logo
logo
zdjęcie

Dr Tomasz M. Korczyński

Młodzi nie zawiedli

Czwartek, 26 czerwca 2014 (09:41)

Wczorajsza pikieta przed Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego zorganizowana m.in. przez Krucjatę Różańcową przeciwko bluźnierczemu spektaklowi „Golgota Picnic” zgromadziła wielu młodych ludzi. To szczególnie budujące w sytuacji, gdy media głównego nurtu starają się nam wmówić, że wiara, religia, patriotyzm to już nieaktualna przeszłość, zarezerwowana wyłącznie dla osób starszych. Katolicy przybyli pod gmach ministerstwa, aby wyrazić swoje oburzenie. Mówili, że dziś w katolickiej Polsce istnieje konieczność postawienia tamy bezbożnictwu i bluźnierstwu.

W piątek w trzydziestu miastach Polski mają odbyć się pokazy importowanej za nasze pieniądze pseudosztuki człowieka, który na scenie mordował, dla zachowania swojej autonomii artystycznej (jak mawiał minister Zdrojewski i jego następczyni), zwierzęta. O katolicyzmie na łamach magazynu kulturalnego „Les Inrocks” (artykuł przetłumaczyła „Gazeta Wyborcza”) Rodrigo Garcia powiedział, że jest schronieniem „dla tych, którzy są zdesperowani, nie kochają życia ani człowieka takiego, jakim jest, ze wszystkimi słabymi stronami. Nie akceptują kobiety i mężczyzny takimi, jacy są”, natomiast Biblię nazywa „książką napisaną przez głupców i obłąkańców, która – z wyjątkiem Księgi Koheleta – jest w dodatku źle odczytywana przez katolików i prowadzi do przemocy”.

Oto importowany nihilista i dekadent ma nas, Polaków, pouczać o katolicyzmie, a obrażając nas i naszą wiarę, pluć w twarz, za co mamy jeszcze dopłacać. Ten absurd jest możliwy wyłącznie dzięki polityce miłości Donalda Tuska i jego fachowców od siedmiu boleści.

Nowa pani minister kultury, prof. Małgorzata Omilanowska, której laurkę wyprodukować już zdążył „Tygodnik Powszechny”, broni szczególnej autonomii artystycznej, a nazywając siebie człowiekiem dialogu, nie znalazła czasu na dialog z pokojowo nastawionymi katolikami stojącymi przy obstawie policji i straży miejskiej na zewnątrz ministerstwa. Zamiast granatów i pistoletów uzbrojeni byli w różańce.

Zamiast tego we wczorajszym wywiadzie wyemitowanym w Programie Drugim Polskiego Radia pani Omilanowska nazwała prymitywny kicz Rodrigo Garcii „dziełem” i stwierdziła, że organizator Malta Festival, nie mając zapewnienia wsparcia ze strony policji, wolał spektakl odwołać. Obawiał się bowiem, jak to ujęła, że w wyniku zamieszek może dojść do niszczenia mienia, utraty zdrowia i życia wielu ludzi. Nowa pani minister jest, jak widać, zatroskana zdrowiem i życiem poznaniaków, którzy mieliby zostać zaatakowani przez hordy katolików. Ręce opadają.

Nie oglądając się na skompromitowanych urzędników skompromitowanego gabinetu skompromitowanego Tuska postanowiłem porozmawiać z młodzieżą, która przybyła na protest pod ministerstwem. Wyrażali oni swoje zatroskanie w związku z przyzwoleniem ze strony władz polskich na bluźnierstwo i ataki na wartości katolickie.

Rafał Przybysz podkreślił, że jego obecność wyraża przede wszystkim fakt, że on, podobnie jak młodzi ludzie w Polsce, nie zgadza się na obrażanie uczuć religijnych osób wierzących.

– Wiara katolicka jest żywa wśród polskiej młodzieży – powiedział.

Daniel Sochacki podkreślił, że protestuje przeciwko pseudosztuce dlatego, że obraża jego uczucia religijne, a także ponieważ „obrażają Boga i mogą sprowadzić na nasz kraj nieszczęście. Bóg jest sprawiedliwy i jesteśmy odpowiedzialni za to, co się dzieje”.

Krzysztof Lasocki przybył na manifestację z dwóch powodów: – Po pierwsze, nie mogę się zgodzić, aby Bóg, nasz Ojciec, był obrażany. A drugi powód to moja miłość do Polski, zależy mi na niej i nie mogę pozwolić na to, aby Polacy byli demoralizowani, żeby polskie dziedzictwo narodowe było niszczone, bo przecież od stanu moralnego, od dziedzictwa narodowego zależy to, czy Naród przetrwa czy nie. Wszystkim nam zależy, aby przetrwał, i musimy o niego walczyć, dlatego tu jestem.

Na moje pytanie, czy uczestnicy protestu wierzą, że coś się zmieni po wyrażeniu przez nich sprzeciwu, odpowiadali twierdząco. Dotychczasowe pikiety i protesty przynosiły pozytywne skutki. Obrona Telewizji Trwam czy protest przeciwko wystawieniu spektaklu „Golgota Picnic” w Poznaniu są tego dowodem. Udaremniły atak na wolność w Polsce.

Dr Tomasz M. Korczyński

NaszDziennik.pl