logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Lekarz to nie płatny zabójca

Poniedziałek, 2 czerwca 2014 (02:14)

Z prof. Bogdanem Chazanem, dyrektorem Szpitala Specjalistycznego im. Świętej Rodziny w Warszawie, rozmawia Anna Ambroziak

Spodziewał się Pan takiej burzy po lekarskiej Deklaracji Wiary na Jasnej Górze?

– Szczerze mówiąc – nie. Deklaracja Wiary to odpowiedź na oczekiwania pacjentów, z których większość stanowią katolicy. Dokument podpisało grono lekarzy, pielęgniarek i studentów. Myślę, że lista ta będzie jeszcze większa – mam taką nadzieję.

Jest to bezpośrednia odpowiedź środowiska medycznego na słowa św. Jana Pawła II, który mówił: „Nie lękajcie się!”. To znaczy – „Róbcie swoje”. Wczoraj obchodziliśmy Dzień Dziękczynienia, w tym roku w duchu podziękowania za świętego Jana Pawła II. Tłumy ludzi zebranych przed Świątynią Opatrzności Bożej też złożyły wyznanie wiary. Owszem, dokument przygotowany przez dr Wandę Półtawską jest emocjonalny, niektóre słowa są może nieporadne, ale chodzi o ducha. Jego autorka była wiele lat blisko Ojca Świętego. Jestem pewny, że został napisany zgodnie z jego bioetycznym przesłaniem.

Jednak środowisko lekarskie podzieliło się. Na Facebooku utworzono już grupę pt. „Nie podpisuję ’Deklaracji wiary lekarzy’!”. Ci medycy twierdzą, że lekarze składali przysięgę przed rektorem, a nie biskupem.

– Ależ Deklaracja Wiary to nie deklaracja przed biskupem, tylko przed samym Bogiem! Nie stoi w sprzeczności ze składaną przez każdego lekarza przysięgą. My, lekarze, mamy bronić życie ludzkie i chronić je od początku do końca niezależnie od pochodzenia i kondycji chorego, a także jego wiary. Sygnatariusze Deklaracji podkreślają w tym dokumencie swoje przywiązanie do wiary katolickiej i deklarują, że prawo Boże ma dla nich pierwszeństwo przed prawem ludzkim – także w sferze zawodowej.

Nie od dziś wiadomo, że to, co mówią katolicy, także, a może przede wszystkim w sprawach związanych z obroną ludzkiego życia, w niektórych kręgach nie spotka się z aprobatą. Taki podział jest i będzie. Oświadczenie wiary wykorzystuje się jako pretekst do zaatakowania tych, którzy mają odwagę powiedzieć to, co myślą, zadeklarować to, w co wierzą.

Będziemy leczyć wszystkich bez względu na ich poglądy, stan cywilny czy rasę – to oczywiste, i przypisywanie nam innych zamiarów jest nieuczciwe. Nie możemy jednak wyręczać Boga ani w tworzeniu ludzi, ani w wyznaczaniu dnia ich śmierci. Do tego nie jesteśmy upoważnieni – to prerogatywa tylko i wyłącznie Boga Stwórcy. Niestety, człowiek w swojej pysze przyjął, że w sposób nieograniczony może ingerować w dar życia – wedle swoich zamiarów i planów. Dochodzi już nie tylko do tworzenia ludzi w laboratorium na prośbę znękanych nieszczęściem niepłodności rodziców, ale produkuje się ludzi na zamówienie w prawdziwych fabrykach dzieci, gdzie surogatki spędzają całe dziewięć miesięcy ciąży, aż do porodu i przekazują dzieci tym, którzy za nie zapłacili. Dziecko staje się produktem, a nie darem. Analogicznie – życie człowieka chorego staje się bezwartościowe. Jedni uważają, że mają prawo do zdrowego dziecka i tylko takie akceptują, inni – że do zdrowego dziadka. Na naszych oczach dokonuje się pomieszanie pojęć. Nasza duma, nasza pycha idą za daleko. Chciałbym z całą stanowczością podkreślić, że Deklaracja Wiary nie była skierowana przeciwko nikomu. W pewnych środowiskach podkreśla się, że wiara jest czymś prywatnym, że należy się do niej przyznawać co najwyższej w kościelnej kruchcie, nigdy zaś na zewnątrz. My jesteśmy innego zdania.

Lewica twierdzi, że zastosowaliście prawo szariatu, żąda zwołania nadzwyczajnego posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia i odwołania Pana z funkcji dyrektora szpitala.

– Widać wyraźnie, że celem tego jest zastraszenie tych, którzy mają odwagę myśleć inaczej niż inni. Tego nie sposób inaczej ująć. Żyjemy już podobno w wolnym kraju. Okazuje się jednak, że należy myśleć i wypowiadać się wyłącznie tak, jak sobie życzą poprawne politycznie kręgi i gender mainstreaming. Za czasów PRL do tłumienia takich inicjatyw, straszenia niepokornych służyła inspekcja robotniczo-chłopska. Teraz tę rolę przejęły niektóre media. To zwykłe prześladowanie tych, którzy ośmielili się myśleć i postępować po swojemu, nie krzywdząc przecież nikogo. Lekarz czy pielęgniarka, kierując się chrześcijańskim przykazaniem miłości bliźniego, będzie swoje obowiązki wykonywać co najmniej tak samo dobrze jak inni. A stewardesa zwolniona z pracy za noszenie krzyżyka była prawdopodobnie nie gorszym pracownikiem niż jej koleżanki.

Nie obawia się Pan jednak, że to zastraszanie odniesie pewien skutek? Lewica chce, by lekarze odwołujący się do Deklaracji Wiary stracili pracę.

– Być może znajdą się takie osoby, które tej presji ulegną. Tego nie można wykluczyć. Takie osoby powinny jednak pamiętać o słowach Jezusa Chrystusa: „Błogosławieni ci, którzy cierpią dla sprawiedliwości”. Osobiście doświadczyłem już kiedyś podobnej nagonki, kiedy przed dziesięciu laty zostałem najpierw zawieszony, a potem zwolniony z Instytutu Matki i Dziecka. Byliśmy wówczas jednym z pierwszych szpitali, który zdobył tytuł Szpitala Przyjaznego Dziecku. To samo dzieje się dziś ze szpitalem Świętej Rodziny, którym kieruję: od czasu kiedy objąłem funkcję dyrektora placówki, trzykrotnie wzrosła liczba porodów, umieralność okołoporodowa jest dwukrotnie niższa niż średnia krajowa. Opinia o szpitalu jest dobra. Jako pierwsi w Polsce zajęliśmy się tak, jak to być powinno, matkami, które utraciły dzieci wskutek poronienia, i ciałami tych dzieci.

Ta panika jest oznaką strachu. W Polsce od dłuższego czasu rośnie świadomość wartości i integralności ludzkiego życia.

– Kilka tygodni temu podjęta została akcja liczenia lekarzy i innych pracowników medycznych, którzy chcą korzystać z klauzuli sumienia. To prywatna sprawa każdego z nas. Lekarza nie można wynająć do każdej roboty, ma prawo pracować tak, jak jemu czy jej nakazuje sumienie. To sumienie dobrze chroni ich pacjentów. Ich zdrowie było i jest dla nas wszystkich najwyższym prawem.

Wielka szkoda, że wywołuje się taką wojnę. Komuś zależy na tym, by szerzyć zamęt, skłócać ludzi, tłamsić godność i sumienia, wywierać niesprawiedliwą presję na tych, którzy chcą chronić ludzkie życie. Robią to akurat pomiędzy Dniem Matki i Dniem Dziecka. Ich sprawa. My zaś „nie lękajmy się”.

Dziękuję za rozmowę.

Anna Ambroziak

Aktualizacja 2 czerwca 2014 (15:17)

Nasz Dziennik