kościoła. Jest natomiast zapis o bezstronności w sprawach przekonań religijnych. W tej uchwale nie ma mowy o zagrożeniu jakiejkolwiek autonomii, czy to Kościoła, czy państwa. Poprzez ten dokument oddajemy hołd, wyrażamy szacunek i wielką wdzięczność dla Ojca Świętego za czas Jego pontyfikatu, posługi dla Kościoła, dla ludzi i przede wszystkim naszej Ojczyzny.
Kontestatorów tej uchwały zaś cechuje brak szczególnej racjonalności w tym względzie, za to wyróżniają się absolutną hipokryzją. Myślę, że tutaj chodzi o wybory, chcieliby poruszyć najbardziej twardy elektorat, aby poprawić sobie wyniki w sondażach.
Mogliby przecież zaakceptować uchwałę chociażby ze względu na promocję Polski, jakiej Ojciec Święty dokonał przez czas pełnienia swojej posługi.
Przecież to Ojciec Święty jest największym autorytetem, jaki mógł nam się w historii Polski przydarzyć. Wiele pokoleń Polaków będzie się szczycić Jego pontyfikatem. Dzisiaj czynią to ludzie na całym świecie.

