logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Żywy mur

Wtorek, 27 maja 2014 (02:00)

Aktualizacja: Wtorek, 27 maja 2014 (22:31)

Koncertem, uroczystą Mszą św. i spotkaniem pod murami więzienia mokotowskiego uczciliśmy w Warszawie 66. rocznicę stracenia płk. Witolda Pileckiego.

– Coraz więcej nas tutaj przybywa, z czego bardzo się cieszę. Dziś nie tylko czcimy Witolda Pileckiego, ale wszystkich, którzy tutaj złożyli ofiarę swojego życia – mówiła w niedzielę przed ścianą mokotowskiej katowni wyraźnie wzruszona Zofia Pilecka-Optułowicz.

25 maja minęło 66 lat od czasu mordu na Witoldzie Pileckim, współzałożycielu Tajnej Armii Polskiej, organizatorze ruchu oporu w Auschwitz-Birkenau.

W niedzielę o godz. 21.30 pod mur więzienny na Rakowiecką 37 przyszły rzesze ludzi: najbliższa rodzina Pileckiego, harcerze, członkowie grup rekonstrukcyjnych, motocykliści Międzynarodowego Rajdu Katyńskiego, uczniowie, wielu zwykłych mieszkańców Warszawy.

– Rotmistrz Witold Pilecki to jeden z tych największych, których historia chce pamiętać. To jedna z sześciu postaci, która niosła w okresie zniewolenia wolność – podkreślił prof. Jan Wysocki, wskazując, że są dwa powody, dla których winniśmy postaciom rangi Witolda Pileckiego szczególny hołd. Przede wszystkim czcimy tych, którzy w 1920 r. oparli się nawale bolszewickiej i spoczywają na różnych cmentarzach na wschód od Wisły.

– Witold miał to szczęście, że był także wśród nich, ale miał potem ten dramatyczny moment, kiedy próbował także odeprzeć nawałę bolszewicką w innym wydaniu i zapłacił życiem. Komunistyczny sąd, a potem ówcześnie sprawujący najwyższe władze funkcjonariusze państwowi spowodowali, że ten mord sądowy stał się także mordem stanu, czyli mordem Polski komunistycznej – mówił Wysocki.

Profesor tłumaczył, dlaczego warto pielęgnować tego rodzaju różnice. – Bez etosu chrześcijańskiego i ducha wolności nie zbudujemy Rzeczypospolitej naszych marzeń i także pragnień tych, których tutaj dzisiaj chcemy uhonorować, wśród których rotmistrz Witold Pilecki jest jednym z największych – skwitował Wysocki.

Po odmówieniu modlitw w intencji zamordowanych w więzieniu mokotowskim i odśpiewaniu polskiego hymnu córka rotmistrza z historykami IPN dr. hab. Krzysztofem Szwagrzykiem i dr. Jackiem Pawłowiczem złożyli kwiaty pod tablicą upamiętniającą pomordowanych. Wieniec złożyli również motocykliści. Na szarfie znalazł się napis: „Panie rotmistrzu, pamiętamy. Polscy motocykliści”.

Sztafeta pokoleń

– Chciałabym do młodych skierować apel, że życie umarłych, pogrzebanych w niewiadomych miejscach, zależy od pamięci nas żywych. Myślę, że nawet gdy mnie zabraknie, to ta sztafeta pokoleń będzie trwała, bo mamy wielkie zobowiązanie wobec tych ludzi i co roku chcemy składać im raport z tego, co zrobiliśmy dla nich i dla Polski – zwróciła się do zebranych Zofia Pilecka-Optułowicz. Wcześniej motocykliści Rajdu Katyńskiego złożyli kwiaty i zapalili znicze na powązkowskiej Łączce, na której nadal spoczywa około stu żołnierzy niepodjętych jeszcze z mogił. Wśród nich może być również płk Witold Pilecki. W sobotę 66. rocznicę śmierci Pileckiego upamiętniono wspaniałym koncertem na Żoliborzu, przed kościołem św. Stanisława Kostki. Poprzedziła go promocja książki Kajetana Rajskiego „Wilczęta. Rozmowy z dziećmi Żołnierzy Wyklętych”, podczas której swoimi wspomnieniami o ojcu dzielił się Andrzej Pilecki, oraz uroczysta Msza św. w intencji Witolda Pileckiego.

– Historią Żołnierzy Wyklętych interesuję się od dłuższego czasu, natomiast zauważyłem, że jakkolwiek o bohaterach, o Żołnierzach Wyklętych, istnieje dość sporo publikacji książkowych, stron internetowych czy portali, to nie została poruszona albo tylko w wąskim stopniu tematyka dzieci oraz rodzin żołnierzy polskiego podziemia niepodległościowego – powiedział Rajski.

Książka to zbiór kilkunastu rozmów z synami i córkami Niezłomnych, m.in. kpt. Zdzisława Brońskiego ps. „Uskok”, sierż. Józefa Franczaka ps. „Lalek”, ppłk. dypl. Macieja Kalenkiewicza ps. „Kotwicz”, kpt. Stanisława Łukasika ps. „Ryś”, rtm. Witolda Pileckiego i mjr. Antoniego Żubryda ps. „Zuch”. Dochód ze sprzedaży wydawnictwo Pro-Patria chce przeznaczyć na sfinansowanie budowy pomnika płk. Łukasza Cieplińskiego w parku Jordana w Krakowie. – Jakkolwiek znana jest gehenna tych bohaterów, to nieczęsto mówi się o tym, że dzieci Żołnierzy Wyklętych były prześladowane przez aparat represji komunistycznej; często nie dostawały się do szkół, nie mogły też ukończyć studiów. Te dzieci płaciły w jakimś stopniu za wybór Żołnierzy Wyklętych, choć każde z nich mówi, że żalu do ojca nie ma, bo postąpił tak, jak należało – tłumaczył autor „Wilcząt”. Andrzej Pilecki zauważył, że na palcach jednej ręki może policzyć swoje spotkania z ojcem. Jako dziecko nie wiedział, że ojciec trafił do Auschwitz. – Mama na pewno wiedziała, bo przychodziły listy od ojca z obozu. Ale nie były one adresowane do nas, tylko do wujenki. Chciał nas chronić – powiedział Pilecki.

Zwieńczeniem sobotnich uroczystości był wzruszający koncert „Pilecki znany i nieznany – rotmistrz, bohater, tato”.

– Chcielibyśmy dzisiaj troszeczkę opowiedzieć o rotmistrzu od strony jego życia prywatnego. Przypomnieć, jakim był człowiekiem, ojcem, przyjacielem i jak wspaniale opiekował się swoimi żołnierzami – zaznaczyła Anna Ostrowska, pomysłodawczyni koncertu.

Scenariusz koncertu opierał się na utworach patriotycznych, przeplatanych fragmentami listów Pileckiego.

Piotr Czartoryski-Sziler

Nasz Dziennik