logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Jaruzelski podrasował życiorys

Poniedziałek, 12 maja 2014 (02:00)

Wojciech Jaruzelski sam fałszował swoją teczkę oficerską – wskazuje historyk dr Piotr Gontarczyk.

„Z analizy znajdujących się w archiwum IPN akt archiwalnych oficera Wojska Polskiego Wojciecha Jaruzelskiego wynika, że najpóźniej w latach 1989-1990 dokonano w nich licznych manipulacji. Zmieniano nie tylko zawartość teczki, ale nawet treść części dokumentów. Niektórych poprawek dokonał osobiście Jaruzelski” – stwierdza historyk w najnowszym numerze IPN-owskiego periodyku Pamięć.pl.

Gontarczyk wskazuje na zeszyt ewidencyjnym Jaruzelskiego zawierający podstawowe dane oficera i jego rodziny, który powinien być uzupełniany sukcesywnie, ale w tym przypadku tak nie było.

Historyk wyjaśnia, że „spis dokumentów z lat 1944-1979 został napisany jedną ręką i jednym pisakiem”, a „po jego sporządzeniu zadecydowano o dołożeniu do teczki kolejnych czterech dokumentów z lat 1946-1950”. „Nie jest to więc autentyczny zeszyt ewidencyjny Jaruzelskiego, który powstał w latach pięćdziesiątych, lecz falsyfikat, którym zastąpiono usunięty oryginał” – dodaje.

– Przede wszystkim jest to życiorys hagiograficzny, pozbawiony w ogóle jakichkolwiek elementów krytycznych, nie mówiąc już o informacjach rzeczowych, choćby takich jak to, że był agentem Informacji Wojskowej – mówi prof. Jan Żaryn (UKSW).

– Cały życiorys Jaruzelskiego jest lakoniczny, a pewnym smaczkiem jest to, że sam osobiście, co widać po grafologicznych badaniach, w tym życiorysie dokonywał poprawek. Kojarzy mi się to z oficjałkami życiorysów pierwszych sekretarzy KC PZPR, którzy mieli jednoznaczne biografie, żadna informacja niepożądana nie mogła się tam znaleźć – dodaje.

– Ustrój komunistyczny sam wziął się z kłamstwa i jest to wewnętrzna jego cecha. Życiorysy, wydarzenia, cała wersja oficjalna, jaką żył komunizm, była od początku do końca preparowana. Poprawiano, uzupełniano albo tworzono elementy nawet tam, gdzie były niepotrzebne – mówi historyk Leszek Żebrowski.

– Te życiorysy były tak czyszczone, że było takie powiedzenie odnośnie do oficjalnych biogramów z „Trybuny Ludu”, że urodził się i od razu wstąpił do partii, czyli chowano to, co wydawało się niewygodne – wskazuje Żebrowski. – Komuniści wszystko usiłowali poprawiać, nie ma publikacji ani życiorysów, ani innych rzeczy związanych z tym ustrojem, które byłyby od początku do końca prawdziwe – ocenia.

– Tacy ludzie jak gen. Jaruzelski byli święcie przekonani, że ich wersja życiorysów będzie uznawana za jedyną obowiązującą, co zresztą widać w natłoku różnego rodzaju relacji pojawiających się po 1989 r., jak „Dzienniki” Mieczysława Rakowskiego czy rozmowa Janusza Rolickiego „Przerwana dekada” z Edwardem Gierkiem; to były próby szybkiego zabezpieczenia się na przyszłość poprzez podanie kanonicznej wersji życiorysu, która miałaby obowiązywać – mówi Żaryn.

– To, że Wojciech Jaruzelski służył nieprawdzie od początku swojego życia zawodowego, zostało już zdemaskowane przez historyków. Fałszywie przedstawiał swoje bohaterstwo z okresu II wojny światowej. Kazał też m.in. zniszczyć wszystkie protokoły Biura Politycznego KC PZPR w okresie, kiedy był pierwszym sekretarzem – stwierdza Filip Frąckowiak, dyrektor Izby Pamięci Pułkownika Kuklińskiego w Warszawie. – Jaruzelski jest odpowiedzialny za to, co złe w PRL w latach 80. Nikt porządny nie odmówi mu też odpowiedzialności za Grudzień 1970 roku i wiele innych okrucieństw z okresu, gdy był ministrem obrony narodowej – dodaje.

Frąckowiak podkreśla, że w latach 80. promoskiewski reżim Jaruzelskiego represjonował, tysiące polskich patriotów aresztowano. – A ilu zamordowano, pozostaje do dziś tajemnicą. Co najmniej 100 osób zginęło w niewyjaśnionych okolicznościach i wszystko wskazuje na to, że byli ofiarami PRL-owskiej bezpieki – podkreśla.

Tymczasem Jaruzelski mimo wyroków sądowych nadal np. podtrzymuje twierdzenia o słuszności stanu wojennego i legitymizuje PRL, nazywając płk. Kuklińskiego zdrajcą.

– To jest rozdwojenie jaźni, cała sfera wewnętrznej propagandy była taka, że to jest dobry ustrój, a jednocześnie wszystko naokoło waliło się. Widać było, że to nie funkcjonuje, ale to nie istniało, a dramatyczne wydarzenia były nazywane wypaczeniami, usiłowano wszystko zakryć pod płaszczykiem nieprawdziwych słów – mówi Żebrowski.

Żaryn przypomina, że w latach 1989-1990 niszczono albo „prywatyzowano” akta SB, co było przejawem zabezpieczania swoich interesów przez szeroką grupę osób.

Zenon Baranowski

Nasz Dziennik