logo
logo

Zdjęcie: M.Marek/ Nasz Dziennik

Asysta na czerwono

Środa, 7 maja 2014 (02:00)

Polska armia ma poważny problem z rozpoznawaniem właściwych kodów historycznych. Świadczy o tym argumentacja towarzysząca skierowaniu wojskowej asysty na sowiecką hucpę w Braniewie.

 

To, że Kreml skrupulatnie pilnuje, by groby krasnoarmiejców oraz pomniki były przyczółkami rosyjskiej obecności w Europie Środkowo-Wschodniej, nie dziwi. Ale dlaczego polskie wojsko asystuje w uroczystościach ku czci armii sowieckiej? Dowódcy muszą się zdecydować: albo asystują przy trumnach polskich bohaterów na Łączce, albo przy grobach przedstawicieli systemu, który ich mordował.

Udzielenie sowieckim uroczystościom z 4 maja wojskowej asysty delegowanej z 9. Brygady Kawalerii Pancernej w Braniewie szokuje tym bardziej, że formacja, której członkowie pochowani są na miejscowym cmentarzu, brała udział w obławie augustowskiej w lipcu 1945 r., a wcześniej w pacyfikacji Wileńszczyzny. Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych zastrzega, że realizuje tylko „plan współpracy” z organizacjami samorządowymi i społecznymi. I że nie mogło odmówić udziału w sowieckiej celebrze, a jedynie ograniczyło jego wymiar do minimum. – Znam historię, ale realizujemy tylko plan współpracy – odpowiada mjr Michał Romańczuk z DGRSZ.

Zdaniem posła Krzysztofa Szczerskiego, politologa, polskie władze żadnego szczebla, a tym bardziej wojsko, nie powinny brać udziału w uroczystościach ku czci Armii Czerwonej. – Na terenie Polski zabronione jest propagowanie symboliki sowieckiej i to jest już dobry powód do tego, by takich sytuacji unikać. W szczególności nie powinny tego robić polskie Siły Zbrojne. Polskie terytorium nie jest do wynajęcia, podobnie jak polskie instytucje państwowe – dodaje były wiceminister spraw zagranicznych.

Choć zaproszenia na uroczystości w Braniewie wystosował gubernator obwodu kaliningradzkiego Nikołaj Cukanow, to ciężar logistyczny imprezy poniosła strona polska. Policja ochraniała konwój rosyjskich motocyklistów i pilnie strzegła, by nikt nie zakłócił sowieckiej celebry zarówno na cmentarzu w Braniewie, jak i pod pomnikiem gen. Iwana Czerniachowskiego w Pieniężnie. Poza funkcjonariuszami policji do zabezpieczenia uroczystości zmobilizowano także strażaków w mundurach, Inspekcję Transportu Drogowego oraz Żandarmerię Wojskową. Chyba wszystkie możliwe siły, jakie znajdowały się w tym czasie w okolicach Braniewa. Wszystko za sprawą lokalnych władz powiatowych i wojewódzkich. Uroczystość firmował również rząd poprzez udział przedstawiciela wojewody warmińsko-mazurskiego.

„Nasz Dziennik” sprawdził, jak armia tłumaczy się z asysty wojskowej, jakiej Rosjanom udzielili żołnierze z 9. Brygady Kawalerii Pancernej w Braniewie. Wojsko powołuje się na ustalenia między jednostką a władzami samorządowymi, z którymi od lat współpracuje. – Wynikają one z naszego planu współpracy ze środowiskiem cywilnym i władzami miasta, i powiatu braniewskiego. Jak co roku taką uroczystość w jakimś zakresie zabezpieczamy – tłumaczy mjr Paweł Zaganiaczyk, rzecznik prasowy braniewskiej Brygady. – Myśmy tylko i wyłącznie rozmawiali na temat tej uroczystości z władzami miasta i powiatu – dodaje. Czy wojsko mogło odmówić udziału w tej uroczystości jako reprezentant Sojuszu Północnoatlantyckiego, wobec którego Rosja dokonuje na oczach całego świata agresywnych manifestacji? – To pytanie nie jest do mnie, warunki są, jakie są, a ja nie jestem upoważniony do komentowania takich pytań – ucina rzecznik jednostki.

Zapytany, czy również kontekst historyczny, a więc fakt dotyczący roli, jaką odegrała armia sowiecka, a także to, co dzieje się na Ukrainie za sprawą rosyjskich agresorów, nie przeszkadza wojsku w udziale w tego typu przedsięwzięciach, major Paweł Zaganiaczyk nie chciał już odpowiadać i odesłał nas do referatu prasowego Ministerstwa Obrony Narodowej. Major Michał Romańczuk z Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych powiedział to samo: udział asysty związany był z podpisanym przez Wojska Lądowe tegorocznym planem współpracy między armią a organizacjami pozarządowymi oraz innymi partnerami społecznymi. I jak twierdzi, wojsko nie może od tego rodzaju planu odstąpić. – To jest dla nas punkt wyjścia i jako wojsko nie oceniamy historii. Chciałem podkreślić, że udział tej asysty był skromny, ponieważ z jednostki wydelegowano 8 żołnierzy oraz dwóch werblistów z Elbląga – podkreśla mjr Romańczuk. Jak się okazuje, Wojsko Polskie już od pięciu lat bierze udział w uroczystościach w Braniewie i w latach poprzednich armia czciła czerwonoarmistów z jeszcze większą pompą. Jednak bezpośrednio po 1989 r. takich celebr z udziałem wojska nie organizowano.

Sprawa się na tym nie kończy, ponieważ już w poniedziałek rosyjskie MSZ wyraziło oburzenie po wymalowaniu na pomniku dowódcy 3. Frontu Białoruskiego gen. Iwana Czerniachowskiego w Pieniężnie znaku Polski Walczącej i napisu „Precz z komuną”. Rosjanie oczekują, że polskie władze „podejmą wszelkie kroki w celu ukarania winnych i niedopuszczenia do takich incydentów w przyszłości”.

Rosja od lat używa symboliki sowieckiej związanej z wojną ojczyźnianą i „wyzwalaniem” krajów europejskich spod faszyzmu do prowadzenia swojej agresywnej polityki historycznej. W 2007 r. w wymowny sposób miało to miejsce w stolicy Estonii – Tallinie, gdy tamtejsze władze postanowiły w końcu usunąć z centrum miasta pomnik wdzięczności armii sowieckiej. Rosjanie, którzy są pozostałością po sowieckiej okupacji tego kraju, wywołali gwałtowne zamieszki z policją.

W niedzielę do Pieniężna planowali zjechać również rosyjscy motocykliści sprowadzeni do Polski przez władze obwodu kaliningradzkiego. Jednak odstąpili od tego zamiaru. Minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz ma do powiedzenia tylko tyle, że jest to jeden z wielu incydentów, do jakich dochodzi w Polsce. – Przykry, bo przykry, ale incydent – stwierdził Sienkiewicz.

Pod koniec stycznia Rada Miejska w Pieniężnie podjęła uchwałę o rozebraniu pomnika gen. Czerniachowskiego, który jest odpowiedzialny m.in. za wymordowanie Armii Krajowej na Wileńszczyźnie i w Białostockiem.

Maciej Walaszczyk

Aktualizacja 7 maja 2014 (13:00)

Nasz Dziennik