logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Sekcje na niby

Środa, 23 lipca 2014 (02:00)

„Nasz Dziennik” ujawnia:  Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie fałszowania przez rosyjskich lekarzy dokumentacji medycznej ofiar katastrofy smoleńskiej.

Od 2 lipca prokuratura prowadzi postępowanie w sprawie poświadczenia nieprawdy w dokumentach mających znaczenie prawne w okresie od 11 kwietnia do 17 maja 2010 r. w Moskwie przez biegłych medyków sądowych. – Chodzi o stwierdzenie w dokumentach medycznych zmian pourazowych i cech identyfikacyjnych, które nie istniały, oraz niepisanie istniejących zmian pourazowych i cech identyfikacyjnych, tj. o czyn 271 par. 1 kodeksu karnego – mówi prokurator Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. – W tej chwili prokurator prowadzący śledztwo jest na urlopie, nie wiadomo, co zamierza – zaznacza.

– To jest najwyższa pora, to jest bardzo słuszny ruch, jest to wręcz konieczne, żeby takie postępowanie z urzędu zostało wszczęte i przeprowadzone – podkreśla mecenas Małgorzata Wassermann, córka posła PiS Zbigniewa Wassermanna, który zginął w katastrofie rządowego samolotu Tu-154 M. – Szkoda, że tak długo to wszystko trwa – dodaje. Mecenas Wassermann od dłuższego czasu wielokrotnie podkreślała wraz z innymi członkami rodzin ofiar katastrofy, iż rosyjska dokumentacja medyczna zawiera ewidentne błędy, a wręcz fałszerstwa. Jednak prokuratura wojskowa prowadząca główne śledztwo smoleńskie dopiero teraz zdecydowała się przekazać odpowiednie materiały do prokuratury cywilnej celem wszczęcia śledztwa. – W dniu 26 maja 2014 r. Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie wydała postanowienie o wyłączeniu do odrębnego postępowania materiałów dotyczących podejrzenia popełnienia przestępstw polegających na poświadczeniu nieprawdy w dokumentach co do okoliczności mających znaczenie prawne przez biegłych z zakresu medycyny sądowej w Moskwie w kwietniu i maju 2010 r. oraz znieważeniu zwłok ustalonych ofiar katastrofy samolotu Tu-154M nr 101 w kwietniu 2010 r. przez osoby uczestniczące w sekcjach zwłok i zabezpieczeniu zwłok po sekcjach – komunikuje nam kpt. Marcin Maksjan z Naczelnej Prokuratury Wojskowej.

– Chciałoby się powiedzieć, że nareszcie coś drgnęło, bo to dotyczy konkretnie bezczeszczenia ciał, tak jest zatytułowane, fałszowania dokumentacji medycznej. To, co my przeżywamy od kilku lat – a związane było z konfrontacją tego, co pisali Rosjanie, z tym, co widzieliśmy w rzeczywistości, a także ekshumacjami, powtórnymi sekcjami, omyłkami – nareszcie znalazło chociaż cień odpowiedzialności i jest wszczęte śledztwo w tej sprawie – komentuje decyzję prokuratury Andrzej Melak, brat Stefana Melaka, przewodniczącego Komitetu Katyńskiego, który także zginął 10 kwietnia 2010 roku. Od kilku lat Andrzej Melak zwraca uwagę na przekłamania w dokumentacji medycznej dotyczącej jego brata.

– Chcielibyśmy, żeby to było taką furtką, która otworzy nam szersze pole dla zbadania wszelkich kłamstw, fałszerstw, jakie w tym śledztwie były poczynane i nam wszystkim pokazywane. Mam nadzieję, że to jest pierwszy krok, za którym pójdą następne – mówi Melak. I podkreśla, że nie można nad tą sprawą przejść do porządku dziennego. – Były fałszowane świadectwa medyczne, były bezczeszczone ciała naszych bliskich. Do tej pory, jak w moim wypadku, prokuratura nie raczyła pozytywnie odpowiedzieć na potrzebę ekshumacji – dodaje Andrzej Melak.

Jednak rodziny ofiar obawiają się o dalsze losy śledztwa dotyczącego postępowania rosyjskich lekarzy. – Inna rzecz, że doświadczenia z prokuraturą cywilną w Warszawie, jeżeli chodzi o Smoleńsk, są mało obiecujące. Zobaczymy, czy w tym przypadku będzie inaczej – zwraca uwagę Małgorzata Wassermann. Chodzi o umorzenia kilku śledztw, m.in. wątku dotyczącego organizacji lotu do Smoleńska przez kancelarię premiera Donalda Tuska. – Tu jest sprawa wysoce ewidentna. Gdyby prokuratura nie dopatrzyła się w tym przypadku podstaw do skierowania aktu oskarżenia, byłabym wysoce zdziwiona – podkreśla pani mecenas. Zaznacza, że inna jest kwestia, czy faktycznie „uda się dotrzeć do tych ludzi”, do rosyjskich lekarzy, którzy wystawiali nieprawdziwe dokumenty medyczne dotyczące rodzin ofiar.

Małgorzata Wassermann wyliczała, że Rosjanie w dokumentacji sekcyjnej jej ojca pominęli kilkadziesiąt charakterystycznych elementów, jak znaki szczególne po przebytych chorobach. Nie zgadzał się podany kolor oczu zmarłego i jego wzrost. Zwracała uwagę, że ciało jej ojca nie zostało umyte ani przed badaniami sekcyjnymi, ani po nich, nie dokonano też zaszyć. Andrzej Melak akcentował, że w dokumentacji jego brata podano m.in., że mężczyzna miał 195 cm wzrostu, gdy w rzeczywistości mierzył tylko 172 centymetry. Również członkowie rodzin innych ofiar tragedii podawali swoje zastrzeżenia do dokumentacji medycznej, jaką im przekazano.

Ich zastrzeżenia potwierdziły się podczas ekshumacji kilku osób, które zginęły 10 kwietnia 2010 roku razem z prezydentem Lechem Kaczyńskim, bo opis wykonany przez rosyjskich medyków sądowych nie pokrywał się ze stanem stwierdzonym po otwarciu trumien. Najbardziej drastyczne były przypadki pomylenia przez Rosjan ciał kilku ofiar: Anny Walentynowicz, założycielki „Solidarności”, i Teresy Walewskiej-Przyjałkowskiej, wiceprezes fundacji Golgota Wschodu, oraz ks. Zdzisława Króla, kapelana Rodzin Katyńskich, i ks. prof. Ryszarda Rumianka, rektora Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Pomyłki odkryto podczas ich ekshumacji w 2012 roku. Wcześniej rodziny wielokrotnie zgłaszały swoje wątpliwości dotyczące pochówków, opierając się na dokumentacji medycznej, jaką krewni otrzymali z Moskwy.

Błędy w opisach ciał nie były jedynymi czynami przestępczymi, jakich dopuszczono się w Moskwie. Rodziny mówią bowiem także o bezczeszczeniu zwłok. Podczas sekcji ekshumowanych osób nasi patomorfolodzy stwierdzili m.in. przypadki znalezienia w jamie brzusznej gumowej rękawicy, gazików i innych śmieci pochodzących ze stołu sekcyjnego. Zmarli nie byli też pochowani w ubraniach, jakie rodziny dostarczyły do Moskwy, ale brudne i nagie ciała wrzucano do plastikowych worków lub owijano w czarną folię, a ubrania kładziono na wierzchu.

W ramach śledztwa prokuratorzy będą musieli wystąpić do Rosji o pomoc prawną w kwestii przesłuchania osób, które dokonywały w Moskwie autopsji ofiar katastrofy Tu-154M.

Zenon Baranowski

Aktualizacja 23 lipca 2014 (09:35)

Nasz Dziennik