logo
logo
zdjecie

Zdjęcie: arch/ -

Order Lenina w kondukcie

Czwartek, 29 maja 2014 (02:01)

Ignorując społeczne protesty, władze organizują państwowy pochówek komunistycznemu dyktatorowi.

Uroczystości pogrzebowe Wojciecha Jaruzelskiego mają rozpocząć się w piątek o godz. 11.00 od Mszy św. w katedrze polowej Wojska Polskiego w Warszawie. Następnie, nie jak wcześniej informowano na godz. 12.00, ale na 14.00, zaplanowana została ceremonia pogrzebowa na cmentarzu Wojskowym na Powązkach. Mimo licznych społecznych protestów i jednoznacznie krytycznej opinii IPN pogrzeb Jaruzelskiego będzie miał charakter państwowy, z ceremoniałem wojskowym i salwą honorową, bo – jak tłumaczy prof. Tomasz Nałęcz, doradca prezydenta – tak chowani są generałowie, a Jaruzelski był też prezydentem.

 

Sienkiewicz też jest za

Podobną opinię wyraził wczoraj szef MSW. – Większość generałów Wojska Polskiego wolnej Polski, ale także generałów z czasów PRL jest chowana z tego rodzaju ceremoniałem. I to, prawdę mówiąc, się należy w sposób oczywisty, mimo kontrowersyjnej postaci, mimo niejednoznacznej roli w historii, która na pewno będzie dzieliła Polaków jeszcze przez następne pokolenia – uzasadniał w rozmowie z TOK FM Bartłomiej Sienkiewicz. Jak zaznaczył, „istnieje elementarny szacunek dla rytuałów państwa, które powinny być utrzymywane niezależnie od osoby”. I to nic, że Jaruzelski, co zresztą podkreślił minister, był „przywódcą wojny z narodem”.

Sejm na uroczystościach pogrzebowych reprezentować będzie wicemarszałek Jerzy Wenderlich z SLD, które domagało się ogłoszenia żałoby narodowej. Nie wiadomo, czy na uroczystościach pojawi się ktoś z kancelarii premiera. Oficjalnej delegacji nie przewidziano.

Ocenami szefa MSW zaskoczony jest Zbigniew Girzyński, historyk i poseł PiS. – Rytuały, na które pan minister się powołuje, są rytuałami państwa komunistycznego, a takowego już na szczęście nie ma, a my nie powinniśmy być krajem, który kultywuje te tradycje – zaznaczył. Parlamentarzysta przyznał też, że niezrozumiała jest polityka państwa, które z jednej strony odnajduje i honoruje ofiary komunizmu, a z drugiej składa hołd ich prześladowcom.

– W żadnym wypadku nie powinniśmy w tej chwili na Powązkach chować kolejnych komunistycznych dygnitarzy. Ci, którzy tam zostali pochowani w okresie komunistycznym, też nie powinni tam spoczywać, ale tam są. To jednak nie znaczy, że powinniśmy to miejsce dodatkowo obciążać takim nieuzasadnionym pochówkiem – dodaje poseł.

Nikt oczywiście nie odmawia Jaruzelskiemu godnego pochówku, w samej Warszawie jest wiele cmentarzy, na których mógłby spocząć, bez wywoływania nikomu niepotrzebnych sporów.

Państwowa schizofrenia

W ocenie prof. Antoniego Dudka, zastępcy przewodniczącego Rady IPN, nie ma żadnych racjonalnych argumentów przemawiających za pochówkiem Jaruzelskiego na Powązkach. Tego typu działania to przejaw schizofrenii historycznej.

– Państwo polskie po 25 latach demokracji nie jest zdolne do jasnego powiedzenia, kto pełnił wysokie funkcje państwa polskiego, a kto je pełnił w PRL. To nie jest to samo – zaznaczył. Jego zdaniem, władze państwowe podejmujące decyzje o charakterze pochówku generała biorą na siebie odpowiedzialność za to, że Jaruzelski poprzez pochówek państwowy stanie się jednym z ojców założycieli III RP.

– Wojciech Jaruzelski został wybrany na zasadzie kontraktu politycznego, a nie na zasadzie demokratycznej woli Narodu i nie może być traktowany jako prezydent z woli Narodu, tylko jako człowiek, który oddając władzę, wynegocjował dla siebie w okresie przejściowym urząd prezydenta. To co innego niż zwycięstwo w demokratycznych wyborach – dodaje.

Przeciwko państwowemu pochówkowi Jaruzelskiego na Powązkach protestowały liczne organizacje patriotyczne, niepodległościowe czy zrzeszające osoby poszkodowane przez system komunistyczny. W apelach do prezydenta Bronisława Komorowskiego zgodnie podkreślały, że życiorys Jaruzelskiego należy odczytywać jednoznacznie – jako wierną służbę obcemu mocarstwu. Wśród nich znalazło się siedleckie Ogólnopolskie Stowarzyszenie Internowanych i Represjonowanych.

„Jaruzelski jest odpowiedzialny za śmierć setek ludzi, więzienie dziesiątek tysięcy, zniszczenie tysięcy karier, rozbicie rodzin, smutek, płacz i tragedie polskich rodzin, zniszczenie wolności, zabicie nadziei, łamanie sumień, szmacenie ludzi, jak też zacofanie cywilizacyjne kraju i kolaborację z wrogim mocarstwem, za wiele zbrodni, przestępstw i nadużyć władzy” – wskazuje Janusz Olewiński, przewodniczący Stowarzyszenia. Przypomina, że generał karierę zawdzięcza „wyłącznie związkom ze służbami obcego i wrogiego Polsce mocarstwa, okupującego nasz kraj od 1944 roku”.

„Najwyższe odznaczenie sowieckie ’Order Lenina’ otrzymał za stłumienie we własnym kraju dążeń niepodległościowych Polaków. Posiada on zasługi, ale tylko dla Związku Sowieckiego, okupanta Polski” – dodaje Olewiński.

Do głosów sprzeciwu dołączył także dr Łukasz Kamiński, prezes IPN, wskazując, że „nie można pogodzić pamięci o ofiarach systemu totalitarnego z honorowaniem pogrzebem państwowym na cmentarzu Wojskowym na Powązkach człowieka, który poświęcił większość swojego życia służbie reżimowi komunistycznemu”.

Swój list do prezydenta skierowało też stowarzyszenie Studenci dla Rzeczypospolitej.

„Jako młodzi, aktywni obywatele Rzeczypospolitej Polskiej apelujemy o uszanowanie prawdy historycznej i adekwatną do niej postawę. Pragniemy żyć w państwie, w którym nie honoruje się zbrodniarza obrządkiem należnym bohaterom” – napisali. Studenci są organizatorami edukacyjnej akcji internetowej „NIE! dla pochówku Wojciecha Jaruzelskiego na Powązkach”, w ramach której kolportują prawdziwy życiorys i dokonania generała.

Zaprotestował też Związek Polskich Więźniów Politycznych w Australii, który ocenił, że decyzja władz polskich o państwowym pochówku generała „urąga podstawowym zasadom uczciwości i odpowiedzialności”.

„Jest ona, naszym zdaniem, wykonaniem zobowiązań podjętych w trakcie obrad tzw. okrągłego stołu, w wyniku których zapewniono w ostatnim 25-leciu bezkarność zbrodniarzom komunistycznym i zawładnięcie przez nich i ich wspólników poważnych połaci majątku narodowego” – podkreśla Związek. W jego ocenie, taka decyzja tylko przyczynia się do pogłębienia podziałów między rodakami.

Równie krytycznie do postaci Jaruzelskiego odniosło się Stowarzyszenie Osób Represjonowanych w Stanie Wojennym Województwa Podkarpackiego, które wskazało, że żadne działania Jaruzelskiego, ani jako prezydenta, ani jako oficera WP, nie dowiodły, że „było mu znane pojęcie honoru”.

„W ocenie narodu polskiego zasługuje on jednoznacznie na miano zdrajcy, a nie na honory należne bohaterom i mężom stanu. Jego największym ’osiągnięciem’ pozostaje fakt, że nigdy nie został osądzony ani rozliczony, i to powinno jemu oraz jego poplecznikom wystarczyć” – podkreśla Stowarzyszenie.

Marcin Austyn

Aktualizacja 29 maja 2014 (12:43)

Nasz Dziennik