Pod patronatem „Naszego Dziennika”
Relacja Leszka Rysaka z XI Rajdu Motocyklowego „Ojców Naszych Starym Szlakiem”
3 lipca 2014 r.
Po „sprawnym” przekroczeniu granicy wyruszamy na szczególną trasę.
Pragniemy dzisiaj w szczególny sposób oddać hołd żołnierzom Armii Krajowej na Grodzieńszczyźnie. Złożymy kwiaty i zapalimy znicze na kilku (niestety ograniczenia czasowe, a chciałoby się dotrzeć do wszystkich…) grobach poległych w walce o niepodległość Ojczyzny.
Jedziemy z naszymi bohaterami mieszkającymi na Ziemi, której bronili, w 70. rocznicę operacji „Ostra Brama”. Zaczęliśmy w Stryjówce przy zbiorowej mogile 32 partyzantów, żołnierzy VIII Uderzeniowego Batalionu Kadrowego. Żołnierze tego oddziału to członkowie warszawskiej organizacji konspiracyjnej Konfederacja Narodu oraz żołnierze Armii Krajowej z Podlasia (głównie z okolic Białegostoku i Sokółki) – włączeni do UBK z powodu zagrożenia dekonspiracją na swoim terenie.
Podczas przemarszu z Białostocczyzny na Nowogródczyznę 20 IX 1943 r. zostali tutaj – wskutek donosu - otoczeni przez Niemców. Następny przystanek w Jewłaszach. To tutaj, podczas ataku na posterunek niemiecki, 16 czerwca 1944 r. zginął mjr Jan Piwnik „Ponury”, cichociemny, twórca i dowódca zgrupowań partyzanckich AK „Ponury” w Górach Świętokrzyskich. Według relacji świadków „Ponury”, gdy pod ogniem niemieckich cekaemów załamało się natarcie polskiej tyraliery, rzucił granat i poderwał do ataku dwa plutony.
Po krótkiej walce Niemcy poddali się. W czasie ich rozbrajania z pobliskiego bunkra rozległa się nagle seria z peemu – śmiertelnie postrzelony „Ponury” upadł. Umierając, wyszeptał pożegnania dla rodziców i żony i skonał ze słowami: I pozdrówcie Góry Świętokrzyskie… (za: Cezary Chlebowski, „Pozdrówcie Góry Świętokrzyskie”). Byliśmy również na grobach w Wiewiórce, na kwaterze żołnierzy „Ponurego” poległych pod Jewłaszami – szczątki mjr. „Ponurego” zostały przeniesione w Góry Świętokrzyskie i w czerwcu 1988 r. pochowane w krypcie klasztoru cystersów w Wąchocku. W Niecieczy złożyliśmy wizytę w kwaterze żołnierzy z IV batalionu 77 Pułku Piechoty AK ppor. Czesława Zajączkowskiego „Ragnera”.
Pierwsi żołnierze byli tutaj chowani od czerwca 1943 r. (pierwszy: sierż. Władysław Miszczuk „Ojciec”, poległy w bitwie z partyzantką sowiecką pod Pacukami). Na tablicy z Krzyżem Virtuti Militari umieszczonej na pomniku czytamy: „ŻOŁNIERZOM IV BATALIONU 77 PUŁKU PIECHOTY ARMII KRAJOWEJ POLEGŁYM W WALKACH ZA POLSKĘ NA ZIEMI NOWOGRÓDZKIEJ 1941–45”. Sam „Ragner”, nazywany przez sowietów „Czortem w okularach”, zginął 3 grudnia 1944 r. w walce z Grupą Operacyjną Wojsk Wewnętrznych NKWD pod Jeremiczami.
Siły sowieckie liczyły 1410 osób i 3 czołgi, otoczyły niespełna 30-osobowy oddział „Ragnera” trzema pierścieniami obławy. Oddział przebił się z okrążenia, tracąc 7 żołnierzy, wśród nich „Ragnera” i jego młodszego brata Leona Zajączkowskiego „Drzewicę”. Miejsce ukrycia ich ciał jest do dzisiaj nieznane, stąd upamiętnić ich mogliśmy jedynie w miejscu śmierci. 7 grudnia 2013 r. został tutaj postawiony kamień z tablicą, dzisiaj został poświęcony krzyż.
Dotarliśmy również do miejsca śmierci ppor. Anatola Radziwonika „Olecha” , w Raczkowszczyźnie. Zginął 12 maja 1949 r., przebijając się przez kolejną obławę GO NKWD. Śmierć „Olecha”, nazywanego przez sowietów „Nieułowimyj Olech” (Nieuchwytny Olech) położyła kres zorganizowanemu polskiemu oporowi przeciw sowietom na terenie dzisiejszego obwodu grodzieńskiego na Białorusi, jednak walka zbrojna na tym terenie była kontynuowana przez grupy, a nawet pojedynczo, przez „ostatnich leśnych” do połowy lat pięćdziesiątych. Podkreślmy, że oddział ppor. Anatola Radziwonika „Olecha”, był największym, najsilniejszym i jednym z najdłużej walczących antysowieckich oddziałów partyzanckich na Kresach, a w latach 1944–1949 faktycznie uniemożliwiał przeprowadzenie kolektywizacji wsi w północno-wschodniej części Grodzieńszczyzny.
Uczestniczyliśmy w poświęceniu krzyża, już drugiego (w 2013 r. w Raczkowszczyźnie ustawiono krzyż upamiętniający „Olecha”, ale po miesiącu został wyrąbany przez „nieznanych sprawców”, a inicjatorzy jego postawienia zostali „ukarani” przez władze Białorusi; 7 grudnia 2013 r., podobnie jak w Jeremiczach, postawiono kamień z tablicą – jeszcze jest). Na naszej trasie nie mogliśmy ominąć Surkont, a dokładnie cmentarza żołnierzy i oficerów Nowogródzkiego Okregu AK poległych w walce z NKWD w sierpniu 1944 r. (w Poddubiczach 19.8.1944 r. i pod Surkontami 21.8.1944 r.). Tutaj pochowany jest ppłk. dypl. Maciej Kalenkiewicz „Kotwicz”, cichociemny, ostatni komendant Nowogródzkiego Okręgu Wojskowego, a przede wszystkim autor operacji „Ostra Brama”.
Następny punkt to Raduń, miejsce pochowania w 2001 r. szczątków żołnierzy AK z oddziału Franciszka Weramowicza „Kuny”, podstępnie zamordowanych 12 marca 1945 r. w Piaskowcach przez Grupę Operacyjną NKWD. Według relacji świadków ciała 22 zabitych nożami, siekierami i z broni palnej przywieziono do Radunia, gdzie dwa dni leżały na ulicy, a następnie ukryto je w dole śmierci na terenie byłej strzelnicy. W Naczy odwiedziliśmy kwaterę żołnierzy z II batalionu 77. Pułku Piechoty AK dowodzonego przez legendarnego por. Jana Borysewicza „Krysię”. Przypomnijmy tutaj, że por. „Krysia” zginął 22 stycznia 1945 r. pod Kowalikami, a w rozkazie p.o. komendanta Nowogródzkiego Okregu AK możemy przeczytać: „Wiernym był synem Ziemi Kresowej, wyrósł z niej i Życie swoje jej oddał. Nauczył swoim przykładem setki, tysiące synów Ziemi Kresowej kochać swoje strony ojczyste, swój lud, prawdę życia i sprawiedliwość…”
Dzień zakończyliśmy uroczyście wieczornym ogniskiem w Osowie przy rozmowach i piosenkach Kaczmarskiego. Dzień niesamowity – pełen łez, wzruszeń i spotkań, wszędzie czekali Polacy. Jutro wyruszamy do Budsławia.

