logo
logo

Zdjęcie: Leszek Rysak / Inne

Na szlaku ojców

Niedziela, 6 lipca 2014 (13:48)

 

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

 

Relacja Leszka Rysaka z drugiego i trzeciego dnia XI Rajdu Motocyklowego „Ojców Naszych Starym Szlakiem”

 

4 lipca 2014 r.

Jesteśmy w Budsławiu. Radosne powitanie z pielgrzymami, ale przede wszystkim udajemy się do sanktuarium Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Już 500 lat temu osadzeni tutaj zostali Bracia Mniejsi Bernardyni z Wilna. Król Aleksander Jagiellończyk w 1504 roku nadał im 6000 mórg lasu, które leżały między rzekami Serweczem (dopływ Wilii), Terekiem i Zują, w  historycznym powiecie oszmiańskim na Wileńszczyźnie. Dzisiaj odniesieniem w podróży jest Mińsk – Budsław leży ok. 150 km od niego na północ.

Zakonnicy początkowo zbudowali tam dla siebie prowizoryczne szałasy zwane „budami” wraz z tymczasową kaplicą. Pracowali w lesie przy wyrębie drewna i spławianiu go do wileńskiego klasztoru, prowadząc pustelniczy tryb życia. Po objawieniu się im Matki Bożej, co następnie spotkało się z szerokim rozgłosem w całej okolicy, bernardyńska pustelnia stała się miejscem pielgrzymek. Trzeba było dla nich zbudować większą kaplicę. W głównym ołtarzu umieszczono obraz Nawiedzenia NMP, przywieziony z kościoła Bernardynów w Wilnie, od którego kaplica wzięła swoje wezwanie. Samo miejsce zaczęto również nazywać Budą.

Ksiądz Eleuteriusz Zielejewicz w książce pt. „Zwierzyniec na ziemi niebieski...”, wydanej w Wilnie w 1650 r., napisał: „Jeśli się co powie o położeniu (początku) i nazwisku miejsca Budzkiego i Puszczy, w której jest cudowny obraz Przenajświętszej Bogarodzicy zawsze Panny, w kościele OO. Bernardynów w tejże Puszczy mieszkających, do ludzkiej wiadomości podawać za słuszną rzecz rozumiałem dla jaśniejszego rzeczy rozeznania każdego uświadomić. Iż ta Puszcza dwojakim sposobem jest od Boga na Jego chwałę poświęcona. Naprzód iż miejsce samo, do którego cudownym sposobem od Boga obrane i łaskami Jego uprzywilejowane, a potem względem obrazu cudownego, za którego przybyciem hojniejszymi dobrodziejstwy i łaskami Jego Boskimi opływać poczęło. Które miejsce lubo przylegle pospólstwo w wielkim miało nabożeństwie tak dlatego, że sami oczywistymi świadkami cudownego Jego początku i obrania zostawali, jako też że wiele w swych chorobach i potrzebach ratunków Boskich znacznych na tym miejscu doznawali”.

Napływ pielgrzymów spowodował budowę nowej, okazałej świątyni, do czego przystąpiono w roku 1613. Fundatorem kościoła był Janusz Kiszka, hetman wielki litewski i wojewoda połocki, część kosztów wzniesienia świątyni poniósł także Mikołaj Isajkowski, łowczy wielki litewski. W głównym ołtarzu umieszczono obraz Madonny pochodzący z kaplicy pałacowej wojewody wileńskiego Jana Paca, który otrzymał ów obraz w 1598 r. od Papieża Klemensa VIII po porzuceniu kalwinizmu i powrocie do Kościoła katolickiego (obraz po śmierci Paca przekazał były kapelan wojewody Izaak Sołokaj, ówczesny wikariusz w pobliskim Dołhinowie). Obraz od razu zasłynął z wypraszanych przed nim łask. W zeszłym roku obchodziliśmy 400-lecie przybycia Cudownego Obrazu Matki Bożej Budsławskiej.

W 1791 r. Papież Pius VI nadał Budsławowi odpust zupełny dla wiernych biorących udział w obchodach głównego święta, tj. Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny (2 lipca) oraz Jej Wniebowzięcia (15 sierpnia). Jednak sanktuarium było nawiedzane przez pielgrzymów codziennie, nie tylko z okazji głównych uroczystości. Taki stan rzeczy trwał nieprzerwanie do II wojny światowej. Po wojnie Sowieci zabronili publicznie wędrować do Budsławia, a miejscowe władze zamykały kościół, nie dając pielgrzymom dojść do świątyni. Mimo to ludzie przybywali. Modlono się przed kościołem, kapłani ukradkiem spowiadali w niszach kościelnych i ogrodzie, a wierni pilnowali przed milicją. W dobie antyreligijnego terroru sanktuarium pozostało żywym ogniskiem wiary, do którego w poszukiwaniu Boga ściągali ludzie nawet z bardzo dalekich stron.

Pierwsze oficjalne pielgrzymki do Budsławia powróciły w 1992 r. Na 2 lipca mieszkańcy wsi (dawniej to było miasteczko) porządkują swoje obejścia, malują ogrodzenia i przyjmują, czym mogą. Przenajświętsza Matko Syna, obrono nasza jedyna. Do ciebie się uciekamy! Tyś obrała miejsce w Budzie, byś cieszyła nędzne ludzie. Nazwa Budsław pojawiła się po raz pierwszy, nota bene obok starej nazwy Buda, 7 września 1783 r. w dokumencie konsekracyjnym „nowego” kościoła. Świątynia jest wielka, należy do największych, jakie wzniesiono na całym obszarze Rzeczypospolitej. Sama fasada, ujęta dwiema czterokondygnacyjnymi wieżami, mierzy prawie 50 m szerokości, długość kościoła wynosi 62 m, szerokość transeptu – 39 m, a szerokość korpusu – 31,2 m. Zbudowany jest na planie krzyża, trzynawowy, z transeptem nieznacznie występującym przed ściany boczne. Na skrzyżowaniu z nawą główną wznosi się pozbawiona okien kopuła „ślepa”. Drzwi w północnej ścianie prezbiterium prowadzą do tzw. starego kościoła – obecnie kaplicy św. Barbary. Skali budowli nie są w stanie oddać zdjęcia.

Na przybywających tutaj widok olbrzymiej świątyni, z daleka już widocznej na równinnym terenie, sprawia wrażenie wręcz niewyobrażalne. Spotykamy przyjaciół  pielgrzymów, z którymi widzimy się kolejny raz, dołączyli kolejni nasi koledzy – motocykliści. Niesamowita atmosfera radosnego spotkania w gościnie u Pani z „białoruskiej Częstochowy”. Rozbijamy namioty, cały czas powitania i pozdrowienia. Przygotowujemy się do uroczystości. Wieczorem procesja ze świecami wokół głównego placu dawnego miasteczka i Msza św. w sanktuarium.

5 lipca 2014 r.

Uczestniczymy w uroczystościach w Budsławiu. Wczorajsze wieczorne, a właściwie nocne, procesja i Msza św. pozostają głęboko w sercu. Do sanktuarium przybyło wielu pielgrzymów z Białorusi, Polski, Litwy. Spotkania, rozmowy, dzielenie się radością wizyty u Matki Bożej Budłsawskiej stwarza niezapomnianą atmosferę. Nie przyjechaliśmy tutaj po raz pierwszy, ale może właśnie dlatego tak mocno ją odbieramy. O godz. 11.00 Eucharystia. Tysiące pielgrzymów. Modlitwa. Skupienie. Zawierzenie.

Po uroczystościach w Budsławiu jedziemy do Bogdanowa. Czeka nas dzisiaj jeszcze trochę pracy. Po prostu pomożemy naszym przyjaciołom w pracach gospodarskich. Po rozstawieniu namiotów i rozpakowaniu motocykli tradycyjna mała przejażdżka z dziećmi na motocyklach. Wieczorem ognisko, wspólne śpiewanie. Jutro niedziela, zatem trochę mniej jazdy, co nie oznacza, że mniej wrażeń…

Leszek Rysak

NaszDziennik.pl