logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Fatalna ankieta

Poniedziałek, 12 maja 2014 (02:00)

Zapowiadane przez resort edukacji badania na temat, skąd dzieci czerpią wiedzę na temat seksualności, będą bez wartości, a wręcz szkodliwe – przestrzegają psycholodzy.

– Chciałabym, byśmy wiedzieli, w jakim wieku dzieci sięgają po treści seksualne, z jakich źródeł czerpią i o jaki rodzaj wiedzy i informacji to, co oni sami znajdą, uzupełnić. Chcemy się dowiedzieć, od kogo chcieliby się o tym dowiadywać –mówiła minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska na Kongresie Kobiet. Badania przeprowadzone przez Instytut Badań Edukacyjnych mają w założeniu resortu posłużyć do przygotowania propozycji dotyczącej edukacji seksualnej w szkołach.

– Nie ma możliwości przeprowadzenia tych badań w sposób poprawny metodologicznie – uważa psycholog dr Anna Pytkowicz (KUL). Dodaje, iż nie będą miały one żadnej wartości.

– Wyniki tych badań nie mogą być rzetelne i nie mogą być podstawą decyzji ministerialnych, ponieważ mają błędy metodologiczne w samym założeniu – podkreśla.

– Zamiast zastanowić się nad ofertą dla młodego człowieka wychowania go ku drugiemu człowiekowi, to minister chce robić badania o seksualności dzieci, to jest wbrew dobru dziecka – twierdzi psycholog.

Pytkowicz wskazuje, że nie chodzi tu o źródła wiedzy, „tylko co te źródła mówią dzieciom o miłości, o seksualności człowieka, o relacjach międzyludzkich”. – Nie w źródle jest przyczyna zdobywania wiedzy szkodzącej człowiekowi –wskazuje.

– Poza tym, kogo ministerstwo chce badać? Dzieci!? Uświadamiając im, że jest to pewien obszar, którym można by się niepotrzebnie zaciekawić, człowiek dorasta do pewnych doświadczeń, a pani minister chce je rozbudzać w tym momencie – podkreśla Pytkowicz. – Rodziców będzie pytała? Jeśli mieliby świadomość na temat źródeł, to zapewne potrafiliby je skorygować. Nauczycieli? Problematyka wychowania w rodzinie w podstawie programowej w szkole podstawowej jest obecna, nauczyciele różnych przedmiotów, gdyby chcieli być źródłem dla dzieci, to mogliby być – uważa.

Jednak minister Kluzik-Rostkowska nie ma „pewności”, czy dzieci chciałyby pozyskiwać tę wiedzę od nauczycieli.

Szefowa resortu edukacji zamierza także dowiedzieć się z badań, jakiej pomocy w kwestii edukacji seksualnej dzieci oczekują od szkoły rodzice.

– Mam nadzieję, że pod koniec roku, na podstawie tego, co zbadamy sami, i na podstawie tego, co zbierzemy od osób, które się tą tematyką zajmują, dostaniemy taki w miarę całościowy obraz. Na tej podstawie będę budowała propozycje – zapowiedziała Kluzik-Rostkowska.

Zenon Baranowski

Nasz Dziennik