logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Szkoła musi być środowiskiem wysokiej kultury

Środa, 2 lipca 2014 (15:47)

Z prof. Bogusławem Śliwerskim, przewodniczącym Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN,  rozmawia Izabela Borańska-Chmielewska

 

Kolejne testowe fragmenty e-podręczników do przedmiotów przyrodniczych dla szkoły podstawowej i gimnazjum zostały  udostępnione na platformie internetowej www.epodreczniki.pl. Czy to dobry pomysł, aby tradycyjne podręczniki w jakimś stopniu zastępować multimedialnymi?

- Moja odpowiedź będzie ambiwalentna. Z jednej bowiem strony transmisja wiedzy w szkole za pośrednictwem klasycznych środków i metod staje się coraz mniej atrakcyjna dla dzieci, a szczególnie młodzieży, gdyż mamy do czynienia z tzw. e-pokoleniem, cyfrową generacją, która już w środowisku rodzinnym doświadcza pierwszych kontaktów ze światem wirtualnym i jego zasobami. Tu szkoła przestaje być atrakcyjnym środowiskiem, gdyż żaden drukowany podręcznik nie będzie w stanie konkurować z filmowym i animowanym przekazem.

Z drugiej strony, im bardziej nasz świat staje się zwirtualizowany, im więcej i szybciej informacji możemy uzyskać bez czekania na bezpośredni kontakt z ekspertem/nauczycielem,  tym bardziej szkoła musi zmienić swoją funkcję z jednokierunkowego, wyłączonego przekazu, gdyż tu straciła już swój prymat, na rzecz konstruowania „map” poruszania się w świecie bez granic, ale zarazem także śmietniku danych i ich interpretacji.

Dzieci nie będą wpatrywać się w nauczyciela, tylko w monitor  komputera...

 - Tu jest konieczna rola nauczyciela jako przewodnika, który potrafi uświadomić młodzieży, jak poruszać się w sieci, by nie wpaść w sidła możliwego zła, manipulacji, osaczenia, degeneracji lub utrwalania patologii w życiu społecznym oraz indywidualnym.

Pedagog musi uczyć dzieci i młodzież wartościowego posługiwania się nowymi mediami, włączać je samemu do zajęć dydaktycznych w szkole, ale przede wszystkim im więcej będzie w naszym życiu wirtualnego świata, tym szkoła musi być bardziej osadzona w świecie realnym i uczyć dzieci kultury życia codziennego, strategii przeżycia i własnego rozwoju.

Nie wolno w żadnej mierze odejść od istoty szkoły jako środowiska kultury wysokiej, troski o ponadczasowe wartości cywilizacji, własnego Narodu. W tym przypadku konieczne jest zachowanie sztuki obcowania z ludźmi i dobrami kultury, a więc także ze sztuką, historią, literaturą, religią, polityką, filozofią. E-podręczniki mogą uczynić dostęp do tych kanonów i jakość prezentacji bardziej atrakcyjnymi, ale i tak musi tu być komentatorem, moderatorem treści i obrazów nauczyciel.

Co ze szkołami, których nie będzie stać na zakup odpowiednich sprzętów dla uczniów? Co z uczniami, którzy nie mają dostępu do tabletów i komputerów w domu?

- Powinniśmy powrócić do modelu szkoły otwartej, szkoły środowiskowej, a więc w pełni umożliwiającej dostęp do sieci szczególnie tym dzieciom, które nie mają kontaktu w domu z internetem. To dla nich powinny być otwarte, dostępne w szkole po zajęciach lekcyjnych pracownie czy punkty informatyczne, by mogły z nich swobodnie korzystać (przy zabezpieczeniach co do niepożądanych treści). Organ prowadzący szkołę powinien poszerzać dostęp do infrastruktury szkolnej właśnie dla tych środowisk, które są z różnych powodów wykluczane społecznie i informacyjnie. Na tym powinna polegać właściwa polityka wyrównywania szans edukacyjnych. Dzieci dojeżdżające do szkół powinny mieć prawo dostępu w siedzibach władz lokalnych (gminy, u wójta) do internetu i możliwości drukowania koniecznych do odrabiania lekcji materiałów. Szkoła musi być jak najbliżej każdego dziecka, bo takie jest jego konstytucyjne prawo do nieodpłatnej edukacji.

Nauczyciele już teraz zwracają uwagę, że w szkołach brakuje wyposażenia, nie mówiąc już o komputerze dla każdego ucznia podczas zajęć…

- Szkoła to nie tylko budynek, ale proces zorganizowanego i zabezpieczonego przez władze środowiska uczenia się. Zbliżają się wybory samorządowe i obywatele, mieszkańcy powinni upomnieć się o prawa ich dzieci do rozwoju. Oczywiście  najkorzystniej byłoby zakupić tablet z dostępem do bezprzewodowego internetu dla dzieci ze środowisk pozbawionych kapitału. Warto poszukiwać wśród lokalnej społeczności sponsorów, którzy niejako edukacyjnie adaptowaliby dzieci, pokrywając im comiesięczny koszt abonamentu. Sam w taki sposób sponsoruję młodych ludzi. Powinniśmy dzielić się nie tylko chlebem, nie tylko okazjonalnie w okresach świątecznych z ubogimi, ale także dostępem do kultury i jej źródeł w internecie. Nikt nie powinien zwalniać z tego procesu rządzących, ale wprost przeciwnie – skutecznie egzekwować od nich dostęp wszystkich dzieci do tego typu źródeł.

Dziękuję za rozmowę.

Izabela Borańska-Chmielewska

NaszDziennik.pl