logo
logo

Zdjęcie: Marek Zygmunt/ Nasz Dziennik

Słudzy życia, a nie śmierci

Wtorek, 29 lipca 2014 (02:03)

 Z dr. Januszem Chudybą, sygnatariuszem Deklaracji Wiary, właścicielem Przychodni „Chumed” w Warcie Bolesławieckiej, członkiem Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy, rozmawia Marek Zygmunt

Dlaczego podpisał się Pan pod Deklaracją Wiary?

– Uczyniłem to bez najmniejszego wahania. Serdecznie dziękuję prof. Wandzie Półtawskiej za tę inicjatywę jako wyraz wdzięczności za św. Jana Pawła II oraz solidarności z jego nauczaniem. Jesteśmy świadkami walki cywilizacji – ścierają się obozy życia, prawdy, dobra i piękna z obozem zła, śmierci, deprawacji moralnej, zniszczenia. Jednym z pól bitewnych tej bezwzględnej batalii jest walka z etosem lekarza jako sługi życia i zdrowia człowieka – chorego, słabego, bezbronnego. Ci, którzy chcą zabijać bezbronne dzieci i słabych starców, mają w tym swój cel – doskonały interes, w tym między innymi owo słynne „kręcenie lodów” na służbie zdrowia. Lekarze mają być w tym procederze narzędziem katowskim. Z tą jednak różnicą, że kat zabija skazanych za określone winy, natomiast lekarze mają zabijać bezbronnych, nieuleczalnie chorych i cierpiących ludzi dla interesu określonej grupy biznesu zagłady.

Wcześniej czy później każdemu z nas zabraknie zdrowia i ulegniemy chorobie. Co się z nami stanie, gdy zabraknie lekarzy sumienia?

– Pytamy tych, którzy krytykują lekarzy obrońców życia i zdrowia ludzkiego, lekarzy sumienia, używających najlepszej wiedzy, godziwych środków i metod: czy zawierzyliby życie i zdrowie własne i najbliższych lekarzowi, który podpisuje klauzulę niewiary i przy najbliższej sposobności dokona aborcji lub eutanazji? A może jednak wybierze lekarza, który nie podporządkuje się niegodziwemu prawu stanowionemu, pozwalającemu zabić w ramach tzw. procedury medycznej i w majestacie obowiązującego prawa. Lekarz zawsze pozostanie w świadomości ludzkiej jako ten, który przynosi ulgę w cierpieniu i ratuje życie, bo takie jest jego powołanie i zadanie.

Uderzenie w prof. Bogdana Chazana, lekarza o wielkim autorytecie, znanego z szacunku dla życia ludzkiego, stanowi ostrzeżenie, by lekarze nie kierowali się w swojej pracy sumieniem?

– Oczywiście, że tak. Mamy być bezwolną, bezmyślną i bez sumienia masą wyrobników. Bez sumienia może być tylko bestia. Jeśli nie wykonamy gestu solidarności i poparcia dla profesora Chazana oraz kategorycznego sprzeciwu wobec tyranii rządu, to staniemy się współudziałowcami zbiorowej zbrodni popełnionej w „majestacie prawa”. Wierzę, że środowisko lekarskie czynnie przeciwstawi się temu barbarzyństwu. Nagonka na tego rodzaju fachowca i tak wielkiej miary specjalistę i człowieka musi oznaczać coś więcej niż tylko atak z powodu podpisania przez niego Deklaracji Wiary. Całe środowisko dobrze zarabiające na in vitro oraz proaborcyjne wpadło we wściekłość, że oto wyszła na jaw prawda o tym, jak nieskuteczne, a jednocześnie jak bardzo intratne dla określonych środowisk jest zapłodnienie pozaustrojowe in vitro.

Media przemilczały fakt, że chore dziecko zostało poczęte metodą in vitro. Przekazywały skrajnie zmanipulowany obraz – z jednej strony zawiedzeni, zrozpaczeni rodzice, a z drugiej „nieludzki” lekarz.

– Cała sprawa zbiegła się akurat z obradami w Sejmie na temat dopłacania z naszych podatków do procedury in vitro w ramach NFZ. Na zabiegi wydano ponad 72 mln złotych, przy tym zaklasyfikowano do tej procedury 8,6 tys. par, a uzyskano 2,5 tys. ciąż, z których urodziło się zaledwie 214 dzieci – reszta nie przeżyła. Owe 2,5 tys. ciąż pociąga za sobą co najmniej 8 zarodków na każdą ciążę „do wyrzucenia”, co daje ok 20 tys. osób zabitych. Rodzi się przy tym tylko 214 dzieci, które – jak podają wyniki badań – są obarczone wadami zdrowotnymi. Zatem łatwo wyliczyć – skuteczność metody zapłodnienia pozaustrojowego to niespełna 1 procent. Jest to wynik szokujący. Poza tym Ministerstwu Zdrowia zniknęło gdzieś 450 aborcji dokonanych „zgodnie” z prawem. Pan profesor Chazan, człowiek, który ujawnił tę prawdę, jest wrogiem numer jeden dla lobby proaborcyjnego.

Uczestnicy nagonki na profesora kreują jako pozytywnych bohaterów rodziców chorego dziecka.

– Zrozumiałe jest wielkie cierpienie małżeństwa bezdzietnego, które otrzymuje „nowoczesną propozycję” od biznesu in vitro zaradzenia problemowi – zapłodnienie in vitro. Czy ktoś ich poinformował o technice zapłodnienia pozaustrojowego obarczonej bardzo dużym ryzykiem poczęcia dziecka z licznymi wadami wrodzonymi? Jedyna propozycja, jaka pada ze strony biznesu in vitro, to zabić chore nieuleczalnie dziecko jako „wybrakowany produkt technologii” dokonywanej w laboratoriach przez tzw. selekcjonera-inseminatora. Przez zabicie dziecka z wadami ukrywa się wielką wadliwość techniki in vitro działającej wbrew naturze i miłości i prokreacji ludzkiej. Niegodziwość procederu zapłodnienia pozaustrojowego widać bardzo dokładnie – chodzi tu o pieniądze, a nie o dobro małżeństwa i rodziny. To nie jest metoda leczenia – bezpłodność nadal istnieje. W sytuacji problemu i choroby osoby te zostają osamotnione.

Przy okazji lobby aborcyjne sięga po wyświechtane frazesy o „katolickich fundamentalistach”. A przecież przysługujące każdemu człowiekowi prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci zakorzenione jest w prawie naturalnym niezależnym od prawa konfesyjnego.

– Hipokrates – lekarz i poganin, nieznający religii objawionej, stworzył ramy postępowania moralnego dla lekarzy. Kończąc akademię medyczną, składamy przysięgę Hipokratesa, gdzie jednoznacznie stajemy po stronie życia, ślubując, że „nie podamy pacjentowi trucizny, nawet na jego żądanie, a kobiecie brzemiennej środka poronnego”. Już wtedy uczciwe myślenie jest odczytywaniem godności człowieka i roli lekarza jako strażnika życia i zdrowia. Arystoteles – kolejny mędrzec, poganin, rzetelnie poszukujący prawdy, twierdzi, że lekarz ma obowiązek moralny podjąć leczenie nawet wtedy, gdy nie widzi po ludzku szans jego powodzenia.

Opierając się na etyce klasycznej, widzimy lekarza jako człowieka, który strzeże życia i zdrowia ludzkiego, używając do tego wiedzy, którą ma obowiązek ciągle zdobywać i pogłębiać, oraz wszelkich godziwych środków. To jest etos lekarza wypracowany przez starożytnych myślicieli, którzy uczciwie i w prawdzie czytali rzeczywistość.

Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz, która związana jest z Odnową w Duchu Świętym, zwolniła jednak prof. Bogdana Chazana z zajmowanego stanowiska.

– Duch Święty na pewno nie ma nic wspólnego z czynami tej pani. Usta zwykle mówią z obfitości serca. Trzeba być czujnym wobec takich ludzi. Nigdy nie wiemy, z której strony nastąpi atak. Z uśmiechem na ustach czynią zło. Co za cynizm.

Bardzo podobała mi się niezwykle trafna wypowiedź ks. prof. Pawła Bortkiewicza, który stwierdził, że pani Gronkiewicz-Waltz sama skazała się na ekskomunikę. Oczywiste jest, że naprawę świata należy zaczynać od samego siebie, ale jako katolicy musimy być jednoznaczni ewangelicznie. Nasza mowa ma być tak – tak, nie – nie.

Dziękuję za rozmowę.

Marek Zygmunt

Aktualizacja 29 lipca 2014 (12:40)

Nasz Dziennik