Budowa nowego systemu obrony powietrznej powinna uwzględniać interesy polskich firm zbrojeniowych – przekonują przedstawiciele Polskiego Lobby Przemysłowego. Ich zdaniem, zarówno prawo, jak i zachodni oferenci nie dają takich gwarancji.
Polskie Lobby Przemysłowe wspiera działania Konsorcjum OPL, które tworzą polskie firmy mogące uczestniczyć w programie budowy polskiej tarczy (to 10 polskich przedsiębiorstw i jednostek badawczo-rozwojowych). Obie strony uważają, że budowa systemu obrony powietrznej powinna się odbyć z uwzględnieniem „najgłębszej polonizacji”, co oznacza szeroką kooperację zachodniego oferenta z krajowymi firmami zbrojeniowymi. Zdaniem ekspertów PLP, Konsorcjum OPL posiada niezbędny potencjał, by wejść w zaawansowaną kooperację z zachodnim producentem. Chodzi oczywiście o dostęp do najnowocześniejszych technologii, ale również o to, aby wielkie pieniądze wydane na modernizację tarczy antyrakietowej pozostały w Polsce. – Poza zwiększeniem możliwości obronnych jest to wyjątkowa szansa na modernizację przemysłu, a także uzyskanie dostępu do technologii podwójnego zastosowania nie tylko w dziedzinie wojskowości, ale także dla celów cywilnych – podkreśla Paweł Soroka z PLP. – Te środki powinny zostać wykorzystane nie tylko na zakup sprzętu, ale również na rozwój kraju – dodaje.
Wykorzystać offset
Jak wiadomo, zakończony został etap tzw. dialogu technicznego do pozyskania zestawów rakietowych średniego zasięgu Wisła. Zdaniem Inspektoratu Uzbrojenia MON, zakup zestawów powinien m.in. uwzględniać największy możliwy udział polskiego przemysłu obronnego w produkcji, serwisowaniu i jego dalszej modernizacji. W grę wchodzą obecnie dwie firmy: francuskie konsorcjum EUROSAM skupiające francuskie firmy Thales i MBDA oraz amerykański Raytheon. Pierwsi oferują rakiety Aster 30, drudzy zestawy Patriot.
W ocenie PLP, firmy te jednak nie gwarantują spełnienia wspomnianego kryterium uwzględniającego udział polskich firm zbrojeniowych w tym przedsięwzięciu. Nie gwarantuje tego również MON i przepisy prawne. Pułkownik Marian Wojciechowski, były dowódca Wojsk Obrony Przeciwlotniczej Dowództwa Wojsk Lądowych, uważa, że nie ma pewności, czy zobowiązania offsetowe będą realizowane. – Czy docelowo stopień „polonizacji” elementów tarczy będzie się zmieniał na korzyść naszej produkcji przez 30-50 lat lub czy tylko będziemy partycypowali w produkcji, która zakończy się po kilku latach – mówił Wojciechowski.
Polska obecnie potrzebuje około 8 baterii rakiet średniego zasięgu dla systemu Wisła oraz 19 baterii rakiet krótkiego zasięgu dla systemu Narew. Ich modernizacja ma przede wszystkim wzmocnić suwerenność i zdolności obronne Polski, ale też bardziej zintegrować nas z sojusznikami w NATO. „Wszystkie konflikty końca XX i początku XXI wieku rozpoczynały się uderzeniem sił powietrznych. I te właśnie realne zagrożenia z powietrza wymuszają zbudowanie takiego systemu obrony powietrznej Polski” – czytamy w uzasadnieniu do stanowiska Polskiego Lobby Przemysłowego w sprawie udziału polskiego przemysłu obronnego i jego zaplecza badawczo-rozwojowego w realizacji programu budowy nowego systemu obrony powietrznej „Tarcza Polski”.
Obrona powietrzna jest kluczowa
Jak wskazują przedstawiciele zbrojeniówki, program modernizacji obrony powietrznej jest jedynym wśród wszystkich pozostałych programów modernizacyjnych wpływającym bezpośrednio na bezpieczeństwo państwa, a nie tylko na poprawę zdolności bojowych wojsk obrony powietrznej. – Irak, Afganistan, operacje na Bałkanach i ostatnie wydarzenia na Ukrainie dowodzą, że kluczową sprawą jest atak i obrona powietrzna. Że konieczna jest obrona infrastruktury krytycznej państwa – mówili eksperci PLP. Dobrze sporządzona umowa z zagranicznym kontrahentem dałaby Polsce także dodatkowe miejsca pracy w okresie 10 lat realizacji programu, a armii łatwą dostępność do serwisu czy łatwość dokonywania modernizacji i wprowadzania nowych funkcji. Jak się okazuje, jedno miejsce pracy w przemyśle obronnym generuje około 4,5 miejsca pracy w sektorze z nim kooperującym.
Zdaniem polskich producentów, nasz przemysł obronny posiada liczący się dorobek przede wszystkim w zaprojektowaniu i produkcji przeciwlotniczych zestawów rakietowych i artyleryjskich bliskiego zasięgu VSHORAD (Very Short Range Air Defense). Są to zestawy przeciwlotniczej osłony bezpośredniej, których produkcja jest w toku. Spełniają one wymagania współczesnego pola walki. Według PLP, w obecnej sytuacji geopolitycznej sprzęt VSHORAD powinien być produkowany na dużo większą niż dotąd skalę, co umożliwiłoby zwiększenie tempa jego rotacji w pododdziałach przeciwlotniczych i dostarczenie im nowych zdolności bojowych.
Tłem dla konieczności modernizacji systemu obrony powietrznej są oczywiście wydarzenia na Ukrainie. Eksperci PLP podkreślają, że w ostatnich latach obserwujemy szybką militaryzację Federacji Rosyjskiej i Białorusi. Wydatki zbrojeniowe w Rosji wzrosły dwukrotnie, wyniosły za 2013 rok ponad 85 mld dolarów i były wyższe od wydatków Niemiec o 40 mld dolarów. W najbliższej dekadzie Moskwa chce wydać na zbrojenia ponad 700 mld dolarów (do tego dochodzą wydatki na bieżące utrzymanie wojska). Prezydent Władimir Putin deklarował, że do 2020 roku tylko potencjał Sił Powietrznych wzrośnie o 1000 śmigłowców i 600 samolotów najnowszej generacji. W obwodzie kaliningradzkim zgromadzono znaczne siły lotnicze, morsko-desantowe i lądowe, a planuje się rozmieścić taktyczne rakiety balistyczne Iskander, których zasięg praktycznie obejmuje prawie cały obszar Polski. A stan polskiej obrony powietrznej jest coraz gorszy: wycofywane są stare zestawy rakietowe jeszcze z lat siedemdziesiątych, w większości postradzieckie, a nie ma nowego sprzętu. Dlatego ilość brygad obrony powietrznej zredukowana została z czterech do jednej, a pułków rakiet przeciwlotniczych z sześciu do trzech. Jednak największym problemem jest brak zdolności do zwalczania pocisków balistycznych i manewrujących.

